Jedynie prawda jest ciekawa

Piloci odarci z czci i szacunku

18.04.2012

Winą za ten stan rzeczy należy obarczyć naszych przełożonych, którzy pozostawili pytania bez odpowiedzi, dając impuls do powstawania czasami dziwnych teorii - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Artur Wosztyl, porucznik rezerwy, pilot rozformowanego 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.

- Wiele krzywdzących rzeczy powiedziano i powtarza się je do znudzenia – mówi porucznik Wosztyl, komentując działania komisji Millera. - Jak można oskarżać jednostkę o braki kadrowe, gdy za politykę kadrową jest odpowiedzialne Ministerstwo Obrony Narodowej. Zarzuca się jednostce niewłaściwe szkolenie, latanie na starych programach czy instrukcjach, ale nikt nie pomyślał o tym, że brak nowoczesnego sprzętu automatycznie odciął nas od nowoczesnego sposobu szkolenia, a zapatrzenie się kręgów odpowiedzialnych za ten stan rzeczy na Zachód dopełniło tego obrazu. A w końcu, dlaczego pomimo takiego charakteru wykonywanych zadań nie było usankcjonowanych dyżurów, skoro wymagano od nas pełnej dyspozycyjności? Gdzie w tym wszystkim było Dowództwo Sił Powietrznych, ogólnie MON? Ale ogłaszając likwidację jednostki 4 sierpnia 2011 r., zyskuje się spokój i nie trzeba już zawracać sobie tym głowy. Dopiero w 2011 r. wprowadzono w Siłach Powietrznych "Instrukcję nawigatorskiego przygotowania do lotów personelu latającego lotnictwa Sił Zbrojnych RP", w której zapisano, jakie warunki należy spełnić, aby kontynuować podejście do lądowania, upodabniając je nieco do przepisów cywilnych. Do tej pory wykonywaliśmy loty zgodnie z przepisami cywilnymi (w przestrzeni i na lotniskach cywilnych), co nie było sprecyzowane do niedawna w przepisach wojskowych, które do pewnego momentu nie mówiły nic o lataniu w załogach wieloosobowych – wyjaśnia, podkreślając, że obaj piloci mjr Arkadiusz Protasiuk i ppłk Robert Grzywna byli świetnymi fachowcami, a zarzuty dotyczące nieprzygotowania załogi do lotu są bezpodstawne.

- Często latałem z Arturem, którego uważałem za dobrego lotnika. Dlatego tym bardziej nierealne wydaje mi się, aby załoga sugerowała się jedynie radiowysokościomierzem przy podejściu do lotniska. Tak samo trudno mi uwierzyć w informację o tym, że Arek świadomie przełączył swój wysokościomierz barometryczny na ciśnienie standardowe, aby oszukać urządzenie TAWS. Takie działania wydają się irracjonalne – podkreśla porucznik Wosztyl.

- Wykreowano krzywdzący wizerunek załogi, która nie potrafiła ze sobą współpracować, nie potrafiła prawidłowo wykonywać podstawowych czynności, z jednoczesną obecnością generała, który wywierał naciski. Było to bardzo wygodne, ponieważ raporty, mówiąc o obecności generała, mogły pominąć zasadnicze pytanie, dlaczego samolot opadał z dużą prędkością, pomimo że padły słowa: odchodzimy. Uważam, że winą za ten stan rzeczy należy obarczyć naszych przełożonych, którzy pozostawili pytania bez odpowiedzi, dając impuls do powstawania czasami dziwnych teorii, pozostawiając 36. SPLT, a tym samym jego żołnierzy, samym sobie, bez żadnego wsparcia, z jednoczesnym zakazem wypowiadania się w mediach, co wręcz podsycało nienawiść do nas wszystkich. Teraz kolejne mity kreowane przez poszczególne raporty padają, wyłania się nowy obraz załogi, która współpracowała ze sobą, a prawidłowe wysokości barometryczne były przez nią odczytywane. Jednocześnie mocno naciągana staje się teoria o obecności generała w kokpicie. Ale teraz co to za pociecha, gdy koledzy zostali odarci z czci i szacunku, ich dobre imię zostało zmieszane z błotem, a ich rodziny kolejny raz muszą przechodzić przez to wszystko. Tak samo potraktowano też samoloty, których ostatniego przedstawiciela o numerze ogonowym 044, czyli Jaka-40, po 32 latach hańbiącej służby dla poszczególnych partii rządzących, pod osłoną nocy, po cichu postanowiono przetransportować do Muzeum Wojska Polskiego - przypomina porucznik.

PiKa, więcej w Naszym Dzienniku
[fot.wikipedia]

 



Słowa kluczowe:

Wosztyl

,

piloci

,

36. SPLT

Warto poczytać

  1. wystawa21092017 21.09.2017

    Jedno z najcenniejszych artystycznych świadectw Auschwitz zagrożone. Każdy może pomóc

    Franciszkanie szukają funduszy na ratowanie wystawy byłego więźnia Auschwitz Mariana Kołodzieja w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach. Niszczy ją szkodnik zwany kołatkiem. Gwardian ojciec Piotr Cuber powiedział, że zakonnicy nie mają pieniędzy na dezynsekcję.

  2. PalacKultury 21.09.2017

    Mazurek: Gronkiewicz-Waltz złamała prawo i została słusznie ukarana

    Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz złamała prawo, nie stawiając się przed komisją weryfikacyjną; została słusznie ukarana - powiedziała w czwartek rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

  3. Szydlo21092017 21.09.2017

    Szydło: liczę na prawdziwą reformę sądownictwa

    Mam nadzieję, że prezydenckie projekty ustaw o KRS i SN, będą zakładały prawdziwą reformę sądownictwa, bo tego oczekują Polacy - oświadczyła w czwartek premier Beata Szydło.

  4. Grupinskiwiki 21.09.2017

    Farbowany konserwatysta. Poseł PO chce wprowadzenia związków partnerskich!

    Jeśli Platforma Obywatelska wróci do władzy, to będę dążył do tego, żeby "jak najszybciej" wprowadzić związki partnerskie - zapowiedział poseł PO Rafał Grupiński. Dodał, że jego ugrupowanie zmieni także podstawy programowe, po przeprowadzonej przez szefową MEN reformie edukacji.

  5. HGW09082017 21.09.2017

    Urząd Skarbowy wszedł na konto Gronkiewicz-Waltz!

    Urząd Skarbowy zajął na prywatnym rachunku bankowym prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz ponad 12 tys. zł - dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do komisji weryfikacyjnej. Chodzi o grzywny - wraz z odsetkami - jakie nałożyła na nią komisja za niestawiennictwo na czterech rozprawach.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook