Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pies nie wywąchał w tupolewie niczego podejrzanego

23.11.2012

W tupolewie szykowanym do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. przeprowadzono badanie pirotechniczne. Specjalnie szkolony pies jednak nie wykrył śladów materiałów wybuchowych, które znaleziono potem we wraku rozbitej maszyny.

Świetnie wyszkolonego owczarka niemieckiego wprowadzono na pokład maszyny w dniu wylotu nad ranem. Ale świetnie wyszkolone zwierzę, który przeszedł cały pokład TU-154M od tylnej części kadłuba do kokpitu nie natrafił na żadne ślady, do wykrywania których był wytresowany. O sprawie pisze „Gazeta Polska Codziennie”, która dotarła do protokołu badania pirotechnicznego.

Biuro Ochrony Rządu ma kilka świetnie wyszkolonych owczarków niemieckich, wyuczonych do wykrywania materiałów wybuchowych. Nie mogę wchodzić w szczegóły tresury tych psów, ale myślę, że wystarczy przytoczyć przykład, jak pracują. Widziałem to podczas pokazów, w których uczestniczyłem jako szef BOR. W pomieszczeniu umieszczono substancję wchodzącą w skład materiałów wybuchowych, a także inne przedmioty o silnym zapachu, m.in. perfumy i kiełbasę. Pies wykrył materiał wybuchowy, ignorując wszystkie inne zapachy. Precyzyjnie zaznaczył właściwe miejsce – powiedział „GPC” płk Andrzej Pawlikowski, szef BOR w latach 2006–2007.

Tymczasem specjaliści, którzy badali wrak samolotu w Smoleńsku na przełomie września i października wykryli czujnikami ślady materiałów, z których składa się m.in. trotyl. Takie ślady znaleziono na fotelach maszyny, a więc w miejscach, do których miał dostęp pies funkcjonariuszy BOR.

Slaw/ GPC

[FOTO: wPolityce.pl / NTB]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook