Jedynie prawda jest ciekawa

Piecha: Liczenie zamiast leczenia

05.03.2013

Zdaniem Bolesława Piechy sprawa śmierci 2,5-letniej dziewczynki ze Skierniewic ujawnia fatalny stan polskiej służby zdrowia, w której rachunek ekonomiczny staje się ważniejszy niż zdrowie pacjenta.

Bolesław Piecha, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, poseł PiS, były wiceminister w rozmowie z gazetą "Super Express" rozmawia o sprawie śmierci 25-letniej dziewczynki, która zmarła, ponieważ na czas nie dojechała do niej karetka pogotowia. Piecha wskazuje, że sprawa ma charakter systemowy, a widząc to, co dzieje się w Polsce rodzice nie mogą mieć pewności, że otrzymają pomoc w razie potrzeby. Zadaniem Piechy przeszliśmy w Polsce pewien Rubikon.

"W polskiej służbie zdrowia dają o sobie znać wieloletnie zaniedbania, ale w ostatnim czasie, za rządów PO, mamy do czynienia ze zmianą myślenia o opiece zdrowotnej. Skończyły się czasy lekarskiego etosu w duchu doktora Judyma - dobrotliwego, pełnego empatii. Dziś każdy lekarz z tyłu głowy uruchamia kalkulator i liczy, czy opłaca się leczyć pacjenta, czy nie; zastanawia się, co będzie, jeśli wyjedzie karetka, a wezwanie będzie nieuzasadnione. Myślę, że przekroczyliśmy pewien Rubikon i powrót do myślenia w kategoriach pomocy, abstrahując od kosztów, będzie już niezwykle trudny" - zaznacza Piecha.

Przypomina, że rząd PO skupia się od lat na szukaniu oszczędności, nawet w służbie zdrowia. "Z opieki zdrowotnej zrobiono system, w którym nie liczy się pacjent, ale rachunek ekonomiczny. To bardzo szkodliwe myślenie, dlatego uważam, że rodzice faktycznie mogą czuć się zaniepokojeni. Ten system już dawno odwrócił się od pacjenta. Tym razem nie pokazuje już jednak pleców, a to, co znajduje się poniżej nich" - zaznacza poseł.

Wskazuje, że minister zdrowia Bartosz Arłukowicz "reaguje na zasadzie strażaka, który jeździ i gasi różne pożary".

Zdaniem Piechy w sprawie śmierci dziewczynki ze Skierniewic należy sprawdzić, w jaki sposób szkoleni są w Polsce dyspozytorzy. "Chciałbym wiedzieć, czy przypadkiem ich myślenie nie opiera się na wspomnianym rachunku ekonomicznym. Czy przypadkiem nie zastępują złotówką zwykłego zdrowego rozsądku i empatycznej rozmowy"- tłumaczy i dodaje, że wydaje my się, "że szkolenie bardziej polega na tym, jak odmówić i jak zaoszczędzić parę złotych, niż jak wczuć się w rolę i wysłać karetkę".

"Myślę, że prawidłowo wyszkolony dyspozytor nigdy nie odmówiłby wysłania karetki do dziecka z temperaturą 41 stopni i niepokojącymi objawami" - kwituje Bolesław Piecha.

TK
[Fot. PAP/Grzegorz Michałowski]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook