Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ostatnie zdjęcie prezydenta Kaczyńskiego

06.06.2012

Zdjęcie zostało zrobione w Tu-154M w drodze do Katynia 10 kwietnia 2010 r. przez Wojciecha Seweryna, artystę plastyka, twórcę pomnika w Chicago poświęconego sowieckiemu ludobójstwu. Autor fotografii zginął razem z Prezydentem w Smoleńsku.

Jedna z fotografii przedstawia Lecha Kaczyńskiego, na kolejnych, zrobionych na płycie lotniska tuż przed wylotem Tu-154M do Smoleńska, widać osoby wsiadające do samolotu. Wszystkie zrobione zostały w dniu katastrofy smoleńskiej. Otrzymaliśmy je z klubu „Gazety Polskiej” w Chicago.

Od kilku dni w mediach pojawiają się kolejne wrzutki mające na celu zdyskredytowanie wyników badań ekspertów parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej, którym kieruje Antoni Macierewicz (PiS).

Ostatnio „Newsweek” napisał, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadząca śledztwo w sprawie smoleńskiej katastrofy odzyskała kilka zdjęć z pokładu rządowego Tu-154M z feralnego lotu 10 kwietnia 2010 r. Widać na nich rozmieszczenie pasażerów, co może, zdaniem dziennikarza „Newsweeka”, być dowodem ws. możliwości wybuchu na pokładzie. Tygodnik potwierdził informację o zdjęciach u płk. Zbigniewa Rzepy, rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który mówi o „kilku” fotografiach.

Jak pisze „Newsweek”, na jednej z nich widać prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który spaceruje między fotelami.

„Fotografie pomagają rozstrzygnąć, czy na pokładzie samolotu doszło do wybuchu, czy nie. Wiedząc, kto gdzie siedział i znając obrażenia pasażerów, można ustalić, z jakiego kierunku nadeszło uderzenie. Z dotychczasowych analiz nie wynika, by na pokładzie mogło dojść do jakiegokolwiek wybuchu” – cytuje „Newsweek” anonimowe źródło „zaangażowane w sprawę”.

„Gazeta Polska” dotarła do zdjęć, którymi dysponuje Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Widać na nich prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale w kadrze znalazło się zaledwie kilka foteli, na których siedzą pasażerowie.

Zdaniem rozmawiających z „Gazetą Polską” ekspertów z zakresu badania wypadków lotniczych, którzy widzieli zdjęcia, trudno na ich podstawie wysnuć jakiekolwiek wnioski dotyczące przyczyn katastrofy.

– Te zdjęcia w żaden sposób o niczym nie rozstrzygają. Nie ma pełnego obrazu całego wnętrza samolotu, nie wiadomo, kto na jakim fotelu siedzi, ponieważ widać jedynie kilku pasażerów, i to od tyłu, co praktycznie uniemożliwia ich rozpoznanie – twierdzą nasi rozmówcy.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje ekspertyzą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na temat nośników elektronicznych, które były własnością ofiar katastrofy smoleńskiej, m.in. aparatów fotograficznych i kamer.

"Gazeta Polska"

[fot. "Gazeta Polska"]
Facebook