Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ostatnie dni Wielkiej Walki o Warszawę

05.10.2013

Wielka Warszawa może być wzorem - pod takim hasłem odbyła się warszawska konwencja Prawa i Sprawiedliwości, która w dużej części poświęcona była zbliżającemu się referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Prof. Piotr Gliński w długim przemówieniu mówił o swoim programie wyborczym związanym z przyszłością Warszawy. Socjolog przekonywał do konkretnych inicjatyw i rozwiązań, które proponuje Prawo i Sprawiedliwość. Gliński kreślił wizję stolicy, w której dużo się buduje, urzędnicy nie przeszkadzają obywatelom w życiu, a pieniądze nie są marnowane na reklamy w "zaprzyjaźnionych koncernach medialnych" i promocję w serwisach społecznościowych:

- Marzę o wielkiej Warszawie, gdzie Czterej Śpiący i inne komunistyczne potwory zostaną spokojnie odwiezione na cmentarz na Żwirki i Wigury. (...) Myślę o Warszawie, gdzie miasto prawobrzeżne będzie tak samo ważne jak lewobrzeżne, gdzie zrealizujemy program "Czas na Pragę", gdzie zbudujemy coś na kształt praskiej Doliny Krzemowej. (...) Skończymy z ustawionymi przetargami, pozoranctwem i wieczną propagandą markującą rozwiązywanie problemów - przekonywał prof. Gliński, mówiąc o konieczności zbudowania pomnika światła poświęconego ofiarom katastrofy smoleńskiej, a także tym, że Warszawę stać na organizację Światowego Festiwalu Nauki.

- W związku z nadchodzącym referendum zaproponowaliśmy debatę o przyszłości Warszawy, inni partnerzy referendalni wyrazili taką ochotę, więc ja jeszcze raz ponawiam apel i zaproszenie do pani prezydent o podjęcie rozmowy na temat Warszawy, naszych postulatów i krytyki oraz o przedstawienie konkretnych argumentów za i przeciw - dodawał socjolog.

Po przemówieniu prof. Glińskiego głos zabrał szef warszawskich struktur PiS Mariusz Kamiński:

- Warunkiem rozwoju Warszawy jest uczciwa władza, która rozumie obywatela, chce i potrafi rozwiązywać jego problemy. (...) Mamy prawo oczekiwać w trudnych czasach, by władza była władzą skromną, by koszt funkcjonowania biurokracji nie był kosztem ponad miarę. Roczny koszt dla mieszkańców Warszawy to ok. 900 mln złotych. Pod rządami Gronkiewicz-Waltz wzrosło zatrudnienie w administracji o ponad 30 procent, wypłacono ok. 320 mln zł samych nagród! (...) Władza pokazuje niebywałą arogancję wobec mieszkańców - mówił b. szef CBA.

Premier Jarosław Kaczyński przemawiając na konwencji mówił, że przykład Warszawy powinien być wzorem dla całej Polski:

- Cała Polska zastanawia się, jak Warszawa odpowie na wyzwanie, które przed nim stanęło. Jestem głęboko przekonany, że Warszawa będzie wzorem, będzie potrafiła odpowiedzieć na wyzwanie, a warszawiacy będą obywatelami i będą potrafili być obywatelami. (...) Nie można dać się zwieść słowom pani prezydent, która mówi o niedociągnięciach i zakłóceniach między władzą a obywatelami. To nie zakłócenia, to jest arogancja, buta i często wręcz pogarda dla tych, którymi się rządzi. W demokracji to całkowicie niedopuszczalne - oceniał prezes PiS.

Były premier podawał przykłady konkretnych zaniedbań Gronkiewicz-Waltz:

- Sprawa komunikacji miejskiej, horrendalne ceny biletów, straszliwe zamieszanie, niezdolność do wywiązywania się ze swoich obowiązków przez cały system komunikacyjny. (...) Jeżeli coś jest w Warszawie na wysokim poziomie, to są to ceny - rzeczywiście niezwykłe. Chciałem się odwołać do przykładów miejsc, gdzie też rządzą ludzie z PO - ktoś powie "reklamuje pan konkurencję". Nie, pani Zdanowska nie rządzi w Łodzi najlepiej, ale tam doprowadzono do obniżenia ceny za bilet miesięczny, co więcej - z tym biletem związanych jest wiele rodzajów przywilejów. (...) Co się dzieje w Lublinie, gdzie też rządzi przedstawiciel PO? Tam ma być realizowana zasada, że nikt nie może czekać na autobus dłużej niż 10 minut - mówił Kaczyński.

Przekonywał również, że referendum otworzy drogę do zbudowania lepszej Warszawy:

- Mamy prawo dążyć do Warszawy wielkiej, porównywalnej z Wiedniem, Paryżem, a nawet Londynem. (...) Mamy prawo powołać taką władzę, która będzie do tego dążyła. Czy ta władza do tego dąży? Politolodzy stworzyli pojęcie polityki transakcyjnej, która jest stosowana w Polsce - nie ma planu, zawiera się jedynie transakcje z grupami nacisku. Tak wygląda polityka w Warszawie, a mamy prawo żądać zupełnie innej Warszawy. Warszawa może i musi być wielka, ale będzie wielka tylko wtedy, gdy nie usłuchamy tych wezwań, byśmy nie byli obywatelami. Wezwania do tego, by nie głosować to wezwania do rezygnacji ze swojej obywatelskości. I kto wzywa? Platforma zwana obywatelską. (...) To referendum otwiera drogę do wielkiej Warszawy! Musimy być wzorem dla innych, musimy być tymi, którzy pokażą, że to wielkie polityczne ożywienie w naszym kraju odnosi się także do naszego miasta, do stolicy Polski, że Warszawa nie jest gorsza - mówił prezes PiS.

Z kolei obecna prezydent Warszawy, która została dziś wybrana szefową Platformy Obywatelskiej w Warszawie, wystąpiła na partyjnych uroczystościach z plakietką bojkotującą wzięcie udziału w referendum. Jako jedyna kandydatka na stanowisko, zajmowane dotychczas przez Małgorzatę Kidawę-Błońską, otrzymała 395 głosów pozytywnych na 489 wszystkich głosów ważnych.

Gronkiewicz-Waltz odniosła się również do pomysłu debaty z prof. Glińskim:

- Nigdy nie odmawiałam debaty przed wyborami, ale referendum to plebiscyt, który jest hucpą polityczną. (...) Nie róbmy z referendum wyborów, bo to nie są prawdziwe wybory! To plebiscyt, który zdestabilizuje Warszawę! Ci, którzy mnie popierają, nie powinni wziąć udziału w referendum - mówiła prezydent Warszawy.

- Nie możemy dopuścić do zerwania 4-letniego kontaktu między władzami samorządowymi a wyborcami - powiedziała.

W kontekście referendum Gronkiewicz-Waltz przywołała tradycję używania liberum veto do zrywania posiedzeń Sejmu. - Liberum veto doprowadziło do anarchii i upadku Polski - zaznaczyła.

Gronkiewicz-Waltz jest prezydentem Warszawy od 2006 r. 13 października br. odbędzie się referendum w sprawie jej odwołania odbędzie się. Będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy uczestniczyli w wyborach prezydenta w Warszawie w 2010 roku, czyli co najmniej 389 430 osób.

svl
[Fot. PAP/P.Supernak]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook