Jedynie prawda jest ciekawa


Ostatni Cichociemny opowiada o swoim zrzucie: zgodziłem się bez wahania

08.10.2017

Raz że miałem wtedy 22 lata, a po drugie już na całym świecie wojna się toczyła, bez wahania się zgodziłem na to, żeby polecieć do Polski - powiedział PAP ostatni żyjący Cichociemny Aleksander Tarnawski o zrzucie na placówkę "Kanapa" w Baniosze pod Warszawą w ramach operacji "Weller 12".

W nocy z 16 na 17 kwietnia 1944 roku w okolicy Baniochy miał miejsce zrzut Cichociemnych wraz z materiałami wojennymi w ramach operacji "Weller 12", placówka odbiorcza nosiła kryptonim "Kanapa". Zrzut wykonano z wysokości ok. 500 metrów z dużym rozproszeniem.

Jeden z czterech skoczków, którzy zostali wtedy zrzuceni do Polski, ostatni żyjący Cichociemny - Aleksander Tarnawski, opowiedział PAP, jak pamięta tę operację. - W Wielkiej Brytanii skończyłem podchorążówkę broni pancernej i zacząłem służyć w 1. Dywizji Pancernej, która kwaterowała w Szkocji. Życie garnizonowe polegało na ćwiczeniach, musztrze itd. - mówił.

Jak wspominał: "pewnego dnia, to był koniec czy połowa 1943 roku, zostałem poproszony do kancelarii kompanijnej, gdzie czekał pułkownik z Londynu, który mi zaproponował, czy nie mam ochoty polecieć do Polski". - Ponieważ raz, że miałem wtedy te 22 lata, a po drugie to już na całym świecie wojna się toczyła, a ja tu siedziałem bezczynnie, bez wahania się zgodziłem na to, żeby polecieć do Polski - kontynuował.

Tarnawski opowiadał, że wkrótce po wyrażeniu zgody został przeniesiony do oddziału specjalnego, gdzie odbywało się szkolenie zarówno pod względem zaprawy fizycznej jak i skoków spadochronowych oraz szkolenie, które przedstawiało sytuację w okupowanym kraju.

- Także już po 3-4 miesiącach byłem gotowy do skoku do Polski - powiedział. I wyjaśniał: "ponieważ równocześnie na Półwyspie Apenińskim alianci czynili postępy i posuwali się na północ, dowództwo alianckie doszło do wniosku, że dużo bezpieczniej niż z Anglii odbywać te loty ze spadochroniarzami przerzucanymi do kraju z Włoch. Bezpieczniej i nawet bliżej".

Tarnawski powiedział, że w ramach ćwiczeń przed zrzutem odbył pięć skoków próbnych - cztery w dzień i jeden w nocy. - Pewnego dnia, w połowie kwietnia 1944 roku zostałem załadowany na samolot, ja i trzej pozostali moi koledzy i zostaliśmy przerzuceni do Polski - powiedział Cichociemny. - Lądowałem w Baniosze niedaleko Warszawy - dodał.

Jak wspominał, w miejscu zrzutu "na skoczków czekała placówka, która wystawiała światła dla lotników. To wszystko było oczywiście drogą radiową uzgadniane, także wystawienie tych świateł było jednoznaczne z podaniem lotnikom, że można dokonać zrzutu, że wszystko jest w porządku".

- Nazajutrz po skoku pojechałem do Warszawy - była taka wąskotorowa kolejka, pojechałem do Warszawy i tam zgłosiłem się na punkt kontaktowy u tzw. "ciotki", której zadaniem było zapoznanie mnie przez dzień lub dwa, czyli chodzenie ze mną po mieście, żebym się zapoznał z atmosferą i sytuacją, jaka panuje w Warszawie - opowiadał Tarnawski.

Tarnawski mówił, że skoczkowie po wylądowaniu w Polsce podlegali dowództwu Armii Krajowej i ono decydowało o ich dalszych losach. - Ja zostałem skierowany do okręgu nowogródzkiego, (...) gdzie akcje bojowe partyzantki polskiej polegały na zwalczaniu partyzantki sowieckiej - opowiadał.

10 października w Baniosze-Wsi odbędzie się uroczystość upamiętniająca zrzut Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej na placówkę "Kanapa". Na skraju lasu stanie kamień z tablicą poświęconą pamięci załogi samolotu Halifax JP-181C z 1586 eskadry RAF złożonej z polskich załóg oraz ekipie 4 Cichociemnych spadochroniarzy. W uroczystości będzie uczestniczył Aleksander Tarnawski.

Cichociemni byli żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych. Podczas II wojny światowej byli desantowani do okupowanej Polski w celu prowadzenia partyzanckiej walki głównie z Wehrmachtem i jednostkami specjalnymi Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy oraz organizowania i szkolenia ruchu oporu w kraju. Od 15 lutego 1941 r. do 26 grudnia 1944 r. zorganizowano 82 loty. Spośród 316 cichociemnych komandosów AK zginęło 112. 9 osób zamordowały władze komunistyczne w powojennej Polsce.

PAP
Fot: YouTube

Warto poczytać

  1. schmidt-20072018 20.07.2018

    Schmidt usprawiedliwia akcję z bagażnikiem. Absurdalne tłumaczenie

    Posłanka Joanna Schmidt na antenie Polsat News odniosła się do ostatnich wydarzeń przed gmachem polskiego Sejmu. Parlamentarzystka zdecydowała się na przewiezienie dwóch osób w bagażniku swojego samochodu

  2. Petruflickr 20.07.2018

    Skandaliczny wpis Petru! Polityk zaatakował Annę Walentynowicz

    Sejm przyjął dziś większością głosów uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2019 Rokiem Anny Walentynowicz.

  3. nurowska20072018 20.07.2018

    To są plany totalnych? Nurowska: "Zrobiłam laleczkę Piotrowicza, wbijam szpilki". Odpowiedź Agnieszki Holland szokuje

    Sympatyzująca z KOD-em polska pisarka Maria Nurowska postanowiła kolejny raz włączyć się w polityczny spór toczący się w Polsce.

  4. duda08032018 20.07.2018

    Prezydent zapowiedział 2-dniowe referendum ws. zmian w Konstytucji

    Prezydent RP Andrzej Duda na piątkowej konferencji zapowiedział dwudniowe referendum dotyczące zmian w konstytucji, które ma się odbyć w dniach 10-11 listopada

  5. 1270zamkniete3opaze 20.07.2018

    Odrażająca manipulacja polskojęzycznej niemieckiej gazety

    To już wyższy poziom manipulacji. Dziennikarze „Gazety Wrocławskiej” z należącej do niemieckiego koncernu grupy Polska Press udowodnili, że im nie jest wszystko jedno. Kto według nich odpowiada za plagę sinic i pozamykane polskie plaże? Wiadomo – PiS

  6. mieszkowski-20072018 20.07.2018

    Polska kadra była słaba, bo brakowało jej graczy z Aryki oraz Azji? Przemówienie posła Nowoczesnej podbija sieć

    Przyczyn słabości polskiej reprezentacji na mundialu w Rosji doszukiwał się każdy, od piłkarskiego eksperta po zwykłego, niedzielnego kibica. W rolę krytyka, na sejmowej mównicy, wcielił się również poseł Nowoczesnej, Krzysztof Mieszkowski

  7. sasin-gersdorf-20072018 20.07.2018

    Sasin w mocnych słowach o Gersdorf: Jest emerytką, czy się jej to podoba, czy też nie

    Dotychczasowa I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf jest dzisiaj emerytką i powinna korzystać z wolnego czasu - powiedział w piątek w "Sygnałach dnia" w PR3 szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin

  8. protest-20072018 20.07.2018

    Akt wandalizmu w trakcie protestu. Jego uczestnicy domagają się "sądu ostatecznego"

    "Czas na sąd ostateczny" - taki napis wykonany sprayem umieścili w nocy z czwartku na piątek na elewacji budynku sejmowego protestujący pod gmachem parlamentu

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook