Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Olewnik i jego zięć posiadali broń bez zezwolenia?

07.10.2013

Włodzimierz Olewnik i jego zięć nie przyznają się do posiadania broni bez zezwolenia. Oskarżeni zeznawali w rozpoczynającym się w Sierpcu procesie o posiadanie przez nich broni gazowej i myśliwskiej bez wymaganego zezwolenia.

Zarzuty objęte aktem oskarżenia wobec Włodzimierza Olewnika (zgadza się na podawanie nazwiska) i Klaudiusza C. są wynikiem przeszukań w ich domach w listopadzie 2011 r. W trakcie tych przeszukań znaleziono broń gazową i myśliwską, a także amunicję palną gazową i myśliwską. Przeszukania zarządziła gdańska prokuratura apelacyjna, prowadząca wielowątkowe śledztwo, dotyczące m.in. nieustalonych dotąd okoliczności uprowadzenia w październiku 2001 r. z Drobina pod Płockiem i zabójstwa dwa lata później syna Włodzimierza Olewnika, Krzysztofa.

Śledztwo w sprawie posiadania bez zezwolenia broni gazowej i myśliwskiej przez Włodzimierza Olewnika i Klaudiusza C. prowadziła od listopada 2012 r. Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie. Postępowanie wszczęto, gdy trafiły tam materiały wyłączone ze śledztwa głównego prowadzonego przez PA w Gdańsku. Sprawa trafiła do sądu pod koniec kwietnia.

W akcie oskarżenia śledczy zarzucili Włodzimierzowi Olewnikowi posiadanie bez zezwolenia pistoletu gazowego oraz różnego rodzaju amunicji, a także udostępnienie śrutowej broni myśliwskiej zięciowi.

Z kolei Klaudiuszowi C. śledczy zarzucili posiadanie śrutowej broni myśliwskiej bez zezwolenia. Sam Włodzimierz Olewnik na broń tę ma odpowiednie pozwolenie.

Włodzimierz Olewnik uważa zarzuty dotyczące nielegalnego posiadania broni za nieprawdziwe. Przed sądem odmówił składania wyjaśnień. Podobnie uczynił Klaudiusz C. Obaj zadeklarowali, że będą odpowiadali na pytania obrony.

Olewnik mówił wcześniej, że o pistolecie gazowym, znalezionym w kieszeni ubrania w domu jego syna Krzysztofa, rodzina informowała prokuraturę, deklarując jednocześnie chęć zdania tej broni. Według niego śledczy na te informacje nie reagowali. Olewnik nie wie, do kogo należał pistolet. Sam miał wcześniej zezwolenie na broń gazową, ale z niego zrezygnował.

Według Włodzimierza Olewnika zarzut posiadania bez zezwolenia broni myśliwskiej przez jego zięcia wynika jedynie z faktu, że to Klaudiusz C. wydał śledczym broń w trakcie przeszukania w listopadzie 2011 r.

Do przeszukań domów rodziny Olewników i należących do nich innych nieruchomości doszło 17 listopada 2011 r. Śledczy przeszukali wówczas domy m.in. Olewnika, jego córek - Danuty i Anny oraz lokale, którymi rozporządzał jeden ze współpracowników Włodzimierza Olewnika. W sumie czynności odbyły się w siedmiu miejscach zamieszkania i pracy, a w ich trakcie zabezpieczono 480 różnego rodzaju dowodów. Osoby, u których odbyły się przeszukania, złożyły zażalenia na te czynności.

Śledczy podjęli decyzję o przeszukaniach, gdyż podejrzewali, że rodzina Olewników nie przekazała

wszystkich dowodów, które mogły być istotne dla sprawy porwania i zabójstwa Krzysztofa. W dniu przeszukań gdańska prokuratura apelacyjna wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że przeszukania przeprowadzono w celu ujawnienia i zabezpieczenia oryginałów wszelkich nośników mogących zawierać nagrania dźwiękowe, dotyczące kontaktów członków rodziny Krzysztofa Olewnika z osobami podającymi się za porywaczy i urządzeń służących do rejestracji tych nagrań. Śledczy ujawnili wtedy, że dysponują nagraniem, które może potwierdzić wersję mówiącą o tym, że Krzysztof Olewnik uprowadził się sam. Chodziło o ekspertyzę nagrania rozmowy między rodziną Olewników a porywaczami ze stycznia 2002 r. w sprawie okupu. Osoba znajdująca się w pobliżu telefonu, jeszcze przed rozpoczęciem połączenia, miała wydać instrukcje mężczyźnie prowadzącemu rozmowę z członkami rodziny Olewników. Według badań osobą tą miał być Krzysztof Olewnik, a rozmowa przeprowadzona została w centrum Warszawy.

Rodzina Olewników kategorycznie zaprzecza, jakoby miała ukrywać przed śledczymi jakiekolwiek dowody. Ich zdaniem nieprawdziwa jest także wersja zakładająca, że Krzysztof Olewnik sam się uprowadził. Rodzina utrzymuje też, że osoba, która na nagraniu wydaje instrukcje porywaczom, to nie Krzysztof Olewnik.

W styczniu 2012 r. Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe oddalił zażalenie trzech członków rodziny Olewników oraz współpracownika Włodzimierza Olewnika na prokuratorskie przeszukania w ich domach i miejscach pracy. Zdaniem sądu przeszukania były zasadne i odbyły się zgodnie z regułami prawa.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w październiku 2001 r. Sprawcy porwania kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro okupu, jednak Krzysztof Olewnik nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 r. W 2010 r. po ekshumacji na cmentarzu w Płocku i badaniach genetycznych ostatecznie potwierdzono tożsamość Krzysztofa Olewnika.

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

PAP, lz

[fot: youtube]



CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook