Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ojciec Komorowskiego był Żołnierzem Wyklętym

01.03.2012

Ojciec prezydenta Bronisława Komorowskiego, Zygmunt, walczył z Sowietami, cudem miał uniknął rozstrzelania przez NKWD, a po wojnie, by ukryć swoją przeszłość, musiał zmienić nazwisko. Na początku studiów nazywał się Zygmunt Gorski. Podał również fałszywą datę i miejsce urodzenia - mówi "Super Expressowi" prezydent, z okazji przypadającedo dziś Dnia Żołnierzy Wyklętych.

Zygmunt Komorowski służył w czasie wojny w 6. Wileńskiej Brygadzie AK. Dowódcą jego plutonu był Zygmunt Błażejewicz, ps. Zygmunt, po wojnie prawa ręka Łupaszki. Kompanią dowodził zaś legendarny Żołnierz Wyklęty Adam Boryczka, ps. Tońko, który mimo swojego bohaterstwa w walce z Niemcami i Sowietami po wojnie przesiedział w ubeckich katowniach i więzieniach wiele lat i trzy razy był skazywany na karę śmierci.

Właśnie z "Tońkiem" mój ojciec przebijał się już po przyjściu frontu rosyjskiego i rozbrojeniu wileńskiej AK w kierunku Polski, po to, aby iść walczyć z Niemcami - opowiada prezydent. Oddział podzielił się w okolicach Puszczy Grodzieńskiej. Jedna grupa została dopadnięta przez NKWD, kilkudziesięciu żołnierzy AK zginęło niedaleko leśniczówki w Surkontach. Druga grupa pod dowództwem "Łupaszki" przedarła się, a ojciec razem z "Tońkiem" wrócił pod Wilno, by walczyć z Sowietami.

Według relacji prezydenta, niedługo potem Zygmunt Komorowski dostał się do niewoli. W zamian za złoty pierścionek miał zostać przeniesiony z celi śmierci do celi dla rekrutów do polskiej armii gen. Berlinga.

Bronisław Komorowski twierdzi, że jego ojciec chciał po wojnie wstąpić do partyzantki antysowieckiej. Ale ktoś mu to miał odradzić i zamiast do lasu poszedł na studia, pod fałszywym nazwiskiem Gorski. I tym uratował go przed wszystkimi konsekwencjami, dalszym dramatem, który był udziałem właśnie Żołnierzy Wyklętych.

Greg/"Super Express"
[fot. PAP/Paweł Supernak]
Słowa kluczowe:

Bronisław Komorowski

,

ojciec

,

AK

,

prezydent

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook