Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Odbieranie dzieci ostatecznością

30.04.2016

Odebranie dziecka od rodziców powinno być ostatecznością; może nastąpić tylko wtedy, gdy jego życie lub zdrowie jest realnie zagrożone - uważa rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Z jego doświadczenia wynika, że w Polsce nie odbiera się dzieci wyłącznie z powodu biedy.

30 kwietnia wchodzi w życie nowelizacja kodeksu rodzinnego, która zakazuje odbierania dzieci z domu rodzinnego do pieczy zastępczej wyłącznie z powodu ubóstwa rodziny. W myśl ustawy środki z zakresu pieczy zastępczej mogą być stosowane tylko w sytuacji, gdy rodzice nie spełniają swoich funkcji, zagrażając dobru dziecka. Chodzi o to, by sądy, zanim zdecydują o odłączeniu dziecka od rodziny biologicznej, wykorzystały inne metody pracy z rodziną - wyjaśniał podczas parlamentarnych prac nad ustawą wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. W ocenie rzecznika praw dziecka nowela kodeksu rodzinnego jest działaniem prewencyjnym. "Nie mogę potwierdzić zjawiska odbierania dzieci tylko i wyłącznie z powodu biedy, tej rozumianej jako zła sytuacja materialna. Biuro RPD tego nie zaobserwowało" - powiedział w rozmowie z PAP Michalak. 

Jego zdaniem odebranie dziecka powinno być ostatecznością. "Dziecko nie może być traktowane jako przedmiot, na zasadzie: dziś trochę pomieszkasz w domu dziecka, jutro w rodzinie zastępczej, a pojutrze może wrócisz do domu rodzinnego. Jeśli jest szansa zmuszenia dorosłych do pracy nad sobą, podjęcia działań na rzecz poprawy sytuacji rodziny, to trzeba to zrobić. Zjawisko odbierania dzieci musimy umiejscowić tylko w sytuacji realnego zagrożenia życia lub zdrowia" - podkreślił rzecznik. 

Dodał, że do tej pory sędziowie rodzinni podejmowali decyzję o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej, gdy nie było innej, lepszej możliwości. "Sąd reagował i musi reagować dalej, gdy dziecko będzie zagrożone. Natomiast na pewno nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmie takiej decyzji, tylko dlatego, że rodzina jest biedna. Raczej sąd będzie stymulował inne służby czy samych rodziców do działania. Ale gdy jest zagrożenie życia lub zdrowia dziecka - nie ma innego wyjścia" - mówił rzecznik. Także społeczna doradczyni RPD sędzia Agnieszka Rękas nie słyszała o przypadku, w którym sędzia rodzinny umieściłby dziecko w pieczy zastępczej wyłącznie z powodu biedy. "Tych przyczyn najczęściej jest kilka: uzależnienie rodziców od alkoholu czy narkotyków, zaniedbania, przemoc" - wyliczała. 

Powołała się na niedawny raport NIK, która badała, jak ośrodki pomocy społecznej wspierają rodziny dysfunkcyjne, którym grozi odebranie dzieci. Jak mówiła Rękas, kontrolerzy ani razu nie stwierdzili, że bieda była wyłączną przyczyną wydania decyzji o odebraniu dziecka i umieszczeniu w pieczy zastępczej. Pytana, czy w myśl nowej ustawy ubóstwo nie będzie definiowane szerzej, nie tylko jako bieda w sensie materialnym, Rękas powiedziała: "Jeżeli do jednego pojęcia wsadzimy wszystkie możliwe obszary, które są zagrożeniem dla ludzi, dla dobra dziecka, to można uznać, że regulacja jest potrzebna". Zwróciła jednak przy tym uwagę, że często zapominamy o tym, że zanim sąd wyda decyzję, jest cały system wspierania rodziny, która przeżywa trudności w sprawowaniu funkcji opiekuńczo-wychowawczych: mamy asystenta, są rodziny wspierające, placówki wsparcia dziennego. "Jeżeli cały system nie jest spójny i nie wykorzystuje się wszystkich narzędzi, nie jest dobrze" - powiedziała sędzia. 

Dodała, że często problemem jest również brak współpracy między podmiotami zajmującymi się rodziną. Z raportu NIK wynika, że od 2013 r. do końca lutego 2015 r. odsetek rodzin, którym odebrano dzieci i umieszczono w pieczy zastępczej - w stosunku do wszystkich rodzin z problemami opiekuńczo-wychowawczymi, znajdujących się pod opieką ośrodków pomocy społecznej - wynosił średnio 4,5 proc. W poszczególnych kontrolowanych gminach odsetek ten wynosił od 1,4 proc. do 33,5 proc. Kontrolerzy NIK wspólnie z RPD przeanalizowali 341 losowo wybranych przypadków odbierania dzieci rodzicom wyrokiem sądu. Kontrola wykazała, że w większości dotyczy to rodzin, w których skupia się wiele problemów i dochodzi do kumulowania się zjawisk negatywnych. To m.in. uzależnienie jednego lub obojga rodziców (62 proc. zbadanych spraw), bezrobocie (24 proc.), problemy zdrowotne (20 proc.), ubóstwo (15 proc.), przemoc (11 proc.).

kk/PAP

[fot. Fratria]

Warto poczytać

Facebook