Jedynie prawda jest ciekawa

Od nowego roku będzie trudniej o becikowe

07.11.2011

Becikowe będzie przysługiwać kobietom, które udowodnią, że były pod opieką lekarza od 10. tygodnia ciąży. O istnieniu zaświadczenia wiedzą jedynie urzędnicy.

Becikowe to zapomoga z tytułu urodzenia dziecka. Jest to świadczenie jednorazowe. Prawo do 1000 złotych becikowego przysługuje matce, ojcu lub opiekunowi prawnemu dziecka. Może go jednak otrzymać również opiekun faktyczny dziecka, w sytuacji, gdy dodatek nie został przyznany ani rodzicom, ani opiekunowi prawnemu. W takiej sytuacji becikowe przysługuje do czasu ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia.

Od 1 stycznia 2012 roku zasady przyznawania świadczenia zmienią się. Kobieta będzie musiała przedstawić zaświadczenie urzędnikom potwierdzające, że była pod opieką lekarza od 10. tygodnia ciąży.

Rzecznik resortu zdrowia, Piotr Olechno, mówi, że w opinii ekspertów wczesne i częste wizyty ciężarnej u lekarza ginekologa lub położnej pozwalają na prawidłowy monitoring ciąży i na szybkie podjęcie działań profilaktycznych bądź leczniczych w przypadkach występowania powikłań. To z kolei ma ograniczać liczbę zgonów okołoporodowych, czy wad wrodzonych. Powołując się na statystyki twierdzi, że zaledwie co druga matka trafia do ginekologa w pierwszym trymestrze ciąży.

Problem jednak w tym, że o istnieniu odpowiedniego zaświadczenia mało kto wie. Wzór dokumentu dołączony jest jedynie do rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie formy opieki medycznej nad kobietą w ciąży z 2010 roku. Według resortu zdrowia o druku powinien pamiętać lekarz.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, dr Maciej Hamankiewicz, przyznaje, że nie do wszystkich lekarzy dotarła wiadomość, że muszą taki dokument wydawać pacjentkom. Podkreśla jednak, że nowy obowiązek nie podoba się lekarzom. Lekarzy w Polsce jest i tak za mało, a teraz jeszcze zamiast poświęcać czas pacjentom coraz częściej zajmujemy się papierami. A nikt nam za to dodatkowo nie płaci - mówi.

Urzędnicy już raz próbowali w podobny sposób nakłonić ciężarne kobiety do badań. Było to w 2009 roku, jednak krytyka spowodowała, że przepis po kilku miesiącach został wycofany. Przyszłe mamy twierdziły, że o ciąży dowiadują się później niż w 10. tygodniu, przez co tracą becikowe. W efekcie przez ostatnie dwa lata do wypłaty becikowego wystarczyło udowodnić, że przez całą ciążę kobieta chociaż raz była u ginekologa.

Uważam, że to jest niedobre wyjście - komentuje dla Stefczyk.info Joanna Krupska, prezes Stowarzyszenia Dużych Rodzin 3+. Zauważa, że to jest kolejne utrudnienie dla kobiet w ciąży, które i tak zmagają się z biurokracją. Należy postawić pytanie, co mają zrobić kobiety, które dowiadują się o ciąży później niż w 10. tygodniu, albo te, które nie dostały się w odpowiednim terminie do lekarza? Jest to wyraz braku zaufania do kobiet – dodaje.

Krupska podkreśla, że nowe wymogi to próba zmotywowania kobiet do częstszego chodzenia do lekarza, jednak takich kobiet, które podczas ciąży nie badają się, jest mało. Jest to naprawdę nikły procent, a odpowiadają za to wszystkie kobiety. Lepiej byłoby poprawić jakość polskiej medycyny oraz zwiększyć dostęp do lekarzy - kwituje Krupska.

emetro.pl/MK

(fot.sxc.hu)

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook