Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

NSA: Prezydent nie jest królem

01.03.2012

Ostatecznie zakończyła się sądowa batalia o udostępnianie ekspertyz pisanych dla prezydenta. Głowa państwa przegrała batalię, choć wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego pozostawia pewne niedomówienia.

Wszystko zaczęło się od podpisania przez Bronisława Komorowskiego znowelizowanej ustawy o OFE, zabierającej część naszych pieniędzy funduszom emerytalnym, a przekazując je do ZUS. Prezydent podejmując decyzję powoływał się na opinie prawników sporządzone na zlecenie kancelarii głowy państwa. Prawnik Marek Domagała, fundacja ePaństwo oraz fundacja FOR domagali się ujawnienia ekspertyz.

Kancelaria prezydenta nie chciała tego zrobić, więc sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ten uznał, że każdy dokument zamówiony przez władzę publiczną w ramach jej kompetencji i za publiczne pieniądze jest dokumentem publicznym i podlega udostępnieniu –przypomina „Gazeta Wyborcza”.

Prezydent złożył jednak kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Przekonywał, że opinie są dokumentami wewnętrznymi, a proces podejmowania decyzji przez głowę państwa jest poufny. Według prawników Bronisława Komorowskiego ekspertyzy i opinie chroni prawo autorskie.

Dziennik cytuje prezydenckiego adwokata, mec. Romana Nowosielskiego. - W tym procesie nie chodzi o dostęp do informacji publicznej, tylko o to, czy prezydent podlega kontroli. Co się stanie, jeśli opinia publiczna dostanie wgląd w te opinie i okaże się, że prezydent postąpił wbrew nim? Będzie prezydenta rozliczać, żądać wyjaśnień. A według konstytucji prezydent się nie tłumaczy. Jego decyzje są swobodne, uznaniowe. Nie wymagają uzasadnienia. Jego władza jest dyskrecjonalna, a konstytucja sytuuje go poza kontrolą.

Odpowiedź sądu była druzgocąca: - Słuchając wywodów pana mecenasa, miałam wrażenie, że pomylono władzę prezydencką z władzą królewską, która pochodziła od Boga i nie podlegała żadnej kontroli. Prawa prezydenta do podejmowania decyzji samodzielnie, uznaniowo, w sposób wolny od nacisków nie należy mylić z brakiem jakiejkolwiek kontroli społecznej nad działalnością prezydenta. To by była dyktatura – mówiła sędzia Irena Kamińska, uzasadniając wyrok.

Według sądu ekspertyz nie chroni też prawo autorskie, bo są one materiałami urzędowymi.  

Wyrok pozostawił jednak pewne niedomówienia. Zdaniem sędzi, prawo dostępu do informacji publicznej bywa nadużywane, co może utrudniać sprawowanie władzy. - Jeżeli ekspertyzy, opinie służą temu, żeby prezydent nabył pewną wiedzę, nie są informacją publiczną, tylko dokumentem wewnętrznym. Natomiast opinia, ekspertyza dotycząca konkretnego projektu ustawy, który jest już w procesie legislacyjnym, został skierowany do Sejmu, jest dokumentem publicznym – mówiła sędzia Kamińska.

Jak dodała, że z odpowiedzi, jakiej Kancelaria Prezydenta udzieliła fundacji ePaństwo, nie wynika, jaki charakter miały zamówione opinie. Kancelaria powinna więc pod tym kątem ocenić… które podlegają udostępnieniu, a które nie.

Tej części wyroku dziwi się Daniel Macyszyn z fundacji ePaństwo: - Niepokojący jest fragment uzasadnienia, w którym sąd mówi o nadużywaniu prawa do informacji publicznej, co może przeszkadzać w rządzeniu. Niepokojący jest też dokonany przez sąd podział na dokumenty wewnętrzne i publiczne. Takiego podziału nie ma w ustawie. Powstaje więc pytanie, wedle jakich kryteriów prezydent ma ocenić, które z opinii nam pokazać, skoro te kryteria są - że tak powiem - w głowie sądu?

Sprawa OFE nie była pierwszą, w której prezydent ukrywał ekspertyzy. Podobna sytuacja miała miejsce przy zwróceniu się prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o SKOK.

ruk, wyborcza.pl

[fot. PAP / Andrzej Grygiel]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook