Jedynie prawda jest ciekawa

NIK: Chorzy korzystają z programów pomocy

15.12.2014

Powoli, ale systematycznie rośnie liczba ministerialnych programów lekowych, dedykowanych osobom cierpiącym na rzadkie schorzenia. Z prowadzonych w ten sposób terapii korzysta coraz więcej osób - oceniła Najwyższa Izba Kontroli w najnowszym raporcie.

NIK w raporcie przypomniała, że programy lekowe dedykowane są chorym, u których leczenie standardowymi lekami nie przynosi efektów. W ramach tych programów finansowane jest leczenie innowacyjnymi lekami niektórych chorób: najczęściej w onkologii, reumatologii oraz w przypadkach chorób rzadkich i ultra rzadkich. O włączeniu chorego do programu decyduje lekarz prowadzący, zaś świadczenia finansuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Programy lekowe zastąpiły od 1 lipca 2012 r. programy terapeutyczne, realizując te same cele, ale podlegając innym regulacjom prawnym, określonym w ustawie refundacyjnej.

"Liczba programów lekowych, które zastąpiły dotychczasowe programy terapeutyczne, wzrosła na koniec 2013 r. o 30 proc.: z 42 do 55. Wzrosła także liczba pacjentów zakwalifikowanych do tych programów: z 58,4 tys. w 2011 r. do 69 tys. w 2013 r. (o 18,1 proc.). Zwiększyła się także liczba stosowanych nowoczesnych substancji leczniczych i wzrosła też kwota nakładów z półtora miliarda złotych, wydanych w 2011 r., do ponad dwóch miliardów w 2013 r." - wylicza Izba.

Izba oceniła m.in. dostęp do programów lekowych i stwierdziła, że "świadczenia w ramach programów lekowych w znakomitej większości udzielane były na bieżąco", a zgodnie z wyjaśnieniami kierowników kontrolowanych szpitali termin rozpoczęcia terapii zależy wyłącznie od tego, kiedy zgłoszą się pacjenci, spełniający wszystkie wymagane kryteria. Listy oczekujących, z uwagi na zapotrzebowanie większe niż możliwość finansowania, prowadzono jedynie w przypadku trzech programów: leczenia wirusowego zapalenia wątroby typów B i C oraz stwardnienia rozsianego. Średni czas oczekiwania na leczenie wahał się od tygodnia w wypadku stwardnienia rozsianego do blisko pięciu miesięcy w przypadku wirusowego zapalenia wątroby typu C.

NIK zwróciła uwagę, że niektóre rozwiązania organizacyjne, wynikające z realizacji ustawy refundacyjnej, ograniczały przejrzystość systemu wdrażania i finansowania innowacyjnych produktów leczniczych. "Wykorzystanie w procesie obejmowania refundacją leków opinii ekspertów, którzy pozostają w konflikcie interesów oraz przyznanie bardzo szerokich kompetencji niektórym pracownikom Ministerstwa Zdrowia może, w opinii NIK, stanowić zagrożenie dla obiektywizmu podejmowanych decyzji" - czytamy.

W raporcie NIK wskazała na pewne nieprawidłowości, jak np. przypadki przekraczania terminu rozpatrywania przez resort zdrowia wniosków firm farmaceutycznych o objęcie leków refundacją. Procedura nie powinna przekroczyć 180 dni, a w siedmiu przypadkach na dziewięć zbadanych przez NIK wydłużyła się od 17 do 60 dni. "Uwzględniając jeszcze dodatkowo powtarzające się błędy i konieczność uzupełniania przez wnioskodawców dokumentacji - okres od dnia złożenia wniosku do podjęcia decyzji o objęciu leku refundacją wynosił od sześciu do jedenastu miesięcy" – stwierdza Izba.

Ponadto - według NIK - w procesie obejmowania refundacją leków były przypadki, gdy Agencja Oceny Technologii Medycznych brała pod uwagę opinię zewnętrznych ekspertów, którzy zgłosili konflikt interesów lub sytuacje, gdy w posiedzeniu Rady Przejrzystości (organu opiniodawczo-doradczego Agencji) brali udział eksperci, którzy w ogóle nie złożyli deklaracji konfliktu interesów. Według Izby, korzystanie w procesie obejmowania refundacją leków z opinii ekspertów, którzy pozostają w konflikcie interesów, "może podważać bezstronność rekomendacji wydawanych przez Agencję". Izba wskazała, że celowe byłoby podjęcie przez Ministra Zdrowia "działań mających na celu zwiększenie transparentności procedur w procesie refundacji leków, gwarantujących obiektywizm w podejmowaniu decyzji".

PAP, lz

[fot:sxc.hu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook