Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niepoważny lider, niepoważnej zbieraniny

17.10.2011

Media odkrywają coraz więcej prawdy o zapleczu partii Janusza Palikota. Wśród posłów formacji byłego polityka PO znajdują się ludzie o bardzo dziwnej przeszłości. Wśród nich są m.in. przestępcy i współpracownicy bezpieki PRL.

Krzysztof Bosak z Fundacji Republikańskiej zaznacza, że „Janusz Palikot wybrał ludzi sobie podobnych, o niejasnej przeszłości”. „Oni często mają na sumieniu nie do końca czyste powiązania gospodarcze. Niektórzy z nich mieli sprawy w sądzie, niektórzy współpracowali ze służbami PRL. To jest zbieranina osób częściowo przypadkowych, a częściowo nieprzypadkowych. Pytanie, w oparciu o jakie kryteria dokonano wyłonienia tej grupy. Czy Palikot brał wszystkich, którzy się zgłaszali, czy prowadził jakąś selekcję? Jeśli prowadził to na jakiej podstawie?” – zaznacza w rozmowie z portalem Stefczyk.info, dodając, że nie ma żadnej wiedzy na ten temat.

Krzysztof Bosak pytany o niebezpieczeństwa związane z działalnością polityczną ludzi Palikota, zaznacza, że jedyne co na razie można powiedzieć to, że nie jest to profesjonalny klub parlamentarny. „Na razie jest zbyt wcześnie, by wyciągać jakieś wnioski dotyczące całej formacji politycznej. Wiele będzie zależało od samego Palikota, od tego, czy będzie w stanie nauczyć swoich ludzi polityki i używać ich do politycznych celów” – tłumaczy nasz rozmówca. Dodaje, że nie wykluczone, że partia Palikota się „rozlezie, że część ludzi Ruchu znajdzie miejsce w Platformie czy SLD”. „Nie wiadomo, czy Palikot ich w ogóle utrzyma w swojej formacji. Antyklerykalizm i liberalizm gospodarczy, którego z resztą część posłów RP nie podziela, to nie jest żadne spoiwo. Formacja, którą Palikot wprowadził do Sejmu, musi dopiero nabrać jakiejś tożsamości. Czy to zrobi? Nie wiadomo” – tłumaczy Bosak zaznaczając, że Palikot lubi zmieniać poglądy zależnie od okoliczności. „On potrafi w przeciągu kilku lat mówić rzeczy ze sobą jawnie sprzeczne. Czy uda mu się zbudować partię na bazie tych działaczy, którzy weszli do Sejmu?” – zastanawia się nasz rozmówca.

Krzysztof Bosak zapytany o to, czy Janusz Palikot może obniżać standardy polskiej polityki, zaznacza, że nie ma jasnej odpowiedzi. „Poziom standardów etycznych w polskim parlamentaryzmie nie jest wyśrubowany. Standardy nigdy nie były zbyt wysokie, i w partiach, i w samym Sejmie. Ruch Palikota może zmienić więc niewiele na gorsze, ale coś może. On udowadnia bowiem, że zbieraninę ludzi pod wodzą niepoważnego lidera można wprowadzić do Sejmu i zabierać głos w debacie publicznej. Wcześniej z takim przypadkiem nie mieliśmy do czynienia. W tym sensie to obniżenie poziomu polskiej polityki” – tłumaczy ekspert Fundacji Republikańskiej.

Zdaniem naszego rozmówcy bardzo destrukcyjny byłby wpływ partii Palikota na polskie społeczeństwo, gdyby jego formacja współrządziła. „Źle by się stało, gdyby ministrem edukacji był ktoś z jego formacji. Jednak mam wątpliwości, czy byłoby to bardziej destrukcyjne niż np. rządy minister Łybackiej w MEN. Myśmy już przeżyli kilka rządów SLD” – przypomina Bosak. Zaznacza, że „po tym co Palikot pokazał w komisji przyjazne państwo nie jest pewien, czy on i jego ludzie mają jakąkolwiek zdolność wpływania na instytucje państwowe”. „Mam nadzieję, że nie” - zaznacza.

saż

[Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski]


CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook