Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niemiecka bezczelność w praktyce

04.11.2014

Czy w Polsce szykuje się precedensowy pozew, pokazujący skalę niemieckiej bezczelności? Jeden z Niemców poczuł się urażony berlińską wystawą o Powstaniu Warszawskim. Może wytoczyć proces Muzeum Powstania Warszawskiego.

O szczegółach tej szokującej sprawy opowiedział Jan Ołdakowski dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego w Poranku WNET.

Sprawa dotyczy Reinera Stahela, który na berlińskiej wystawie został nazwany zbrodniarzem wojennym. To określenie wywołało sprzeciw kuzyn Stahela - Christopha Broszeisa. Wysłał on do organizatorów maila, by Stahela nie nazywano zbrodniarzem. Powołuje się na fakt, że nigdy nie został on skazany prawomocnym wyrokiem. Problem w tym, że nawet najwięksi niemieccy zbrodniarze nie zawsze byli skazywani przed sądami.

Nie ma żadnych wątpliwości, że Reinera Stahela można nazwać wojennym zbrodniarzem. To on odpowiadał za szereg zbrodni popełnionych wobec cywilnej ludności Warszawy. 2 sierpnia osobiście wydał rozkaz zabijania wszystkich mężczyzn, uznanych za rzeczywistych lub potencjalnych powstańców oraz brania zakładników spośród ludności cywilnej, do wykorzystania ich jako żywych osłon w atakach niemieckich na pozycje powstańcze. To również Stahel nakazał zlikwidować polskich więźniów, przetrzymywanych w zakładzie karnym przy ulicy Rakowieckiej na Mokotowie oraz usankcjonował grabieże dokonywane przez niemieckich żołnierzy, pozwalając im zabierać wszystko co zechcą z tych domów, w których zaczął się pożar.

Jednak dla niemieckiego kuzyna Stahela działalność Reinera nie jest powodem, by nazywać go zbrodniarzem. Dla współczesnych Niemców zbrodnie z czasów II wojny to jakaś wyprana z narodowości historia.

Jan Ołdakowski pytany w Radiu Wnet o świadomość Niemców, jeśli chodzi o Powstanie Warszawskie, odparł: „Połowa berlińczyków deklaruje, że słyszała o Powstaniu Warszawskim, choć czasami – być może trzeba to jeszcze socjologicznie sprawdzić – mylą im się powstania; być może mylą z Powstaniem w Getcie, ale deklarują, że słyszeli o Powstaniu Warszawskim 1944 roku. Gdyby to się okazało prawdą, to jest to przyzwoity wynik. Zakładaliśmy, że będzie wielokrotnie gorszy” - tłumaczy zachowując optymizm Ołdakowski.

Jednak historia kuzyna niemieckiego zbrodniarza, który rozważa pozew wobec MPW pokazuje, że kampania bezczelnego kłamstwa w polityce historycznej Niemiec daje owoce. Może czas wreszcie się obudzić i zacząć walczyć o polski, w tym przypadku jedyny prawdziwy, punkt widzenia.

TK
[Fot. wPolityce.pl]

Warto poczytać

Facebook