Jedynie prawda jest ciekawa

Niech Lasek zejdzie z drzewa

22.05.2013

Ewa Kochanowska: Ta nieszczęsna brzoza jest bardzo „bohaterska”, rzecz jasna, usiłując się za wszelką cenę dostosować do wszystkich wobec niej oczekiwań.

Wdowa po śp. Rzeczniku Praw Obywatelskich Januszu Kochanowskim w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wyraża nadzieję, że dojdzie wreszcie do spotkania ekspertów zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską z tzw. zespołem Laska.

Jednak do tego potrzebna jest, jej zdaniem, pewna zmiana u szefa rządowego zespołu:

- Pan Lasek powinien wreszcie zejść z drzewa. Ta nieszczęsna brzoza jest bardzo „bohaterska”, rzecz jasna, usiłując się za wszelką cenę dostosować do wszystkich wobec niej oczekiwań. Czyli nie może być za wysoka – gdyż znajduje się na podejściu do pasa startowego. Nie może być też za niska – bo okaże się, że samolot przyziemił przy tym drzewku i nie mógł wzbić się i wykonać półbeczki (której zresztą nie wykonał). Nie może być wreszcie za cienka – bo się okaże, że nie dałaby rady złamać skrzydła tupolewa, stąd dodatkowo musi być jeszcze, oczywiście, pancerna. I to są rzeczywiste powody, dla których tak trudno ją zmierzyć. Naprawdę ta brzoza to prawdziwy kameleon.

Ewa Kochanowska odnosząc się do odpowiedzi, jakich zespół Laska udzielił na pytania ojca śp. Natalii Januszko mówi, że pewnych rzeczy się w nich nie spodziewała:

- Są zaskoczeniem w takich momentach, gdy pan Lasek pokazuje nam zdjęcie samolotu podobnie roztrzaskanego jak Tu-154M na dowód tego, że samolot, który uderza w ziemię, może się rozbić na tyle części, co polski samolot rządowy. Tylko pragnę zauważyć, że zdjęcie to przedstawia maszynę, która wybuchła w powietrzu. A więc używane są pewne argumenty, które właściwie przeczą temu, co pan Lasek chce nam powiedzieć. Zdumiewa mnie również argument, że w Smoleńsku nie było wybuchu, bo paliwo się nie zapaliło. To jest, delikatnie mówiąc, troszeczkę naiwne twierdzenie, bo nawet ja posiadam już tak podstawowe wiadomości, że paliwo w samolotach jest bardzo mocno schłodzone i nie bardzo skłonne do wybuchania. Widzieliśmy na zdjęciach, że nie było niebezpieczeństwa wybuchu tego paliwa, bo nawet strażacy stali na miejscu katastrofy z zapalonymi papierosami w ręku. Dlatego to są dla mnie dziwne argumenty, które mnie nie przekonują.

Zwraca również uwagę na mętność i ogólnikowość odpowiedzi:

- Czytamy o jakichś zdjęciach i oględzinach, jednak konkretów zdecydowanie brak. W 2009r. pan Lasek powiedział, że Polska nie posiada specjalistów od badania dużych katastrof lotniczych, i sądzę, że w ciągu roku nic się nie zmieniło. Dlatego uważam, że w takim wypadku trzeba skorzystać z możliwości, jakie dają nam wybitni polscy naukowcy mieszkający za oceanem, którzy takie doświadczenie posiadają, a – jak słusznie postuluje pan inżynier Berczyński – powinni ze sobą rozmawiać specjaliści z tych samych dziedzin nauki.

Więcej w „Naszym Dzienniku”.

ruk

[Fot. PAP / Paweł Supernak]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook