Jedynie prawda jest ciekawa

Nie ma dowodów na uderzenie w brzozę

23.04.2014

Prokuratura wojskowa pytana o dowody na to, że 10 kwietnia rządowy tupolew uderzył w brzozę odsyła do przebiegu konferencji prasowej z 7 kwietnia 2014 roku. Problem w tym, że w czasie swojego wystąpienia prokurator Ireneusz Szeląg mówił jedynie o „prawdopodobieństwie”, że część metalowych elementów wyjętych z brzozy prawdopodobnie pochodzi z rządowego tupolewa.

Sprawa brzozy od początku jest w centrum śledztwa smoleńskiego. Rządowa propaganda twierdzi, że to właśnie uderzenie w drzewo spowodowało tragedię smoleńską. Jednak do dziś opinia publiczna nie poznała wiarygodnych dowodów na to, że drzewo rzeczywiście miało związek z tragedią. Wydaje się, że takiego dowodu zwyczajnie nie ma.

Przyznaje to niemal wprost prokuratura wojskowa w piśmie do portalu Stefczyk.info. Portal przesłał prokuraturze pytanie: „czy prokuratura prowadząca śledztwo dysponuje materiałem potwierdzającym niezbicie, że e tupolew, który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 roku uderzył skrzydłem w brzozę?” W odpowiedzi otrzymaliśmy jedynie krótkie zdanie. „Kwestie te były omówione w trakcie konferencji prasowej w dn. 7 kwietnia 2014 r.” - informuje prokuratura.

Problem w tym, że polska prokuratura wojskowa w czasie przywołanej konferencji prasowej nie informowała o żadnym dowodzie na to, że brzoza miała jakiś związek z tragedią smoleńską. Ba, wręcz wskazywała, że drzewo związku z tragedią mieć nie mogło.

Relacjonując analizę biegłych prokuratur Ireneusz Szeląg mówił, że uszkodzenia drzewa „mogły być spowodowane przez skrzydło samolotu Tu-154M”. Zaznaczył, że trzy fragmenty metali w pniu brzozy „najprawdopodobniej pochodzą z elementów konstrukcyjnych skrzydła samolotu”, zaś „co do kolejnych siedmiu fragmentów metali biegli nie mogą wykluczyć, że one mogą pochodzić z tego samolotu”.

Okazuje się, że nie dość, że polska prokuratura była w stanie zbadać jedynie kilkanaście z czterdziestu elementów pobranych przez polskich biegłych w Smoleńsku (większość pozostała w Moskwie), to dodatkowo nie jest w stanie do dziś określić, czy rzeczywiście wyjęte z drzewa części metalu pochodzą z tego samolotu czy innego.

Co więcej, biegli pracujący na zlecenie śledczych są przekonani, że brzoza została złamana uderzeniem w kierunku z góry na dół. To z kolej oznacza, że rządowa wersja wydarzeń staje się w kolejnym elemencie niespójna. Komisja Millera oraz zespół Macieja Laska wskazują od dawna, że tupolew w momencie uderzenia w brzozę wznosił się. Jak zatem mogło dojść do zniszczenia przez niego brzozy w kierunku z góry na dół?

Sprawa wydaje się przesądzona. Polska prokuratura sama zdaje się przyznawać, że o brzozie, jako przyczynie tragedii smoleńskiej mówić nie należy.

Stanisław Żaryn
[Fot. MAK]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook