Jedynie prawda jest ciekawa

Nie chcemy truć się żywnością GMO

09.02.2012

Wczorajsza debata u Prezydenta na temat GMO dobitnie wykazała słabość argumentów zwolenników wprowadzenia upraw GMO do Polski. Cześć z nich była po prostu zwykłą manipulacją jak np. stwierdzenie, że uprawy GMO zajmują już 10% powierzchni upraw światowych. W rzeczywistości ta powierzchnia to tylko 3%, a w Europie zaledwie 0,1% i z roku na rok ta powierzchnia maleje.

Zdecydowana większość uczestników dyskusji domagała się wprowadzenia zakazu upraw roślin GMO wzorem innych krajów UE ze względu na niemożliwość koegzystencji, zagrożenie dla bioróżnorodności, zagrożenia społeczno-ekonomiczne i zdrowotne.

Przedstawicielka Departamentu Prawa UE Ministerstwa Spraw Zagranicznych przedstawiając prawne uwarunkowania wprowadzenia zakazu upraw GMO w Polsce w zgodzie z przepisami UE stwierdziła, że do tej pory ani Ministerstwo Rolnictwa ani Ministerstwo Środowiska nie było zainteresowane skorzystaniem z tych możliwości.

Prof. Lisowska zwróciła uwagę na fakt nie nagłaśniania wyników polskich badań wskazujących na niekorzystne skutki zdrowotne spożywania GMO, które zostały opublikowane w 17 pozycjach naukowych.

Nawiązując do ekonomicznych, społecznych i środowiskowych konsekwencji wprowadzenia do polskiego rolnictwa upraw transgenicznych, przedstawicielka Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi zacytowała następujące fakty:

"Między rokiem 1996 a 2001 eksport kukurydzy z USA do Europy spadł o 99,4% co spowodowało straty rzędu 300 mln dolarów...Aby ratować dochody rolników, rząd amerykański musiał przyznać nadzwyczajne dotacje oceniane na 12 miliardów dolarów w latach 1999-2002. W maju 2002 Senat pozwolił na odblokowanie 180 mld dolarów na następne 10 lat, aby zakamuflować fiasko upraw transgenicznych..."(*)

Przedstawiciele związków i organizacji rolniczych(KRIR, Solidarność RI) wskazali na zagrożenia wynikające z przejmowania kontroli nad produkcją żywności przez wielkie korporacje i potrzebę ochrony polskiego rolnictwa

Na ważny aspekt zwrócił uwagę dr Stankiewicz- socjolog stwierdzając, że naukowcy powiązani z przemysłem biotechnologicznym znajdują się często w sytuacji konfliktu interesów, gdy stoją przed koniecznością dokonania wyboru między interesem publicznym a interesem prywatnych firm, które finansują ich badania.

Podnoszono też sprawę połączenia ACTA z wmuszaniem GMO na nasze pola i na nasze talerze. Przepisy ACTA dotyczą ochrony własności intelektualnej, a więc też opatentowanych nasion i roślin GMO.
 
Debata była podobno publiczna ale nie zaproszono na nią przedstawicieli społeczeństwa polskiego zrzeszonego w największej organizacji walczącej o Polskę wolną od GMO jaką jest Koalicja "POLSKA WOLNA OD GMO". Nie zaproszono też przedstawicieli sejmików wojewódzkich a przecież wiadomo, że wszystkie sejmiki wojewódzkie podpisując odpowiednie uchwały / rezolucje / stanowiska ogłosiły, że chcą być wolne od GMO.

Tymczasem zebrano już ponad 20 500 podpisów pod ''Petycją w sprawie zakazu rejestrowania nasion, obrotu i upraw roślin GMO w Polsce''. W szczególności żądamy natychmiastowego zakazu upraw kukurydzy MON810 i ziemniaków AMFLORA.

Koalicja POLSKA WOLNA OD GMO

[fot.sxc.hu]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook