Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nie będzie śledztwa, którego chciał szef CBA

21.04.2015

Prokuratura okręgowa odmówiła wszczęcia śledztwa ws. zawiadomienia szefa CBA.

Łódzka prokuratura okręgowa odmówiła wszczęcia śledztwa ws. zawiadomienia szefa CBA, który uważa, że mogło dojść do przestępstwa przez ujawnienie informacji o nowych materiałach z tzw. afery podsłuchowej. Uzasadnienie decyzji prokuratury jest niejawne.

Do łódzkiej prokuratury okręgowej w marcu trafiło zawiadomienie szefa CBA, który uważa, że mogło dojść do przestępstwa przez ujawnienie informacji o nowych materiałach z tzw. afery podsłuchowej. O przekazaniu sprawy łódzkim śledczym zdecydowała Prokuratura Generalna.

Jak powiedział we wtorek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, prokurator po przeprowadzeniu czynności sprawdzających, które miały charakter niejawny, podjął decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

„Prokurator uznał, że nie zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa w tej sprawie" - wyjaśnił Kopania. Dodał, że podobnie jak cały materiał w tej sprawie, także uzasadnienie decyzji prokuratury jest niejawne.

Postanowienie prokuratury nie jest prawomocne; przysługuje na nie zażalenie.

Sprawa zaczęła się od posiedzeń sejmowej komisji ds. służb specjalnych z udziałem prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i prokuratorów prowadzących postępowanie w sprawie tzw. afery taśmowej, a także spotkania posłów ze speckomisji z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Okazało się tam, że prokuratura otrzymała z CBA nowe nagrania.

Otrzymanie nagrań 11 rozmów potwierdziła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która prowadzi śledztwo w całej sprawie. Dokumenty trafiły najpierw do Prokuratury Generalnej, a potem do apelacyjnej w Warszawie, która skierowała je do praskiej prokuratury. Jej rzeczniczka Renata Mazur mówiła wówczas PAP, że wśród tych 11 nagrań są też nowe osoby i rozszerzył się katalog osób, które były nagrywane, a które dotychczas nie mają w śledztwie statusu pokrzywdzonego.

„Są tam nowe osoby, będziemy je musieli przesłuchać. Jeśli wystąpią o status pokrzywdzonego, lista rozszerzy się. Do tej pory jest to 39 osób" - wyjaśniła.

W reakcji na to Wojtunik powiedział, że ponieważ ten niejawny materiał stał się „przedmiotem spekulacji medialnych", złożył zawiadomienie do Prokuratury Generalnej o możliwości popełnienia przestępstwa ujawnienia informacji niejawnych oraz przekroczenia uprawnień, co jest związane z informacjami prokuratury.

Wcześniej szef CBA mówił, że przedstawił speckomisji „wszelkie możliwe, pełne informacje" na temat medialnych doniesień o nowych materiałach.

„Faktycznie, jako szef CBA przekazałem w formie niejawnej pewien materiał dowodowy, który trafił do biura" - dodał. Zapewniał, że nie wie, czy chodzi o nagrania czy inne materiały, bo CBA tego nie badało ani nie prowadziło żadnych ekspertyz.

„Oceniliśmy, że materiał ten może mieć znaczenie dla postępowania prowadzonego przez prokuraturę ws. tzw. afery taśmowej" - dodał.

Nie podał, kiedy konkretnie przekazano to prokuraturze. Zaznaczył jedynie, że stało się to niezwłocznie po uzyskaniu tego materiału. Dodał, że „tryb niejawny nie wynika z charakteru czy treści, tylko z trybu, w jakim ten materiał został uzyskany" - chodzi o tryb operacyjny.

Sprawę podsłuchiwania w dwóch warszawskich restauracjach kilkudziesięciu osób, m.in. polityków, ujawnił w ub.r. tygodnik "Wprost". Zarzuty w śledztwie postawiono czterem osobom: biznesmenom Markowi Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz dwóm pracownikom restauracji, w których dokonywano nagrań

PAP/es

fot. cba.gov.pl


Słowa kluczowe:
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook