Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nauka idzie do sądu?

23.09.2011

Profesor Mirosław Piotrowski, rektor KUL wytoczył proces innemu badaczowi za nieprzychylną recenzję jego książki. Choć krytyczny tekst ostatecznie się nie ukazał, profesor poczuł się urażony. Sąd Apelacyjny przychylił się do jego odczuć i uchylił decyzję o umorzeniu sprawy.

Rektora KUL rozsierdziła przygotowana przez doktora Sławomira Poleszaka recenzja jego książki o Narodowych Siłach Zbrojnych. Zdaniem Piotrowskiego w napisanej recenzji podane zostały fałszywe informacje na temat książki i jego samego. Ostatecznie recenzja się jednak nie ukazała. Jak tłumaczył dr Poleszak, zdecydował się ją wycofać, gdy na jego pracę wbrew zwyczajowi odpowiedziała dwójka innych naukowców. Choć praca Poleszaka nie została w żaden sposób nagłośniona i trafiła jedynie do kilku osób za pośrednictwem maili, prof. Piotrowski postanowił wystąpić do sądu z pozwem. Złamał w ten sposób dotychczasowe zasady prowadzenia sporów naukowych. Początkowo sąd I instancji umorzył sprawę, dochodząc do wniosku, że rozwiązaniem tej kwestii nie powinien zajmować się wymiar sprawiedliwości. Jednak sąd apelacyjny zmienił decyzję i uchylił umorzenie. Oznacza to, że sprawą kłótni naukowców zajmie się sąd już niedługo.

„Ta sprawa to absurd. Nie wiem, czy bardziej dziwi mnie zachowanie prof. Piotrowskiego, który skierował sprawę do sądu, czy sądu apelacyjnego, że podjął taką decyzję” – mówi Stefczyk.info prof. Antoni Dudek. Na swoim blogu historyk zaznacza, że z niezrozumiałych powodów sąd uznał, że „dobre imię Piotrowskiego zostało naruszone przez sam fakt przesłania tekstu drogą elektroniczną kilku osobom”. Antoni Dudek tłumaczy, że stanowisko rektora KUL, który uznał całą sprawę za spisek obliczony na pozbawienie go stanowiska, jest żenujące. Podobnie jak orzeczenie sądu, który „powinien sobie poczytać obowiązującą w Polsce konstytucję i zastanowić przez chwilę czy jej nie złamał”.

Okazuje się, że sądowa paranoja, która dzięki działaniom „Gazety Wyborczej”, zagościła na stałe w świecie dziennikarzy i publicystów, teraz jest przenoszona do środowiska naukowców. Być może wkrótce oni też zaczną się częściej spotykać na salach sądowych, a nie debatach naukowych. Dyskurs naukowy przeniosą do sądu?

Stanisław Żaryn

[Fot. Sxc.hu]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook