Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nasz wywiad: Anita Gargas

19.12.2011

Otrzymałaś tegoroczną Nagrodę Wolności Słowa SDP - za reportaż "Katastrofa Smoleńska" wyemitowany w "Misji Specjalnej" w TVP1. Czy Ty też wyróżniasz ten reportaż w swoim dorobku?

Stefczyk.info, wPolityce.pl: Oczywiście! Reportaż spowodował przełom w podejściu polskiej opinii publicznej do śledztwa prowadzonego przez Rosjan. Wcześniej społeczeństwo zbyt ufnie traktowało działania strony rosyjskiej, ulegając propagandzie, jaką od pierwszych dni po katastrofie zaserwował nam rząd Donalda Tuska przy wsparciu kibicujących mu mediów. Ten program ma dla mnie także osobiste znaczenie. Zdobycie nieznanych wcześniej zdjęć i filmów utwierdziło mnie w przekonaniu, że jeśli tylko dziennikarz jest wystarczająco zdeterminowany, potrafi zapobiec zamazywaniu prawdy. A cóż może być ważniejsze dla dziennikarza, który codziennie zmuszony jest pokonywać dziesiątki kłód rzucanych mu pod nogi?

Anita Gargas, dziennikarka "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie": "Misja Specjalna" była chyba najbardziej opluwanym programem w polskich mediach. Ta nagroda to więc w pewnym sensie przywrócenie hierarchii - wreszcie ktoś dostrzegł, że wykonywaliście pracę, o której inni bali się w ogóle pomyśleć. Sama zresztą powiedziałaś, że ta nagroda to "wskazówka dla tych wszystkich, którzy idą pod prąd i co dzień łapią ich chwile zwątpienia".

Nagonkę na "Misję specjalną" rozpętała "Gazeta Wyborcza", zaniepokojona faktem, że ktoś może ośmielić się poruszyć temat zgubnych konsekwencji "grubej kreski". Potem kolejne nagonki dawały nam do zrozumienia, że dotknęliśmy drażliwego tematu. Często ataki były tak zmasowane, że musieliśmy sobie nawzajem przypominać, iż to nie my powinniśmy tłumaczyć się z tego, co robimy, ale mainstream - z tego, co celowo pomija, przemilcza, tuszuje. "Misji specjalna" działała w dziedzinie, w której na naszym rynku medialnym panuje ogromny deficyt. W krajach zachodnich byłoby to nie do pomyślenia, bo jest związane z podstawową funkcją dziennikarstwa - kontrolą władzy. Patrzyliśmy władzy na ręce, niezależnie od tego, jakie barwy miała ta władza. Dotyczyło to również prawej strony sceny politycznej, o czym atakujące nas media nie chcą pamiętać. Dlatego nasz program miał tak wielu wrogów w establishmencie. Dziennikarze "Misji" pracowali pod olbrzymią presją, niechęci nie kryli nawet nasi koledzy i przełożeni z TVP. "Misję" zdejmowano z anteny trzykrotnie, robiły to trzy różne zarządy. Nagroda SDP jest swego rodzaju pośmiertnym wyróżnieniem dla całego cyklu.

Co robi zespół "Misji"? Znając życie, wszyscy dostali tzw. wilczy bilet. Jak sobie radzą?

Gdy "Misja została zdjęta z anteny, większość zespołu znalazła się na bruku. Świetni często fachowcy całymi miesiącami nie mogli znaleźć zajęcia. W krytycznej sytuacji są ci, którzy byli na etatach w TVP. Są to etaty w najniższej przewidzianej prawem pracy wysokości, ok. 800 zł. Ich zarobki zależały od honorariów za prace przy poszczególnych programach TVP. Gdy "Misja" została zlikwidowana, zablokowano im możliwość realizacji materiałów przy innych produkcjach. Można powiedzieć, że wzięto ich głodem, zostali z samym etatem, który zakazuje pracy u konkurencji. Wielu w końcu odeszło z TVP.

Jakie są Twoje dalsze plany zawodowe - tzn. czy szykujesz coś większego, np. na miarę filmu "10.04.10"?

Tak, chciałabym nakręcić kontynuację "10.04.10", ale z punktu widzenia zdarzeń z udziałem strony polskiej. Wciąż zbieramy na ten film pieniądze, nie wiem w związku z tym, kiedy będę mogła zacząć zdjęcia. To martwi, bo czas działa na niekorzyść. Nie przerywam jednak dokumentacji tematu i jak pokazują zdobyte przeze mnie taśmy Klicha, prawda może wyjść na jaw z nieoczekiwanej strony.

Temat Smoleńska niemal całkowicie zniknął z mediów tzw. głównego nurtu. Wiele osób zastanawia się - dlaczego ta władza tak bardzo boi się nawet mówienia o tej tragedii. Jaka jest Twoja opinia? Dlaczego Smoleńsk objęto tak ścisłym zakazem dociekania prawdy?

Zbyt wiele osób na wysokich szczeblach władzy ma zbyt wiele do ukrycia. Zbyt dużo mają na sumieniu także sami mainstreamowi dziennikarze. Wspomniane już przeze mnie nagrania dokonane potajemnie przez Edmunda Klicha w gabinecie ministra obrony dowodzą, że polski rząd tuszował fakty wskazujące na winę Rosjan. To kompromitująca sytuacja. A podobnych faktów mogło być znacznie więcej. Wielu ludziom zależy, by je ukryć. Robią to wspólnymi siłami.

Czy z tego morza informacji o Smoleńsku - zebranych najczęściej wbrew władzy, a nie dzięki władzy - da się kiedyś wyłonić jedną, twardą wersję? Czy dojdziemy do prawdy?

Jestem przekonana, że poznamy prawdę. Jest to tylko kwestia czasu. Prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto nie będzie chciał dłużej żyć z wyrzutami sumienia i ujawni prawdziwy przebieg zdarzeń.

Jak

[Fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz]

Słowa kluczowe:

Gargas

,

SDP

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook