Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Narzeczona "Starucha" w areszcie. Za nic

27.09.2012

W ubiegłym tygodniu, w weekend, zdarzyła się rzecz haniebna. Doszło do akcji policji, którą można potraktować jako przykład uderzenia prewencyjnego w środowiska kibicowskie – ujawnia Jan Pospieszalski na portalu wPolityce. pl.

Całej sprawie zostanie poświęcone dzisiejsze wydanie programu "Jan Pospieszalski: Bliżej", o godz. 22.30 na antenie TVP INFO.

Co się stało? - W sobotę, nagle, o 6 rano, do domu narzeczonej Piotra Staruchowicza Katarzyny Ceran, wpada ekipa policyjna. Dzień wcześniej, w piątek, były derby Legia-Polonia. Wpada więc ekipa, wywleka ją z domu, zakuwa w kajdanki, wiezie na "dołek", i tam przesłuchuje. Ona dopiero po dwóch godzinach dowiaduje się, że chodzi o zarzuty związane z rzekomym wykroczeniem. Miała nie respektować zarządzeń porządkowych podczas meczu, zarządzeń ogłaszanych przez megafony na stadionie. A przedmiotem wykroczenia miało być to, że miała bilet o numerze takim i takim, a siedziała na innym krzesełku. Rzecz działa się na tzw. "żylecie", czyli tam, gdzie nikt nie siada krzesełkach numerowanych. Zresztą, nawet w kinach ludzie siadają, jeżeli jest miejsce, gdzie im wygodnie – opowiada Pospieszalski.

Dziewczyna spędziła noc w zbiorczej celi. Następnego dnia okazało się, że sąd nie zgadzał się na żaden areszt, słusznie nie widząc podstaw i nie chcąc się ośmieszać.

Jak ocenia Jan Pospieszalski, "sygnał został wysłany": - Sygnał jasny: każdego możemy zatrzymać, każdego możemy uwikłać w konflikt z prawem. Ktoś, kto idzie na stadion, nie może czuć się bezpiecznie, z każdego można zrobić przestępcę, a nawet bandytę, można go skuć kajdankami, i wywlec z domu.

W programie "Jan Pospieszalski: Bliżej" zostanie zaprezentowana rozmowa z Katarzyną Ceran.

- Świetna dziewczyna, młoda, ładna, inteligentna - relacjonuje w rozmowie z portalem wPolityce.pl  Pospieszalski. Jak dodaje, w czasie wielomiesięcznego aresztu Staruchowicza, utrudniano jej widzenia z narzeczonym, żądając m. in. pierścionka i... faktury zakupu pierścionka.

Piotr Staruchowicz "Staruch", lider kibiców warszawskiej Legii siedzi w areszcie od maja.  - Co chwila przedłuża mu się areszt, a wszystko pod dziwnymi zarzutami, bo rzekomo świadek koronny coś widział, że on chciał kupić czy sprzedać jakieś narkotyki. Nie ma na to żadnych dowodów, jest tylko zeznanie jednego człowieka, który od 7 lat siedzi w areszcie i widocznie zaczyna teraz różne rzeczy opowiadać, żeby coś zyskać - opowiada Pospieszalski.

- Mamy w Polsce, w coraz większym stopniu, sytuację znaną z poprzedniego systemu: dajcie nam człowieka, a paragraf się znajdzie. To co mówią nam nieoficjalnie obrońcy Piotra Staruchowicza, co wychodzi w kolejnych elementach to słabość dowodów na podstawie których trzyma się człowieka w areszcie już piąty miesiąc! Jedynym "dowodem" jakim dysponuje prokuratura są tu zeznania, dość mętne, niekonkretne, świadka koronnego, który coś tam słyszał o tym, że podobno Staruchowicz chciał kupić narkotyki. Próbując rozwikłać tę sprawę dowiedzieliśmy się, że dokonano także represji wobec jego najbliższych - opowiada z kolei Paweł Nowacki redaktor programu "Bliżej. Jan Pospieszalski". - Paradoks polega na tym, że sąd wypuszcza na wolność gangsterów z Pruszkowa uzasadniając to tym, że na podstawie tylko zeznań świadka koronnego nie może ich skazać, a w tym samym czasie na podstawie zeznań świadka koronnego można.

ansa/ wPolityce.pl

[fot. wPolityce.pl]


Warto poczytać

Facebook