Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nadużycie CBA czy znów pustosłowie sędziego?

13.01.2013

Sędzia Tuleya rozpoczął kolejną w ostatnich latach nagonkę na CBA. Dopuścił się przy tym wielu bezpodstawnych oskarżeń pod adresem Biura. Zapowiadał złożenie zawiadomienia o przestępstwie, ale już się z tego wycofał. Teraz wychodzą kolejne nieścisłości w operacji przeciw CBA.

Jednym z szeroko komentowanych wątków sprawy kardiochirurga Mirosława G., skazanego za korupcję, jest zachowanie jednego z oficerów CBA, zwanego „Dużym Tomkiem”. Sędzia Igor Tuleya, który wyrósł na takiego bohatera na salonach III RP, napiętnował funkcjonariusza zarzucając mu, iż uwiódł jedną z pielęgniarek tylko po to, by wynosiła dokumenty ze szpitala MSWiA.

Tygodnik „Wprost” pisze, że sędzia nawet w tym elemencie dopuścił się manipulacji. Okazuje się bowiem, że Honorata K. niekoniecznie została uwiedziona.

Z jednej strony adwokat doktora G. mówi:

- To zawiedziona kobieta, której Tomasz N. obiecał małżeństwo. Razem z nim jeździła w świętokrzyskie i na Podkarpacie. Tomasz N. miał jej powiedzieć że ma ciężko chorego wujka i chce się dowiedzieć ile będzie kosztowała operacja u G. Przejęła się swoim chłopakiem, właściwie narzeczonym, bo przecież mieli już datę ślubu. Jeździli po domach, udawali zakochaną parę. Ona była rozpoznawalna przez pacjentów bo pracowała na oddziale. Ale żadna z osób z którymi rozmawiała z narzeczonym u boku, nie przyznała, że dała cokolwiek doktorowi G.

Z drugiej jednak są relacje koleżanek Honoraty K. Wynika  znich, że nie czuła się uwiedziona, a „Dużego Tomka” znała wcześniej, jeszcze kiedy był policjantem (zanim trafił do CBA). Twierdzą one także, że Honorata K. wciąż jest z nim związana.

Czy sędzia Tuleya to wiedział?

Wygląda na to, że matrymonialny wątek sprawy jest kolejnym dowodem, że CBA nie złamało procedur.

Podobnie, jak – przypomnijmy – w sprawie rzekomego przesłuchiwania świadków wbrew prawu. Po pierwsze nocne odbieranie zeznań jest powszechnie przez polskie służby – w tym prokuraturę – stosowane. Po drugie – nie chodziło o świadków, lecz podejrzanych, których losem sędzia Tuleya tak się przejął. Późną porą CBA przesłuchiwało osoby, którym prokuratura stawiała zarzuty, w dodatku przesłuchiwało za ich zgodą.

ruk, wprost.pl [Fot. PAP / Jakub Kaminski]

Warto poczytać

Facebook