Jedynie prawda jest ciekawa

Zniesławienie będzie nadal karalne

19.07.2012

"Rzeczpospolita" informuje, że kontrowersyjny artykuł 212 kodeksu karnego, przewidujący karę więzienia za zniesławienie nie zostanie wykreślony, mimo silnych protestów i licznych apeli.

Każdego roku polskie sądy skazują za zniesławienia ok. 150 osób, 1/3 z nich to dziennikarze. W 2009 r. wyroków było 164, w 2011 – już 190. Odpowiedzialność karna w sprawach o zniesławienie oburza wydawców, dziennikarzy, redaktorów naczelnych, Helsińską Fundację Praw Człowieka czy Stowarzyszenie Gazet Lokalnych. W marcu tego roku głos w sprawie art. 212 k.k. zabrała też prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, zachęcając ministra sprawiedliwości do podjęcia dyskusji nad wyeliminowaniem przepisu z kodeksu karnego. RPO uważa, że negatywny wpływ na ochronę wolności słowa ma już samo uruchomienie postępowania karnego. Choćby dlatego, iż wiąże się to z wpisem do Krajowego Rejestru Karnego.

Dyskusja dotycząca art. 212 k.k. odbędzie się właśnie dziś – minister sprawiedliwości zaprosił do siebie przedstawicieli przeciwników tego przepisu. Jarosław Gowin liczy na kompromis i zanim podejmie ostateczne decyzje, chce jeszcze raz wysłuchać ludzi mediów. Jak udało się nam ustalić, wszystko wskazuje jednak na to, że art. 212 nie zniknie z k.k.

O co ta wojna? Przepis pozwala karać za zniesławienie. Gdy dojdzie do niego za pośrednictwem środków masowego przekazu, sprawcy grozić  będzie nawet do roku więzienia.

– Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego opowiada się za pozostawieniem art. 212 k.k. – uważa Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości. I przekonuje, że ochrona wolności słowa jest równie ważna jak prawo do godności. Nie ma też żadnych powodów, by tej pierwszej nadawać prymat.

Jedyne, na co mogą liczyć przeciwnicy przepisu, to rezygnacja z kary pozbawienia wolności. Opowiada się za tym prof. Andrzej Zoll, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej. Zapowiada też, że komisja, przygotowując nowelę k.k., pójdzie w kierunku ograniczenia działania 212.

541 wyroków skazujących zapadło w ostatnich trzech latach za zniesławienie.

– Miałby on zastosowanie tylko do umyślnego podawania nieprawdy, stawiania nieprawdziwych zarzutów. Tam, gdzie w grę wchodziłaby ocena czy opinia: krytyka artystyczna, naukowa czy działalności politycznej, właściwa byłaby droga cywilna – mówi „Rzeczpospolitej". Profesor uważa, że droga cywilna jednak nie wystarczy. – Nie można bezkarnie szkalować ludzi – argumentuje i wylicza mankamenty postępowania cywilnego: trwają zbyt długo i są kosztowne.

Zupełnie innego zdania są przeciwnicy 212.

1 rok więzienia grozi sprawcy pomówienia w środkach masowego przekazu

– Droga cywilna byłaby wystarczająca – przekonuje Marek Frąckowiak, zastępca dyrektora generalnego Izby Wydawców Prasy. – Kiedy w grę wchodziłyby wysokie odszkodowania, dziennikarze musieliby uważać, ale nie groziłby im wyrok karny. – Dziś właśnie przy użyciu art. 212 k. k. dochodzi do najrozmaitszych porachunków. I tak, autor krytycznej recenzji pracy naukowej po skazaniu staje się przestępcą – dodaje. Problem dostrzega też Strasburg.

Na ławie oskarżonych za zniesławienie zasiadali już: dziennikarze, nauczyciele, naukowcy, dyrektorzy szkół.

Greg/"Rzeczpospolita"
[fot. sxc.hu]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook