Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tak promują się kandydaci do Sejmu

07.10.2011

Gdyby o wyniku wyborów miało decydować to, kto zrobi najdziwniejszy lub najgłupszy film promujący kandydata, bezapelacyjnie wygrałby Sojusz Lewicy Demokratycznej. Druga byłaby chyba Platforma Obywatelska.

23-letnia kandydatka do Sejmu z SLD z Lublina, Katarzyna Lenart robi przed kamerą striptiz. Nie pokazuje wszystkiego, w ostatniej chwili intymne miejsce zasłania napis „censored”, a potem pojawia się hasło: Chcesz więcej, głosuj na SLD.

Miara poczucia wstydu i przyzwoitości

Kandydatka zamieściła ten filmik na  swoim profilu na Facebooku. W kontekście jego treści kuriozalnie brzmi jej manifest wyborczy: „Uważam, że potrzeba nam polityków z powołania, obdarzonych silną, charyzmatyczną osobowością, która może zrównoważyć proces postępującego przekształcania polityków w zwykłych urzędników pobierających comiesięczną pensję. Zdaję sobie sprawę, że polityka na pewno nie jest etycznym zajęciem, ale istnieje pewna miara poczucia wstydu i obowiązku przyzwoitości, których nawet w polityce nie można bezkarnie naruszać.”

Władze partii też najwyraźniej uznały, że „istnieje pewna miara poczucia wstydu”. – Spot mi się nie podoba, to wszystko – powiedziała portalowi „Kampania na Żywo” Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca SLD. Katarzynę Lenart krytykował też w Polsat News poseł Ryszard Kalisz, mimo że sam od lat dba o swój rubaszny i niezbyt poważny wizerunek.

Striptiz zniknął z Facebooka, ale szybko Katarzyna Lenart wypuściła drugi klip: - Ostatnio udowodniłam, że jestem odważna. Teraz czas, żebyście dali mi szansę udowodnić, że potrafię być również skuteczna. Będę walczyć o to, aby każdy absolwent szkoły wyższej mógł znaleźć pracę w Lublinie – przekonuje w internecie.

Sprzeczne z programem SLD? Tak, ale skuteczne

- Katarzyna Lenart, twierdzi, że taka forma reklamy wyborczej miała zwrócić uwagę na jej program. Jestem pewna, że to akurat ostatnia rzecz, która przykuła uwagę widzów – komentuje Dorota Łosiewicz, publicystka „Faktu”. Tyle, że epatowanie golizną w reklamie SLD stoi w sprzeczności z programem Sojuszu, który przecież ma walczyć o prawa kobiet, równouprawnienie, itd.

Jednak, według Łosiewicz, paradoksalnie, takie filmiki mogą w inny pomóc samej kandydatce.

- Być może szokujące spoty odnoszą skutek w tym sensie, że nazwisko skandalisty choć na chwilę wchodzi do publicznego obiegu i komuś to właśnie nazwisko przy urnie się przypomni. Wątpię, żeby ktoś pomyślał: pani Lenart, o to ta, co się rozebrała. To zadziała na zasadzie: Lenart... coś mi się o uszy obiło. To może być jakiś sposób na wyróżnienie się z szarej masy poupychanych na listach kandydatów.

Nieco mniejszy skandal wywołał wcześniej inny kandydat SLD, Łukasz Wabnic, startujący z Częstochowy. Na jego stronie można obejrzeć spot, w którym ten częstochowski radny i mistrz Europy w kickboxingu rozprawia się ze zbirami, którzy napadli w ciemnym zaułku młodą kobietę. Ocalona z wdzięczności pokazuje mu głęboki dekolt. – Nie, zrobiłem to bezinteresownie – odpowiada Wabnic. Ale po chwili zastanowienia dodaje: - Chociaż w sumie, możesz na mnie oddać swój głos.

Sposób na Nergala

Wabnic nie spotkał się z taką krytyką, jak Lenart. Osobistego poparcia udzielają mu wciąż znani politycy SLD - Ryszard Kalisz, Joanna Senyszyn i Krystian Legierski.

Na tym tle filmik innego młodego kandydata SLD, nie oburza. Jest po prostu śmieszny, zarówno co do formy, jak i wiary kandydata w pozyskanie elektoratu słuchającego muzyki death-metal i wypłynięcie na fali popularności Nergala.

Jędrzej Wijas, kandydat ze Szczecina, ubrany w garnitur, na tle głośno grającego zespołu, mówi, a właściwie wykrzykuje swoje postulaty: „Świeckie państwo”, „godność”, „wolność”, czy „dość głupich wojen”. „Konkretny przekaz, konkretny człowiek” – głosi jego hasło wyborcze.

Młodzi, nieznani kandydaci próbują zaistnieć za wszelką cenę, ale trudno zrozumieć, jaki cel przyświecał dobrze rozpoznawalnemu w swoim regionie posłowi PO z Gdyni Tadeuszowi Aziewiczowi. Promuje się filmikiem, na którym, na tle patetycznej muzyki, na twarze młodych ludzi spadają śledzie. Zza kadru słychać głos Aziewicza: „Śledź mnie”.

Ale najdziwniejszy ze wszystkich jest film mający reklamować kandydata PO do Sejmu Ryszarda Listwana (powiat suski). Nie wiadomo, co jest dziwniejsze. Koncept, wykonanie, czy fakt, że filmik jest w internecie.

Młody kandydat w starszym wieku

Widać, jak kandydat siedzi z dwoma dorosłymi synami i prosi ich o zadawanie pytań. Ci są jednak znudzeni i zażenowani. Jeden syn prawie w ogóle nie mówi. Drugi w pewnym momencie zaczyna marudzić i wbijać szpile ojcu. Pyta, skąd w ogóle pomysł zrobienia takiego filmu, robi ironiczne miny i uwagi co do jego szans wyborczych, przerywa, gdy ojciec poucza o rodzinie i patriotyzmie, o swoich postulatach wyborczych.

Czy to żart, czy wyciek materiałów z nieudanego przedsięwzięcia? – No i tym oto sposobem zobaczyliśmy, że jest trudny dialog między młodymi i młodymi – podsumowuje na końcu drętwą rozmowę ktoś zza kamery. „Młodymi i młodymi”, ponieważ kandydat Listwan reklamuje się jako „wiecznie młody”.

Filmów promujących w internecie mniej znanych polityków jest z każdymi wyborami coraz więcej, a ich twórcy mają coraz bardziej oryginalne pomysły. To w dużej mierze „wina” rozwoju technologicznego, dziś nie potrzeba wiele pieniędzy, by stworzyć jako tako wyglądający pod względem technicznym klip. Poza tym, młodzi ludzie to od wyborów w 2007 roku wyjątkowo pożądany przez polityków elektorat. Ale zdaniem Doroty Łosiewicz, dla promocji mniej znanych kandydatów wciąż najlepiej sprawdzają się tradycyjne, proste metody.

- Dla desperatów, którzy za wszelką cenę chcą się dostać dla Sejmu najlepszą drogą byłaby zmiana nazwiska, np. na Tusk, Kaczyński lub Marcinkiewicz. Doświadczenie pokazuje, że ludzie ze znanym nazwiskiem, choć imię się nie zgadzało, znaleźli się w Sejmie  - przypomina publicystka.

Marcin Herman

Słowa kluczowe:

Nergal

,

striptiz

,

spoty wyborcze

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook