Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mural przeciw korporacjom i GMO

06.06.2012

Na warszawskiej starej Pradze, na jednym z najbardziej znanych "klubowych" podwórek, powstaje ogromny mural w ramach akcji "Wyłącz (nowy) system - STOP KORPORACJE! STOP ACTA! STOP GMO!". Akcja artystów street-artu, wspierana przez organizacje ekologiczne ustawia się w ten sposób w kontrze do obchodów związanych z pierwszymi 'wolnymi' wyborami 1989 r., przebiegających pod hasłem "Wyłącz system". Artyści i ekolodzy protestują przeciwko opanowywaniu polskiej gospodarki przez zagraniczne korporacje oraz przeciw otwieraniu Polski na genetycznie zmodyfikowane uprawy.

- Może faktycznie nie mamy dzisiaj komuny, natomiast mamy dziś zupełnie inny problem - problem korporacji i dokonywany przez nie nowy rozbiór Polski - mówi Lena Huppert z Koalicji Polska Wolna od GMO. - Polski przemysł jest już dziś rozsprzedany - w rękach Polski pozostało zaledwie 16 zakładów strategicznych. To nie jest radosna nowina - kraj, który traci przemysł przestaje istnieć, a tym bardziej kraj, który traci rolnictwo, jak to się dzieje teraz w Polsce.

Wyjaśnia, że korporacje, które powoli opanowują polski rynek chcą również przejąć polskie rolnictwo - które jest naszym ostatnim atutem - cieszy się bowiem doskonałą opinią. To właśnie wielkie korporacje są zainteresowane wprowadzeniem do Polski upraw genetycznie zmodyfikowanych, co spowoduje drastyczny spadek popytu na polskie produkty żywnościowe - dodaje Huppert.

- Wpuszczenie obcych korporacji na teren Polski doprowadzi do kompletnej abstrakcji - Polacy, polscy rolnicy, polski rząd nie będą mieli żadnej władzy nad tym, co się dzieje z polskim rolnictwem - podkreśla ekolog. Dodaje, że w ramach umów patentowych, nie będzie można nawet kontrolować upraw, czy są tam np. rośliny genetycznie modyfikowane, czy nie.

Mural, który od rana tworzy 5 artystów street-artowych powstaje przy ul. 11 Listopada 22, na podwórku, gdzie znajdują się takie znane kluby jak Hydrozagadka, Saturator, Skład Butelek czy Zwiążmnie. Imponujące malowidło jest kolejnym wydarzeniem artystycznym przeprowadzanym przez Dariusza Paczkowskiego z grupy 3fala.art.pl w ramach trasy po Polsce zatytułowanej "Genetycznie Molestowane Organizmy". Artyści starają się zwrócić uwagę na zagrożenie związane z wpuszczeniem do Polski upraw i nasion GMO

- Ja tę trasę wymyśliłem i ją koordynuję, bo uważam, że to ważny temat społeczny. Od 2 miesięcy jeździmy po Polsce i malujemy - byliśmy już w Żywcu, Krakowie, Nowym Sączu, Koszalinie czy takiej małej miejscowości jak Kluczkowo. Przed nami jeszcze Nowy Targ, Ełk, Olsztyn, być może Gdańsk, Łódź i Wrocław.

Artysta tłumaczy, że celem jest wciągnięcie jak największej liczby artystów do dyskusji na temat GMO. Do tej pory włączyło się już ponad 30 street-artówców i grafficiarzy - niektórzy bardzo znani.

- Chętnie bym widział wśród nas np. Edwarda Dwurnika - być może ktoś się znajdzie i go poprosi - i pan Dwurnik zechce się w tę akcję włączyć - nie wykluczam tego - śmieje się Paczkowski.

Pomysłodawczynią stworzenia murali przeciw GMO była Klaudia Wojciechowicz z Inicjatywy Obywatelskiej "GMO to nie to".

- Znalazłam w Darku sprzymierzeńca, a on ten pomysł twórczo rozwinął w ogólnopolską trasę. Chodzi o zainteresowanie problematyką GMO tych osób, którzy stoją trochę na uboczu - na co dzień nie są związani z problemami społecznymi, nie interesują się polityką, natomiast interesują się sztuką czy street-artem.

Wojciechowicz z entuzjazmem mówi o artystach, którzy wcześniej nic nie wiedzieli o problemie związanym z uprawami GMO, a po włączeniu się do akcji, byli zaszokowani, jak wielkim problemem i zagrożeniem dla ludzi jest GMO.

- GMO jest problemem niezwykle pilnym i dość nieodwracalnym - mówi ekolog. - Jeśli już raz wprowadzimy te organizmy do środowiska, to już nigdy ich stamtąd nie wycofamy.

Malowaniu towarzyszy akcja informacyjna prowadzona m.in. przez Koalicję Polska Wolna od GMO czy Greenpeace.

Ekolodzy podkreślają, że znaczna część krajów UE zakazała już na swoim obszarze upraw roślin transgenicznych, zdając sobie sprawę z dramatycznych skutków, jakie pociąga za sobą wpuszczenie korporacji na swoje terytorium. Mają nadzieję, że oddolna presja, i tego typu akcje obywatelskie spowodują, że również polski rząd pójdzie w ślady Niemiec czy Francji.

Lena Huppert zwraca zwłaszcza uwagę na niezwykle kontrowersyjny projekt prezydencki ustawy o nasiennictwie, który właśnie trafił do Sejmu, a który uderza w polskie rolnictwo.

- Ten projekt zawiera fatalne dla nas zapisy, w myśl których oddajemy 90% zasiewów rolnych w naszym kraju w obce, czyli korporacyjne ręce i to jest dramat - to one będą decydowały o tym, co będziemy produkowali i jedli - nawet będą mogli nas zagłodzić.

Co więcej, jak dodaje ekolog, prezydencki projekt przewiduje - co jest szczególnie bulwersujące - kary za zasiewanie więcej niż 10% areału polskimi nasionami i zastanawia się, jak udało się korporacyjnym lobbies uzyskać tak daleko idący po ich myśli zapis w ustawie.

- I nawet jeśli uzyskamy "wymarzony" zakaz upraw GMO, to nasiona, z których będą korzystali polscy rolnicy nie będą nasze - to będą nasiona produkowane przez obce koncerny - już teraz ponad 80% stacji nasiennych nie należy do Polski.

Dlatego ekolodzy domagają się wprowadzenia zmian do prezydenckiego projektu m.in. poprzez doprecyzowania pojęcia "obrotu" nasionami z wykluczeniem obrotu na tzw. "własny użytek" (co może być furtką dla sprowadzania nasion GMO) oraz nieograniczonego dostępu do polskich, tradycyjnych nasion.

Zdaniem ekologów, zagraniczne korporacje, nie bacząc na dobro kraju, za wszelką cenę dążą do opanowania rynku, by czerpać z niego nieograniczone korzyści finansowe, rujnując środowisko naturalne, gospodarkę i zdrowie mieszkańców.

Akcję artystów street-artowych i ekologów wspierają inni znani artyści, m. in. słynny "Słoma", czyli Jerzy Słomiński, najsłynniejszy polski bębniarz, grający w przeszłości z Jackiem Kleyffem, Brygadą Kryzys, Osjanem, Izraelem czy Antoniną Krzysztoń.

zrk
[fot. J. Michalski]
Słowa kluczowe:

GMO

,

nasiona

,

korporacje

,

street-art

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook