Jedynie prawda jest ciekawa

MON broni remontu Tupolewa

11.04.2013

Przetarg na remont Tu-154M była zgodny z procedurami, żadna służba nie zgłosiła do niego zastrzeżeń - twierdzi były wiceszef MON Marcin Idzik. Podkreśla, że podczas remontu w Rosji polski przedstawiciel przez cały czas był przy samolocie. Nie pamięta jednak kto nim był.

W opublikowanym w środę raporcie zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej, którego przewodniczącym jest Antoni Macierewicz (PiS), napisano m.in., że o wyniku przetargu na przeprowadzony w 2009 r. remont samolotu, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się pod Smoleńskiem, "faktycznie zdecydowały władze państwowe Rosji".

Obecny wiceprezes Grupy Bumar Marcin Idzik, który w listopadzie 2009 r., gdy tupolew był w trakcie remontu, został wiceszefem MON ds. uzbrojenia i modernizacji, powiedział PAP, że prace nadzorowała Służba Kontrwywiadu Wojskowego.

"Było to poddane wszystkim procedurom w MON. Wszystkie służby się tym zajmowały. Nikt do tego wyniku postępowania uwag nie zgłosił jako do w pełni transparentnej i legalnej procedury" - podkreślił Idzik.

"Przez cały czas pobytu w Samarze jedna osoba nie opuszczała tego samolotu, cały czas tam była. Nie pamiętam, czy była to osoba z pułku (36. specpułk, do którego należał samolot - PAP) czy z SKW" - dodał.

Zaznaczył, że zakres remontu był dokładnie taki, jaki uzgodniono z Dowództwem Sił Powietrznych.

Idzik przypomniał, że w przetargu na remont oferty złożyły trzy firmy: Bumar, Metalexport-S i MAW Telecom, a jedynie oferta tej ostatniej spełniała warunki. Zaznaczył, że wszystkie polskie firmy były jedynie pośrednikami, ponieważ remont musiał się odbyć w Rosji, w jednym z zakładów mających akredytację koncernu Tupolew - albo w Moskwie (pośredniczyć chciały Bumar i Metalexport-S), albo w Samarze (pośredniczył MAW Telecom).

"Gdyby ówczesny MON chciał zawrzeć umowę z jednym podmiotem, to by ją zawarł. Wzięliśmy trzy firmy, bo z jakości wcześniej wykonywanych remontów nie byliśmy zadowoleni" - powiedział Idzik. Zapewnił, że z jakości remontu przeprowadzonego w 2009 r. "36. specpułk był wyjątkowo zadowolony".

Przedstawiony w środę 130-stronicowy raport zespołu parlamentarnego w większości powtarza wcześniej prezentowane ustalenia - nowe tezy dotyczą m.in. remontu samolotu w Rosji.

Macierewicz napisał m.in., że służby rosyjskie decydowały o tym, "jakie firmy i w jakim zakresie będą przeprowadzały remonty najważniejszych polskich samolotów". Eksperci zespołu podkreślili, że doszło do niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za przygotowanie, prowadzenie i
rozstrzyganie przetargów na remont samolotów Tu-154M i ich silników oraz za zapewnienie bezpieczeństwa przetargów i remontów. W tym kontekście wymieniono m.in. ówczesnych szefów SKW i ABW.

Według raportu "o wyniku polskiego przetargu faktycznie zdecydowały władze państwowe Rosji", zaś
"Federalna Służba Współpracy Wojskowo-Technicznej FR wskazała rosyjskiego wykonawcę remontu (zakłady Awiakor z Samary) oraz nadzorowała i kontrolowała każdy etap planowanego i realizowanego przetargu oraz remontu polskich Tu-154M".

Jak napisano w raporcie, MON posiadając informacje wskazujące na nierzetelność wykonywanych w Samarze remontów, zrezygnowało z usług Bumaru, w lutym 2009 r. ogłosiło nowy przetarg i "ułatwiło jego wygranie firmie MAW Telecom, tworzącej konsorcjum z firmą Polit Elektronik, reprezentującą interesy wskazanej przez władze FR firmy Awiakor".

Tupolew, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, został poddany remontowi kapitalnemu w zakładach lotniczych Awiakor w Samarze w okresie od czerwca do grudnia 2009 r. Remont taki każda maszyna musi przejść co pięć lat. Samolot został wyprodukowany w samarskich zakładach w 1990 r.

W czasie przeglądu sprawdzono wszystkie systemy Tu-154M i zmodernizowano wnętrze maszyny. Remontowi kapitalnemu - w innych zakładach niż samarskie - poddano trzy silniki.

We wrześniu 2010 r. Rosja przekazała Polsce - znane już wcześniej w naszym kraju - dokumenty dotyczące remontu Tu-154M nr 101. Były to kopie materiałów odebranych przez stronę polską po remoncie samolotu, które uległy zniszczeniu w katastrofie.

Taki sam remont kapitalny w Samarze przeszedł również drugi z polskich tupolewów. Został odebrany we wrześniu 2010 r.

Zakłady lotnicze Awiakor w Samarze są częścią korporacji Russkije Maszyny, która w 100 proc. należy do kompanii inwestycyjnej Bazowyj Element, kontrolowanej przez Olega Deripaskę, oligarchę uważanego za przyjaciela prezydenta Rosji Władimira Putina.


PAP/kop
[fot. KBWLLP]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook