Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

MON broni Bartłomieja Misiewicza

21.09.2016

Nie ma dowodów na prawdziwość tez paszkwilu wymierzonego w Bartłomieja Misiewicza. Co więcej w mediach powielane są kłamstwa mające korzenie w artykule z „Newsweeka” - poinformowała Katarzyna Jakubowska, pełniąca obowiązki rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej.

"Pan Misiewicz jest bardzo dzielnym, uczciwym człowiekiem. Dotychczas nie przedstawiono żadnych dowodów jego winy. Odwrotnie, wszyscy obecni na tym spotkaniu mówią, że te słowa nie padły. Powinni się wstydzić ci, którzy organizują na niego nagonkę" - skomentował sprawę szef MON Antoni Macierewicz.

W poniedziałek, w tygodniku „Newsweek” ukazał się artykuł, w którym autor zarzuca Bartłomiejowi Misiewiczowi, że ten proponował radnym PO w Bełchatowie przystąpienie do koalicji z PiS, sugerując, że w zamian zapewni im zatrudnienie w państwowej spółce, której prezes miał towarzyszyć mu w „werbunkowym spotkaniu”.

W spotkaniu wraz z rzecznikiem MON i jednocześnie szefem gabinetu ministra obrony Antoniego Macierewicza, uczestniczyli posłowie PiS Anna Milczanowska i Dariusz Kubiak. We wtorek wysłali oświadczenie dotyczące artykułu, twierdząc, że „podczas żadnego z tych spotkań nie miała miejsce jakakolwiek próba korupcji politycznej, a w szczególności nikt nie proponował radnym PO pracy za głosy w radzie powiatu”.

Specjalny komunikat w tej sprawie wystosowało Ministerstwo Obrony Narodowej. MON informuje, że autorzy artykułu nie przestawili dowodów na poparcie swoich doniesień.

"Radni Platformy Obywatelskiej, którzy rzekomo mieli być korumpowani, a także posłowie biorący udział w spotkaniu, publicznie w rozmowach z dziennikarzami zaprzeczają, by taka sytuacja miała miejsce".

"Podobnie nieprawdziwe są ataki skierowane przeciw podsekretarzowi stanu w MON panu Tomaszowi Szatkowskiemu, do czego przyznał się ich autor pan Jan Śpiewak" - czytamy w oświadczeniu.

W poniedziałek Bartłomiej Misiewicz zwrócił się z prośbą do ministra obrony narodowej o zawieszenie w funkcjach w MON, do której przychylił się szef resortu. Zapowiedział też, że wytoczy proces tygodnikowi „Newsweek”.

Tymczasem nazwisko byłego rzecznika MON zniknęło ze strony Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jeszcze niedawno zasiadał w radzie nadzorczej spółki. Natomiast prokuratura sprawdzi czy powołanie Misiewicza w skład rady nadzorczej tej spółki odbyło się zgodnie z prawem.

wkt/tvp.info/wPolityce.pl

[fot. PAP/Jakub Kamiński]

Warto poczytać

Facebook