Jedynie prawda jest ciekawa

Ministerstwo sprawiedliwości kontra prokuratura ws. "Wprost"

20.06.2014

Biernacki ocenił, że działania prokuratury w redakcji "Wprost" były zbyt daleko idące i mogły budzić uzasadnioną obawę naruszenia tajemnicy dziennikarskiej.

Ocena całej operacji dokonywanej przez prokuraturę we "Wprost" jest bardzo krytyczna - powiedział minister sprawiedliwości Marek Biernacki. Według ministerstwa akcja prokuratury była prowadzona "mało profesjonalnie i nieroztropnie".

"Nasze stanowisko jest bardzo krytyczne" - powiedział Biernacki w piątek na konferencji prezentującej informację o zdarzeniach w redakcji "Wprost" - przygotowanej na polecenie premiera Donalda Tuska. Poinformował, że spotkał się z premierem w tej sprawie z premierem i zapoznał go z tą informacją.

Biernacki ocenił, że działania prokuratury w redakcji "Wprost" były zbyt daleko idące i mogły budzić uzasadnioną obawę naruszenia tajemnicy dziennikarskiej. Mogły też naruszyć zasadę wolności wypowiedzi i wolności słowa zawartą w Konstytucji, i zostały podjęte w sytuacji, gdy przestępstwo zagrożone jest karą do dwóch lat więzienia.

Według ministra nawet formalnie dopuszczalne działania prokuratury "zlekceważyły pożądane standardy postępowania procesowego z informacjami będącymi w posiadaniu dziennikarzy, jakie obowiązują w demokratycznym państwie prawa".

W informacji dotyczącej próby siłowego odebrania laptopa z nagraniem nielegalnych podsłuchów polityków, które opublikowała redakcja "Wprost", szef resortu ocenił, że brakowało też scenariusza działań na wypadek zgłoszenia, że materiały, które prokuratura chce przejąć, zawierają tajemnicę dziennikarską.

Błędem było też podjęcie działań w godzinach wieczornych i w przeddzień dnia wolnego, co utrudniało skierowanie nośnika do sądu z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej. Zaznaczył, że żaden sąd nie był na to przygotowany.

"W takiej sytuacji, gdyby tak się stało, spotkalibyśmy się dziś w innych okolicznościach. Nie wierzę, że państwo by uwierzyli, że jest to przypadek" - powiedział. Dodał, że nie wierzy też w to, że dziennikarze nie uważaliby, że nic z dokumentem nie dzieje się w kancelarii tajnej.

Kolejny mankament to wskazanie policji niewłaściwej części pomieszczeń, które miały podlegać zabezpieczeniu przed ingerencją osób postronnych oraz brak konsekwencji w egzekwowaniu postanowienia prokuratora o zajęciu rzeczy.

"Dobrze, że nie doszło do tego wydania z punktu widzenia politycznego, podkreślam nie prawnego, ale politycznego, ponieważ trudno byłoby udowadniać nam, że nie mieliśmy żadnych intencji w tym działaniu, że były to działania prokuratorskie" - ocenił minister.

Zwrócił też uwagę na brak odpowiedniej koordynacji przez prokuratora działań prokuratury, policji, ABW oraz współpracy z sądem. "Było widać pewien chaos. Wyglądało to na interwencje, przepraszam bardzo, z szacunkiem do staży miejskiej, (...) że to nie interwencja tak poważnych organów państwa, ale organu samorządowego, jakim jest straż miejska" - powiedział minister sprawiedliwości.

Ministerstwo jako niezgodną z kodeksem postępowania karnego oceniło próbę wykonania kopii zawartości komputerów w redakcji. "Uważamy za wątpliwe działanie polegające na kopiowaniu tych danych na nośniki będące w dyspozycji własnej funkcjonariusza ABW lub prokuratora. W naszej ocenie prawidłowy standard postępowania powinien dawać dziennikarzowi gwarancję, że takie nagranie nie będzie mogło być samodzielnie odczytane przez funkcjonariusza ani prokuratora" - ocenił wiceminister sprawiedliwości Rafał Królikowski.

Królikowski zaznaczył, że akcja w redakcji "Wprost" była w ocenie MS prowadzona "mało profesjonalnie i nieroztropnie", a prokuratorzy "gubili się w sytuacji". Zaznaczył, że ostatecznie zakończyła się niepowodzeniem. "I to niepowodzenie jest pewnego rodzaju blamażem prokuratury" - ocenił. Wiceminister przypomniał, że to szef jednostki, która prowadzi postępowanie, ma prawo lustracji i narzędzia do skwitowania działań prokuratora prowadzącego śledztwo.

Biernacki był pytany o to, czy Bartłomiej Sienkiewicz powinien zostać na stanowisku szefa MSW, zarazem koordynującego służby, po dokonaniu nagrań i wydarzeniach, do których doszło w redakcji "Wprost". "Sienkiewicz w tym wypadku jest poszkodowanym, ofiarą tego postępowania. To może nie dla wszystkich jest oczywiste, ale tak jest" - ocenił minister sprawiedliwości.

Podkreślił, że "wszystkim to umknęło, że prokuratura jest niezależna od rządu", a ABW wykonywało właśnie jej polecenia. Nikt nadzorujący służby nie miał wpływu na to, czy operacja zostanie wykonana czy nie" - dodał. Dopytywany, czy Sienkiewicz powinien pozostać na stanowisku odparł: "Jestem skupiony na pracy w swoim resorcie".

Biernacki powiedział, że widział relację z akcji w redakcji "Wprost" gdy zmienił kanał w telewizji, w trakcie oglądania meczu na mistrzostwach świata w piłce nożnej. "Gdy przełączyłem w trakcie meczu, tak tragicznego dla Hiszpanii, przełączyłem na program telewizyjny, przypomniało mi się to słynne prucie kasy - kto pamięta to jeszcze z czasów GROM-u (chodzi o otwieranie palnikiem kasy pancernej po odwołaniu gen. Sławomira Petelickiego z funkcji szefa jednostki - PAP)" - powiedział. "Podobna atmosfera i podobne zdarzenie. Bardzo smutne jedno i drugie, nie powinno mieć w ogóle miejsca" - zaznaczył.

Minister poinformował, że szef ABW płk Dariusz Łuczak wszczął postępowanie wyjaśniające ws. wydarzeń, które miały miejsce w środę wieczorem w redakcji tygodnika "Wprost".

Prokurator nie powiadamiania sądu o planowanych działaniach; nie ma takiego przepisu - tak rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk odpowiedział na zarzuty ministra sprawiedliwości dotyczące przygotowania akcji w redakcji "Wprost".

Minister sprawiedliwości Marek Biernacki podczas piątkowej konferencji prasowej zarzucił prokuraturze, że m.in. nie było scenariusza na wypadek zgłoszenia przez dziennikarza, że materiał - którego wydania żądano - zawiera informacje chronione tajemnicą dziennikarską. Według Biernackiego, termin i pora akcji nie były dobre, ponieważ były to późne godziny przed długim weekendem, a więc dostęp do sądu mógł być od razu niemożliwy.

Martyniuk przypomniał, że prokuratura prowadzi postępowanie w związku z bardzo poważnym przestępstwem, jakim jest nielegalne podsłuchiwanie ważnych urzędników państwowych. W związku z tym prokurator ma obowiązek zabezpieczyć wszystkie dowody, dlatego udał się do redakcji "Wprost". "Możemy tylko ubolewać, że środki, którymi prokurator dysponował, okazały się nieskuteczne" - powiedział.

"Z satysfakcją odnotowujemy, że minister sprawiedliwości podzielił ocenę prokuratora generalnego przedstawioną w dniu wczorajszym, co do zasadności przeprowadzenia działań w redakcji tygodnika +Wprost+" - mówił rzecznik PG. Jednocześnie zauważył, że minister sprawiedliwości nie wskazał żadnego przepisu, czy to Kodeksu postępowania karnego, czy jakiejkolwiek ustawy, którą prokurator naruszyłby swoim działaniem. "Minister mówił o standardach, nie wskazał jednak, gdzie te standardy są skatalogowane" - zaznaczył.

"Nie zgadzamy się z pewnymi kwestiami, które minister poruszył w trakcie swego wystąpienia. Prokurator nie ma obowiązku zabezpieczenia sądu, jak wyraził się minister. Obowiązujące przepisy prawa nie przewidują takiej instytucji. Prokurator nie informuje sądu o planowanych działaniach, czy to będzie przeszukanie, czy wydanie rzeczy" - powiedział Martyniuk.

Poinformował, że prokurator ma możliwość sporządzania kopi cyfrowych, podkreślił, że chodziło właśnie o takie kopie materiałów. "Zabezpieczenie, sporządzenie tych kopi spowodowałoby, że prokurator zabezpieczyłby na potrzeby postępowania te kopie binarne. Zostałyby one zabezpieczone i złożone w kancelarii tajnej prokuratury. Nie mieliby dostępu do tych kopii funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prokurator kopie te przekazałby do dyspozycji sądu i sąd by decydował, czy prokurator może te informacje wykorzystać w toku postępowania" - wyjaśnił Martyniuk.

Według niego zabezpieczenie kopi cyfrowych nie spowodowałoby, że praca redakcji w jakikolwiek sposób zakłóciłaby pracę redakcji.

„Nikt nie zwrócił się do prokuratury, żeby przedstawiła własną wersję wydarzeń ws. akcji we "Wprost" - powiedziała w piątek Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, odnosząc się do ocen Ministerstwa Sprawiedliwości. Podkreśliła, że MS nie zarzuciło prokuraturze naruszenia żadnego przepisu Kodeksu postępowania karnego, a prokuratorzy przeprowadzali czynności tak, aby nie utrudniać pracy redakcji.

„Nikt nie zwrócił się do prokuratury, żeby przedstawiła własną wersję wydarzeń czy przedstawiła ten przebieg, który mamy zarejestrowany na naszych taśmach" - powiedziała Mazur. Zapowiedziała udostępnienie nagrań z akcji w redakcji "Wprost" najpóźniej we wtorek.

Dodała, że prokuratura planuje wykonać kopie nagrania z redakcji "Wprost" dla mediów, a w miarę możliwości umieścić ten film na swojej stronie internetowej.

„Będzie się można przekonać, jak od środka, nie z zewnątrz, wyglądał przebieg czynności - to, co rejestrowali funkcjonariusze ABW na polecenie naszych prokuratorów” - powiedziała.

Odnosząc się do postawionego przez MS zarzutu "uchybienia w postaci braku umiaru w czynnościach prokuratury i zablokowaniu prac redakcji", powiedziała, że prokuratorzy starali się nie utrudniać przygotowania kolejnego numeru tygodnika, a "czynność rozpoczęła się od rozmów pomiędzy prokuratorem a naczelnym tygodnika +Wprost+".

„Prokuratorzy nie przebywali wówczas na terenie redakcji, tylko na terenie wydawnictwa, praca szła normalnym tokiem, prokurator oczekiwał w korytarzu. Absolutnie nie było tak, że zajęliśmy wszystkie pomieszczenia redakcji" - mówiła. "Prokurator, aby nie niweczyć pracy redakcji, aby dać redaktorom możliwość przygotowania kolejnego wydania, zaproponował, żeby dokonać kopii binarnej z nośnika, który był w posiadaniu redaktora naczelnego, na inny dysk" - powiedziała.

Prok. Mazur odniosła się też do oceny MS, że błędem było podjęcie działań w godzinach wieczornych i w przeddzień dnia wolnego, co utrudniałoby skierowanie nośnika do sądu z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej. Według Biernackiego żaden sąd nie był na to przygotowany.

„Co to znaczy, że sąd nie pracuje? My wykonujemy czynności w każdy dzień, czy powszedni, czy święto. I zawsze mamy listę dyżurnych sędziów, do których dzwonimy, i nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy mieli problem z wykonaniem czynności przez sąd w toku postępowania przygotowawczego. Każdy wydział postępowania przygotowawczego w sądzie ma zabezpieczonych sędziów dyżurnych, którzy są pod telefonem, do których dzwonimy i informujemy, że musimy z nimi wykonać czynności. Nigdy w mojej 18-letniej pracy prokuratorskiej nie zdarzyło mi się, żebym w święto czy w weekend spotkała się z odmową wykonania czynności przez sąd” - podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że wbrew temu co mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski, postanowienia prokuratury "są zaskarżalne do sądu". 


PAP/run

fot. PAP/Jakub Kamiński

Warto poczytać

  1. 1270dudaandrzejrp 17.10.2017

    Będą zmiany? Pod koniec tygodnia spotkanie prezydenta z prezesem PiS ws. reformy sądownictwa

    Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski zapowiedział, że pod koniec tygodnia odbędzie się kolejne spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim

  2. erdogan16102017 16.10.2017

    Kolejny akt izolacji Polski na arenie międzynarodowej. Tym razem Polskę odwiedzi prezydent Erdogan

    O czym będą rozmawiać Duda z Erdoganem? Minister Szczerski zdradził plany

  3. janpawel2pielg16102017 16.10.2017

    IPN ujawnił nowe dokumenty dot. działań SB wobec Jana Pawła II.

    - Wytyczne SB w zakresie fotografowania i filmowania pobytu Jana Pawła II podczas jego wizyty w Polsce w 1987 r. są wśród ok. 40 nowych dokumentów na portalu Archiwum IPN.

  4. Ziobro16102017 16.10.2017

    Startują pierwsze zmiany w sądownictwie. Nowy system ma zagwarantować bezstronność

    W trzech sądach - w Warszawie, Gliwicach i Suwałkach - rusza pilotażowy system losowego przydzielania sędziom spraw. Jak ocenił w poniedziałek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro celem rozwiązania jest m.in. zapewnienie bezstronności i równomiernego obciążenia sędziów.

  5. Protestywiki 16.10.2017

    Wojna polsko-polska to mit? Nie identyfikujemy się z popieranymi przez nas ugrupowaniami

    Prawie 80 proc. Polaków o sprecyzowanych preferencjach wyborczych w niewielkim lub żadnym stopniu identyfikuje się z popieranym ugrupowaniem - wynika z badania CBOS. Najczęściej z preferowaną partią identyfikują się wyborcy PiS. Największy negatywny elektorat ma PO.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook