Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Minimum dwie lekcje historii tygodniowo

13.04.2012

Klub PiS przedstawił w piątek projekt ustawy o nauczaniu historii w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych, który - jak przekonywali posłowie PiS - "ma powstrzymać destrukcję edukacji historycznej". Projekt przewiduje minimum dwie godziny lekcji historii tygodniowo.

Projekt ustawy PiS ma związek - jak mówił poseł tej partii Kazimierz Michał Ujazdowski - z planowanymi przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zmianami w programach nauczania dotyczącymi lekcji historii. Według Ujazdowskiego oznaczać będą one "tak naprawdę drastyczne ograniczenie historii w gimnazjach i szkołach ponadagimnazjalnych".                 

Ujazdowski zaznaczył, że projekt PiS "to jest ostatnia deska ratunku, ale zarazem rozwiązanie systemowe". Przekonywał, że ustawa proponowana przez PiS zapewni "obowiązkowy i integralny charakter" kursu historii w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych.                  

Poseł tłumaczył, że projekt PiS przewiduje minimalny wymiar lekcji historii na poziomie 180 godzin na każdym etapie edukacyjnym, czyli minimum dwie lekcje tygodniowo. Lekcji mogłoby być więcej dla uczniów, którzy wybiorą poziom rozszerzony nauczania historii.                  

Ujazdowski zaznaczył, że projekt jest z jednej strony interwencyjny, "pomyślany jest jako powstrzymanie destrukcji, zniszczenia edukacji historycznej w szkołach", ale będzie mógł być też potraktowany jako "rozwiązanie systemowe", obowiązujące "długie lata".                  

Projekt PiS, jak mówiła posłanka tej partii Elżbieta Witek, miałby wejść w życie od 1 września 2012 r. "Chcemy wrócić do systemu, kiedy historia była, jest i powinna być przedmiotem obowiązkowym na każdym etapie, opracowany powinien być ujednolicony program" - zaznaczyła.                   

Inny poseł PiS Ryszard Terlecki skrytykował sposób nauczania historii najnowszej. Według niego na przykład w podręcznikach do pierwszej klasy liceum, pierwszej połowie XX wieku poświęcono średnio trzy czwarte ich objętości, gdy drugiej połowie wieku - jedynie jedną czwartą.                  

"Historia, która ma służyć wiedzy obywatelskiej powinna być tak skonstruowana, że im jesteśmy bliżej naszego czasu, tym uczymy się bardziej szczegółowo i bardziej dokładnie" - ocenił.                 

Przeciwko zmianom w nauczaniu historii odbywały się protesty w kilku miastach w kraju. W ocenie protestujących nowa podstawa programowa nauczania, która od 1 września ma obowiązywać w szkołach ponadgimnazjalnych ograniczy nauczanie historii.                 

Zgodnie ze starą podstawą programową, uczniowie mieli dwa - poza propedeutyką w szkole podstawowej - pełne cykle kształcenia historii: od najdawniejszych dziejów człowieka i starożytności do czasów współczesnych. Raz w gimnazjum i drugi raz w szkołach ponadgimnazjalnych. MEN postanowił to zmienić, rozciągając program gimnazjum na pierwszą klasę szkoły ponadgimnazjalnej. Obecni uczniowie klas trzecich gimnazjum skończą naukę historii na pierwszej wojnie światowej, a już, jako uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, będą uczyć się historii po 1918 r.                 

W drugiej i trzeciej klasie - zgodnie z realizowaną reformą - uczniowie, którzy zdecydują się uczęszczać np. do klasy przyrodniczej, politechnicznej lub ekonomicznej będą mieli obowiązkowy przedmiot "historia i społeczeństwo".                 

Zdaniem minister edukacji Krystyny Szumilas nowa podstawa programowa nie ogranicza lekcji historii, wręcz przeciwnie: lekcji historii w szkołach ponadgimnazjalnych będzie więcej. Według minister dzięki zmianom uczniowie będą uczeni inaczej, ale w sposób pozwalający na powtórzenie tego, czego nauczyli się w młodszych klasach, a jednocześnie pozwalający na analityczne spojrzenie na historię pod kątem konkretnych tematów.

PAP
[fot.sxc.hu]
CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook