Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mikosz "wygrał konkurs", bo tak chciał minister

08.02.2013

Dobrze być w państwie rządzonym przez Donalda Tuska jego zaufanym. Można wygrać konkurs, nawet jeśli odpadło się w nim na pierwszym etapie. Tak stało się w przypadku Sebastiana Mikosza, który został właśnie prezesem PLL LOT.

Tam właśnie działo się w sprawie wyboru na prezesa PLL LOT Sebastiana Mikosza o czym pisze „Nasz Dziennik”.

Do konkursu, zaraz po odwołaniu w grudniu poprzedniego prezesa LOT – Marcina Piróga - zgłosiło się 31 osób, spośród których wyłoniono 27 kandydatów. Do kolejnego etapu przeszło pięciu. Już wówczas nie było wśród nich Mikosza.

Wybory przedłużały się. Po kolejnym bezowocnym posiedzeniu rady 28 stycznia, jej szef -  Wojciech Balczun, zaczął ostrzegać, że wybór nowego prezesa wymaga namysłu, bo prezes będzie musiał poradzić sobie z fatalną sytuacją przedsiębiorstwa. 4 lutego pojawił się komunikat, że Balczun nie jest już prezesem PKP Cargo. Stało się tuż po tym, gdy Balczun zawiózł do Ministerstwa Skarbu Państwa listę z dwoma wybranymi przez radę kondydatami na szefa LOT  - Andrzej Wysocki z tej spółki oraz Bertrand LeGuern z Petrolinvestu.

Kolejne posiedzenie rady wyznaczono na 6 lutego, ale na liście kandydatów pojawił się kolejny – właśnie Sebastian Mikosz.

Informator „Naszego Dziennika” powiedział, że Mikosz był od początku faworytem ministra skarbu.

– Minister Skarbu Państwa pan Budzanowski żadnego ze wskazanych przez radę nadzorczą kandydatów nie zaakceptował, bo zapewne już na początku „konkursu” miał swój typ, pana Mikosza – mówi rozmówca „ND”.

Brak Mikosza wśród osób mających szansę na wygranie „konkursu” była powodem ukarania szefa rady nadzorczej LOTu – Wojciecha Balczuna, który „zrezygnował” z szefowania PKP Cargo.

Dlaczego Mikosz jest tak ważny dla władzy? Jeszcze w PRL LOT był w zainteresowaniu służb specjalnych. Nie zmieniło się to także dziś, gdy rządzi PO.

 – Mieliśmy w związku kolegę, który w 2011 roku zginął tragicznie podczas pokazów szybowcowych w Płocku. Nazywał się Marek Szufa. Kiedyś Szufa relacjonował kolegom przebieg jednego ze spotkań w siedzibie Aeroklubu Warszawskiego, którego prezesem był wtedy gen. Gromosław Czempiński. Podczas rozmowy „Gromek” wskazał nagle palcem na Mikosza, mówiąc: „to będzie wasz prezes” – opowiada „ND” jeden z pracowników PLL.

Mikosz był już prezesem PLL LOT – do 2010 r. Nie jest dobrze wpsominany przez pracowników. Zlikwidował rejsy z Krakowa i Rzeszowa do Stanów Zjednoczonych, choć w tamtych rejonach Polski były bardzo popularne podróże do krewnych za oceanem.

Mikosz nie jest też ceniony przez związki zawodowe, zarzucają mu wywoływanie konfliktów.

Jednak z jakichś względów podoba się władzy. Tylko po co bawić się w hipokryzję i nazywać wybór swojego faworyta „konkursem”?

Slaw/ "Nasz Dziennik"

[FOTO: PAP/Paweł Kula]

Facebook