Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mierzenie brzozy raz jeszcze

17.02.2013

Grupa polskich prokuratorów i biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego wylatuje dziś do Smoleńska. Polacy przeprowadzą szczegółowe pomiary słynnej brzozy. Chcą ustalić, w którym miejscu i pod jakim kątem skrzydło samolotu uderzyło w drzewo w dniu katastrofy.

Prokuratorzy i biegli będą pracować w Smoleńsku do 8 marca - poinformował pułkownik Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W tym czasie przeprowadzą badania mechanoskopijne i metaloznawcze. Pierwsze pozwolą na odtworzenie mechanizmu niszczenia poszycia samolotu oraz struktury drzewa. Badania metaloznawcze mają ustalić jaki rodzaj metalu jest w zabezpieczonych fragmentach brzozy. 

Dwa fragmenty drzewa zabezpieczono podczas pobytu w Smoleńsku na przełomie września i października ubiegłego roku. Obecne badania są potrzebne biegłym do sporządzenia opinii. Muszą zbadać brzozę, żeby ustalić jak dokładnie przebiegał mechanizm niszczenia samolotu po uderzeniu skrzydłem w brzozę. 

Polscy śledczy chcą w Smoleńsku ustalić, na jakiej wysokości skrzydło Tupolewa ścięło drzewo. Według ekspertów jest to istotne do ustalenia trajektorii lotu Tu-154M. 


Wysokość na jakiej została ścięta brzoza – od dłuższego czasu nie jest jasna. W raporcie komisji Jerzego Millera zapisano, że została przełamana przez skrzydło samolotu na wysokości 5,1 metra (wiele wskazuje na to, że polscy eksperci wzięli te dane od Rosjan – nie weryfikując ich).
"O godz. 6:41:02 na wysokości 1,1 m nad poziomem lotniska, w odległości 855 m od progu DS 26, samolot zderzył się lewym skrzydłem z brzozą o średnicy pnia 30-40 cm, w wyniku czego nastąpiła utrata około 1/3 długości lewego skrzydła. Spowodowało to wejście samolotu w niekontrolowany obrót w lewą stronę" - napisano w tym raporcie.

Dwa tygodnie temu polska prokuratura ogłosiła, że drzewo zostało uszkodzone na wysokości 770 cm. W kilka dni później sprostowała tę informację – podając, że prawidłowa wysokość to 666 cm. (Wcześniej podobną wysokość (między 6,5 a 6,7) podawał współautor książki "Ostatni lot" Jan Osiecki, który twierdził, że sam wdrapał się na drzewo i mierzył jego wysokość).

Przypomnijmy, że zgodnie z ustaleniami Kazimierza Nowaczyka samolot z prezydentem na pokładzie przeleciał nad brzozą, na wysokości 20 metrów nad ziemią i w ogóle nie zderzył się z drzewem. W czasie tego pobytu w Rosji śledczy udadzą się też do Moskwy, gdzie mają przejąć dowody rzeczowe zabezpieczone na miejscu katastrofy. Wszystkie te czynności będą nadzorowali przedstawiciele rosyjskiego Komitetu Śledczego.

ansa/ Polskie Radio

[fot.ansa]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook