Jedynie prawda jest ciekawa

Medialna trzydniówka wymierzona w PiS

06.10.2011

„Nie sądzę, żeby kanclerstwo Angeli Merkel było wynikiem czystego zbiegu okoliczności, jednak nie będę tego przeświadczenia rozwijał, zostawiam to politologom i historykom” – napisał Kaczyński w swojej książce. To dało Tomaszowi Lisowi powód do rozpętania nagonki na prezesa PiS.

Polityk indagowany przez Lisa wytłumaczył, o co mu chodziło. - Najogólniej rzecz biorąc było to wynikiem tego, że połączyły się dwie części Niemiec, co spowodowało różne napięcia. W pewnym momencie potrzebna była osoba ze wschodniej części kraju – tłumaczył Kaczyński. Jednak Lis nie dawał za wygraną, próbując dopytać o co tak naprawdę chodziło byłemu premierowi.

Tym tropem poszły media i politycy PO. Radosław Sikorski apelował do PiS, by nie szczuł Polaków na Niemców, a prezydent Bronisław Komorowski radził Kaczyńskiemu przeproszenie kanclerz Merkel. Media do słów Kaczyńskiego podeszły, jakby było to najważniejsze wydarzenie z ostatnich tygodni.


- Jesteśmy świadkami czegoś, co ja nazywam trzydniowym wzmożeniem medialnym. W trakcie zwykłego rytmu mediów nagle, jakby za naciśnięciem guzika, następuje przyspieszenie. Pojawiają się wykrzykniki, alarmy, jakby działo się coś niesamowitego. Po kilku dniach wszystko wraca do zwykłego tempa. Coś takiego obserwujemy obecnie – mówi portalowi Stefczyk.info Jacek Karnowski, redaktor naczelny portalu Wpolityce.pl.

Dziennikarz zaznacza, że to sprawdzona metoda w polskich mediach. - Wcześniej widzieliśmy ją np. przy okazji wypowiedzi Kaczyńskiego dot. polskości śląska. Tamtą wypowiedź zmanipulowano. Kaczyński podkreślał polskość śląska i nienaturalność ruchów autonomicznych. Natomiast jego słowa zostały zinterpretowane jako negowanie polskości śląska. Teraz mamy podobną trzydniówkę – zaznacza.

Jacek Karnowski zaznacza, że PiS od dawna jest monitorowany.
- Próbuje się znaleźć jakieś zaczepienie do zmasowanej krytyki. Zaczepienie takie znaleziono. Błędem było publikowanie książki z takimi zapisami w trakcie kampanii wyborczej. Z punktu widzenia polityka książka publikowana w kampanii powinna być gładka i nie kontrowersyjna. Tu PiS zrobił błąd – uważa Karnowski.

Nasz rozmówca zaznacza, że media przykładają jednak zbyt dużo wagi słowom Kacyzńskiego.
- Zupełnie nie interesują się natomiast np. informacjami ujawnionymi przez „Rzeczpospolitą”. Nagłośniła ona sprawę zmian na korzyść Ryszarda Krauzego, jednak nikt się tym nie zainteresował. Media nie podejmują tego tematu, choć jest to jaskrawy przykład działania instytucji publicznych nie w interesie państwa, a jednego oligarchy. Temat wydaje się smakowity, ale zupełnie został przemilczany – tłumaczy Karnowski.

Jacek Karnowski zaznacza, że polski rynek medialny jest bardzo wykrzywiony.
- Media dominujące nie relacjonują rzeczywistości, one są stroną sporu politycznego. One wzmacniają wszystkie ciosy władzy w opozycję i przemilczają wszystkie ciosy opozycji we władzę. Obóz rządzący ma dziś niemal monopol na informowanie obywateli. Media grają w tym scenariuszu. Polska demokracja jest w tej mierze mocno skrzywiona – mówi dziennikarz.

Zaznacza, że „nagonka medialna wynika z chęci zaniżenia wyników PiS”.

saż
[Fot. Wikipedia.pl]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook