Jedynie prawda jest ciekawa

Masa: Papała ofiarą złodzieja? Prawdopodobne ...na 10 proc.!

21.10.2014

Gen. Marek Papała przypadkową ofiarą złodziei samochodów? „To prawdopodobne maksymalnie na 10 procent” - uważa Jarosław Sokołowski, pseudonim „Masa”, były boss mafii pruszkowskiej.


Były gangster i najsłynniejszy w Polsce świadek koronny - nie kryje sceptycyzmu w związku z lansowaną przez łódzką prokuraturę tezą, że do zabójstwa generała doszło przypadkowo, podczas próby kradzieży samochodu.

-Nie mogę tego wykluczyć, ale dla mnie ta sprawa jest śmieszna, bo złodzieje nie latali z „klamkami” na kradzieże, bo to by miało krótkie nogi- powiedział Masa, na antenie RMF FM. Gangster twierdzi, że złodzieje samochodów w latach 90. nie brali z sobą na akcje broni, żeby w razie wpadki móc liczyć na łagodniejszy wyrok.

Nie przypomina sobie również, żeby w tych czasach podczas kradzieży kogokolwiek zabito.

- Mógł zostać poturbowany, ale nic, co by mogło dawać wymiarowi sprawiedliwość podstawy do ukarania większego niż tam trzy, cztery, pięć lat - bo oni taką kalkulację mieli. Mówię o złodziejach samochodów - bo albo krótkotrwała przejażdżka, gdzie byli od razu puszczani, albo udowodnione złodziejstwo, udowodniona kradzież - i dwa, trzy, cztery lata.
Gangster twierdzi też, że grupa „Patyka” nie kradła samochodów typu Daewoo Espero ( taki właśnie był własnością gen. Papały).
- To była elitarna grupa. Grupa Jasików to była elitarna grupa złodziei, która kradła z najwyższej półki - mercedesy, bmw, audi — twierdzi Masa. Całkowicie jednak przypadkowego zabójstwa przez złodzieja - nie wyklucza. - Jest to możliwe, że nie wiem nawąchał się, napił, miał zamówienia na te espero i koleś mu wyszedł, agresywny, może chciał wyjąć broń, nie wiem do czego tam mogło dojść i strzeli - dopuszczam to-  zastrzega. -Zapoznając się minimalnie z dowodami, doszedłem do wniosku, że było to możliwe. Aczkolwiek to jest 10 proc.— dodaje.

Masa zapewnia też, że gen. Papała nie był „na celowniku” Pruszkowa.

Jeżeli my się baliśmy „moskitów”, to byśmy się prężyli do generała? A poza tym z takimi ludźmi dało radę załatwiać różne rzeczy. Ja przypomnę, że też pan generał Hula, były Komendant Główny Policji, stał u mnie na bramce. I naprawdę krocie zarabiał — tłumaczy. Zapewnia też, że mafia nie była zainteresowana rozgłosem z którym musiało się wiązać zabójstwo Komendanta Głównego Policji.

-Przecież my robiliśmy wszystko, żeby było jak najciszej. Bo nam huk pod koniec lat 90. był już zupełnie niepotrzebny— wyjaśnia Jarosław Sokołowski.

ansa/RMF FM

[fot. PAP/P. Wierzchołowski (arch)]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook