Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Marnotrawstwo MON-u

12.10.2011

Skandalu z zakupem przez wojsko 20 luksusowych land-roverów ciąg dalszy. „Kukułcze jajo”, jak niektórzy określili ten zakup, trafi do dowódców jednostek liniowych – informuje „Rzeczpospolita”.

Terenowe limuzyny zamówił zimą tego roku Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych. Każdy z 20 land-roverów discovery z bogatym wyposażeniem i skórzaną tapicerką kosztował ponad 250 tys. zł. Wojskowi tłumaczyli, że auta będą potrzebne do zabezpieczania zagranicznych wizyt podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Okazało się jednak, że zajmuje się tym przede wszystkim BOR, który specjalnie na prezydencję kupił 27 samochodów Audi za łączną kwotę ok. 7,5 mln zł. BOR dziwił się zakupom wojska.

Kilka tygodni po zakupie land-rovery trafiły do najwyższych dowódców i urzędników (m.in. dowódców Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej, Sił Powietrznych i Żandarmerii Wojskowej). Jednak po nagłośnieniu sprawy ówczesny szef MON Bogdan Klich zadecydował, że wszystkie auta trafią do Garnizonu Warszawa.

Gen. Roman Polko przyznaje, że zakup tego typu aut wydaje się błędem. Armii potrzebne są pojazdy terenowe przydatne w warunkach bojowych i zdatne do użytku w skomplikowanym terenie, a nie luksusowe pojazdy do przewożenia VIP–ów”– mówi w rozmowie ze Stefczyk.info. Jako odpowiedzialnego za tego typu decyzje gen. Polko wskazuje poprzedniego ministra obrony narodowej Bogdana Klicha.

Obecnie następca Klicha, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak zadecydował, że 20 luksusowych pojazdów, zamiast służyć generałom i urzędnikom, trafi do dowódców liniowych. Kilka dni temu auta zostały wysłane m.in. do Żagania, Krakowa, Gdyni i Tomaszowa Mazowieckiego.

Już w czerwcu Najwyższa Izba Kontroli w swoich raportach wskazała te sprawę do wyjaśnienia – mówi dla Stefczyk.info Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK. Dalsze kroki i decyzje w tej sprawie należą już do odpowiednich, poinformowanych o tym organów – dodaje.

W związku z problematycznym zakupem przez armię przetoczyła się fala krytyki. Te samochody są jak kukułcze jajo. Generałowie nie chcą nimi jeździć, bo boją się, że będą posądzeni o afiszowanie się w luksusowej limuzynie w sytuacji, gdy w wojsku brakuje pieniędzy na wszystko, a zwykli żołnierze jeżdżą starymi tarpanami honkerami – stwierdzał jeden z wysokich oficerów. Gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych, uważał z kolei, że sprawą powinni zająć się prokuratorzy. Gen. Sławomir Petelicki, twórca GROM, wyrażając swoje zdumienie dodawał, że takimi samochodami jeżdżą w Londynie najbogatsi Rosjanie.

Ekspert wojskowy Janusz Walczak stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że decyzja ministra Siemoniaka pokazała, jak naciągane były tłumaczenia armii uzasadniające zakupy.

RoJ

[fot. Landrover.pl]

Słowa kluczowe:

marnotrwstwo

,

MON

,

land rover

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook