Jedynie prawda jest ciekawa


Marcin Horała dla Stefczyk.info: „Wierzę w mądrość naszego elektoratu”

14.01.2018
horala14012018
Marcin Horała dla Stefczyk.info: „Wierzę w mądrość naszego elektoratu”

W wywiadzie z serwisem Stefczyk.info Marcin Horała, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w przeszłości kandydat na prezydenta miasta Gdyni, opowiada na pytania dotyczące zbliżających się wyborów samorządowych. Tłumaczy także kwestie związane z głosowaniem 58 członków Prawa i Sprawiedliwości nad projektem ustawy liberalizującej prawo do aborcji. Czy niektórzy przedstawiciele partii rządzącej Polską zgadzają się, że w Polsce powinno się̨ debatować́ nad prawem do zabijania każdego nienarodzonego dziecka?

Stefczyk.info: Po ostatnich protestach opozycji pozaparlamentarnej przeciwko opozycji parlamentarnej, wyrzuceniu trzech posłów PO z partii i zawieszeniu kilku członków klubu Nowoczesna, nie sposób nie zapytać o stan opozycji w Polsce. Jak pan ją ocenia na tę chwilę?

Marcin Horała: Aktualnie ocenianie opozycji przypomina kopanie leżącego. Znajdują się w fatalnej kondycji. Są też takie symptomy tego, że opozycja przejmuje taki modus operandi polskiej prawicy lat 90-tych. Wzywają do jedności przy dalej idącym podziale i kłótniach. Już nie tylko kłóci się Nowoczesna z Platformą Obywatelską. Waśnie i spory pojawiają się także wewnątrz jednej i drugiej formacji. Powstaje „Plan Petru”, posłowie sami się zawieszają, wychodzą, wykluczają. To wszystko pokazuje, że kondycja opozycji jest fatalna, aczkolwiek posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie popadają w samozadowolenie. Dla dobra państwa merytoryczna opozycja – a nie wariacka – jest potrzebna. Pozwala partii rządzącej na dokonanie pewnych korekt i polepszanie jakości rządzenia. Aktualnie Prawo i Sprawiedliwość reformuje Polskę, a opozycja musi się zreformować już sama.

Stefczyk.info: Może już zaczęła się reformować, być może wyrzucenie z Platformy Obywatelskiej trzech posłów za naruszenie dyscypliny partyjnej to początek zmian?

Marcin Horała: Pokazuje to ewolucję tej partii, która dziś wyraźnie skręca „w lewo”. Kiedyś przedstawiała się jako partia chadecka i liberalna w kwestiach światopoglądowych, dziś w takich głosowaniach wyrażenie konserwatywnych poglądów jest tam nieakceptowalne. Jest to szczególnie groteskowe w partii odmieniającej „wolność wyboru” przez wszystkie przypadki. Tymczasem w kwestii sumienia ogłaszają dyscyplinę i wyrzucają z partii. W Prawie i Sprawiedliwości, która uchodzi przecież za partię wodzowską, w takich kwestiach dyscypliny nie ma i nie ma mowy żeby kogoś za takie czy inne głosowanie wyrzucać.

Stefczyk.info: A jeśli nadmierna wolność w takich głosowaniach to jednak błąd? Bo przecież 58 posłów PiS, w tym wielu polityków z kierownictwa PiS-u, a także i sam pan poseł, było przeciwnych odrzuceniu lewicowego projektu ustawy „Ratujmy kobiety”. Wielu wyborców nie rozumiało tej decyzji i pytało wprost: Czy można przyjąć, że partia rządząca uważa, iż w Polsce powinno się debatować nad prawem do zabijania każdego nienarodzonego dziecka?

Marcin Horała: Sejm jest właśnie od tego żeby debatować nad różnymi prawami, również absurdalnymi i złymi. Większość z tych posłów, w tym ja, twierdzi, że ten projekt jest absolutnie nieakceptowalny. Ja osobiście popieram projekt #ZatrzymajAborcję. Tu zaistniały dwie kwestie. Pierwsza, może mniej ważna, ale w jakimś stopniu istotna, to ta, iż składaliśmy zobowiązanie publiczne, że nie będziemy odrzucać w pierwszym czytaniu projektów obywatelskich. Siłą rzeczy, jeżeli takie zobowiązanie ma mieć jakikolwiek sens, to musi też dotyczyć takich projektów, z którymi nawet radykalnie się nie zgadzamy. Druga sprawa to kwestia pewnej taktyki. Trzeba się uczyć na błędach. W poprzednim podejściu do zmian prawa aborcyjnego, ponad rok temu, był dokładnie ten scenariusz. Najpierw w pierwszym czytaniu był odrzucony projekt liberalizujący aborcję. W dalszym procedowaniu został tylko projekt zaostrzający obecną ustawę i pojawiły się głosy, żeby ten projekt przyjąć. Jednocześnie, niektóre środowiska ciosały kołki na głowach tym posłom, którzy chcieli dopuścić do drugiego czytania. Okazało się, że właśnie ci posłowie mieli rację. Kiedy został już tylko projekt zaostrzający obecną ustawę, to zarówno środowiska proaborcyjne jak i te tzw. „kompromisowe” zyskały jasnego, jednego wroga, wokół którego można było się jednoczyć

Stefczyk.info: Dużo w tym polityki, mało idei. Zapytajmy wprost. Czy PiS nie obawia się̨ tego, iż tworząc pewnego rodzaju fikcyjną gotowość́ do debaty nad lewicowym – momentami lewackim – projektem ustawy, utraci część poparcia konserwatywnego elektoratu?

Marcin Horała:  Zdecydowanie nie obawiam się utraty takiego poparcia. Ludzie głosujący na PiS odróżniają proceduralne głosowanie w pierwszym czytaniu od przyjęcia lub odrzucenia projektu i wejścia takiego projektu w życie. Zwracam uwagę, że cały klub PiS głosował za skierowaniem do drugiego czytania tego projektu, który zwiększał zakres ochrony życia. Widziałem na jednym z portali artykuł listę posłów, którzy głosowali za skierowaniem do drugiego czytania oba projekty. Była to rzekomo lista osób, których zdaniem zabijanie dzieci nienarodzonych jest prawem kobiety. Trzeba powiedzieć wprost, to jest po prostu kłamstwo. Nawet nie manipulacja, tylko wprost kłamstwo. Są pewne środowiska skrajnej prawicy, które chciałyby zaszkodzić Prawu i Sprawiedliwości, rozbić elektorat konserwatywny, w czym oczywiście upatrują swoją szansę. Ja wierzę w mądrość naszego elektoratu. Wbrew temu co się mówi, Polacy bardzo interesują się polityką, wcale ich ona nie nudzi i nie denerwuje. Nasi rodacy są w stanie pojąć i zrozumieć pewne głębsze uwarunkowania, które wynikają z procedowania trudnych projektów.

Stefczyk.info: Zostawmy już kwestię aborcji i wróćmy do niedawnej rekonstrukcji rządu i expose premiera Mateusza Morawieckiego. Wspominał Pan w jednym z ostatnich wywiadów, iż w słowach premiera zabrakło informacji o gospodarce morskiej. Czy to oznacza, iż PiS kładzie na ten obszar mniejszy nacisk?

Marcin Horała: Wręcz przeciwnie. Expose zwyczajnie było za krótkie, aby o wszystkim wspomnieć. Jest wiele obszarów, o których pan premier akurat nie mówił. O całokształcie wszystkich ważnych spraw w państwie można by było mówić kilka dni. Nacisk na gospodarkę morską dalej jest istotny. To właśnie dlatego powołaliśmy Ministerstwo Gospodarki Morskiej, którego wcześniej nie było. Zachodzą ważne procesy sektorze stoczniowym, nasze porty notują rekordowe przeładunki w tym roku i mają ogromne plany rozbudowy. Nie ma mowy o wycofaniu się z gospodarki morskiej jako priorytetowej.

Stefczyk.info: Skoro dotykamy już spraw ważnych także z perspektywy lokalnej, to przejdźmy do zbliżających się wyborów samorządowych. Czy PiS ma szanse odzyskać́ takie bastiony PO jak np. Gdańsk? Czy w ogóle jest możliwe zwycięstwo w dużych miastach, np. w Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu czy Warszawie?

Marcin Horała: Będzie to niewątpliwie bardzo trudne. Z perspektywy wyborów samorządowych w Polsce na pierwszy plan wychodzą często kwestie wyboru prezydentów dużych miast. Pamiętajmy jednak, iż jest to tylko ułamek ułamka całokształtu samorządu w Polsce. Samorząd to są przede wszystkim sejmiki wojewódzkie. W tym momencie PiS rządzi w jednym z szesnastu województw i tu jestem przekonany, że dojdzie do ogromnego skoku do przodu. Na tym najniższym szczeblu, czyli w gminach, gdzie partii politycznych często nie ma, największe sukcesy odniosą komitety lokalne. Myślę jednak, że Prawo i Sprawiedliwość będzie tym komitetem z partii ogólnopolskich, który uzyska najlepszy wynik. Być może któreś z tych największych miast uda się odbić, jednak są to miasta o specyficznej strukturze elektoratu, który nam niestety nie sprzyja. Jeżeli w kraju mamy na przykład 50% poparcie. to w większych miastach mamy około 30%. To dlatego mamy odrobinę „pod górkę” w tych wyborach. Mam jednak nadzieję, że w takich miastach, gdzie szczególnie mocno widać tę złą jakość i różne skandale związane z rządami Platformy Obywatelskiej, wyborcy po prostu zagłosują za zmianą złego prezydenta. Mniejsze znaczenie powinny mieć wówczas polityczne przekonania. W takim myśleniu upatrywałbym szansy Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie, w Gdańsku czy może w Łodzi.

Stefczyk.info: Żeby taka szansa się pojawiła, to musielibyśmy poznać nazwiska kandydatów na prezydentów. Kiedy je poznamy?

Marcin Horała: Proces wyboru kandydatów na prezydentów jest niezwykle dużym wyzwaniem. To kwestia wielopoziomowych konsultacji, uzgodnień, analiz i decyzji władz centralnych, tak jak w każdej formacji. Jeśli chodzi największe miasta to jest to decyzja strategiczna, którą podejmują władze najwyższego stopnia partii. 

Stefczyk.info: To może zapytajmy o najbliższy nam region. Kto będzie kandydatem na prezydenta w Gdańsku i w Gdyni?

Marcin Horała: To złożone kwestie. W Gdańsku jest ogromna szansa na przełamanie niekorzystnej od lat tendencji. Przede wszystkim dlatego, iż prezydent Adamowicz skompromitował się już na wielu płaszczyznach. Ma poważne zarzuty prokuratorskie, w niedługim czasie może zostać skazanym przestępcą, co oczywiście zależy od sądu. Zupełnie inaczej jest w Gdyni, gdzie tego typu wybór jest znacznie trudniejszy. Pan Prezydent Wojciech Szczurek jest znacznie zręczniejszym politykiem, czy wręcz technologiem polityki, od sąsiada zza miedzy. Nie popełnia takich błędów, jak posiadanie około 500 tysięcy złotych z niewiadomego źródła. Buduje wizerunek polityka bezpartyjnego, a w istocie wielopartyjnego, po to, żeby pozyskiwać głosy elektoratów wszyskich partii. Każdemu się wówczas wydaje, że prezydent Szczurek jest trochę „ich”. Mieszkańcom głosującym na PO wydaje się, że jest z PO, tym głosującym na PiS wydaje się, że jest z PiS-u. Dlatego wybory będą znacznie trudniejsze w Gdyni niż w Gdańsku, choć oczywiście staniemy do boju, o którego wyniku zadecydują wyborcy.

Stefczyk.info: A może warto byłoby w niektórych miastach spróbować swoich sił wspólnie z lokalnymi komitetami?

Marcin Horała: Pewnie tak, choć raczej nie w kategorii wspólnego startu w wyborach w większych miejscowościach. Siłą lokalnego komitetu jest właśnie to, że jest bezpartyjny. Ludzie generalnie partii nie lubią, zwłaszcza w wyborach samorządowych. Jeżeli taki komitet zawiązuje oficjalną koalicję z partią, to już na starcie trochę traci. Współpraca będzie polegała na zasadzie dogadywania się już po wyborach. Takiego kompromisu nie wykluczam właściwie nigdzie. Na przykład w Gdańsku nie ma niestety żadnego takiego komitetu. Inaczej jest w stolicach powiatów w województwie pomorskim, wszędzie jakieś lokalne komitety są i tu już należy krok po kroku, miasto po mieście analizować.

Stefczyk.info: Czyli tym razem uda się uniknąć sytuacji, w której PiS „oddał” niektóre miasta niemal za darmo? Czy nie tak należałoby np. tłumaczyć zwycięstwo w wyborach samorządowych Roberta Biedronia w Słupsku? Mieszkańcy tego miasta wspominają często o słabości lokalnych kadr PiS-u, któremu rzekomo brakuje zaplecza?

Marcin Horała: To trzeba przyznać wprost, Prawo i Sprawiedliwość na Pomorzu nigdy nie miało i nadal nie ma jakiś szczególnie silnych struktur. Głównie dlatego, że często identyfikacja z PiS oznaczała skazywanie się na śmierć cywilną, na duże problemy z zatrudnieniem czy na ostracyzm towarzyski. Tak to wygląda na Pomorzu. Jeśli chodzi o Roberta Biedronia, to muszę trochę spekulować, gdyż nie jestem znawcą  tematyki Słupska. Zaskarbił sobie serca wyborców głównie tym, iż był postacią rozpoznawalną w całej Polsce i chciał zająć się miastem, które nie jest największe. W optyce wielu ludzi była to postać z „pierwszej ligi”. Chęć głosowania za zmianą prezydenta i ekipy rządzącej spowodowała, że ludzie  zwyczajnie zagłosowali za kimś, kto ma najbardziej rozpoznawalne nazwisko. My jako PiS nie składamy tam broni i już teraz mogę powiedzieć, że w nadchodzących wyborach na pewno staniemy do wyścigu wyborczego.

Stefczyk.info: Wróćmy jeszcze do Trójmiasta i do prezydenta Adamowicza. Co decyduje o jego popularności? Z czego wynika to, iż człowiek, który zmaga się z wieloma sprawami prowadzonymi aktualnie przez sądy i prokuraturę, wciąż jest poważnym kandydatem na stanowisko prezydenta Gdańska?

Marcin Horała: Jest to specyfika systemu samorządowego w Polsce gdzie władza wójta, burmistrza czy prezydenta jest przeogromna. Jest on w stanie tworzyć system zależności wielopoziomowej wokół siebie. W kolejnych latach ten system, ta maszyna, po prostu na niego pracuje. Trzeba zauważyć też, że elektorat w Gdańsku zdecydowanie bardziej sprzyja opozycji, a nie partii rządzącej. W tym elektoracie istnieje specyficzna bańka informacyjna, w której może się wytworzyć obraz prezydenta Adamowicza będącego bojownikiem o wolność i demokrację, którego prześladuje PiS. Część osób w to wierzy i jest przekonana, że kłopoty prezydenta Gdańska z prawem wynikają z tego, że PiS go prześladuje w ten czy inny sposób. To oczywiście absurdalna sprawa, prezydent Adamowicz miał postawione zarzuty już przed zmianą rządu. Już wtedy widać było, że mocno wchodzi w konflikt z prawem.  

Stefczyk.info: Aby poznać kłopoty prezydenta Adamowicza, wystarczy otworzyć gazetę. Dużo trudniej jest w Gdyni, która z pewnością jest Panu bliższa. Prezydent Szczurek cieszy się tu ogromną popularnością, pomimo nieudanego planu związanego z budową lotniska w Kosakowie. Czy w ogóle jest jeszcze szansa, że pieniądze tam wydane nie zostaną „utopione”, władze centralne mają narzędzia, żeby w tym pomóc?

Marcin Horała: Władze centralne pomagają na ile mogą, choć nie jest to ich główny obszar kompetencji  i decyzjami rządu niewiele można zmienić. Takich drobnych uzgodnień, deklaracji woli, ułatwiania dróg formalnych jest sporo. Natomiast wydaje mi się, że w swojej istocie, co do większości tych środków, nie da się ich uratować. Nie da się doprowadzić do sytuacji, w której niedozwolona pomoc publiczna przestanie być niedozwoloną pomocą publiczną. Dlatego bez dodatkowych nakładów, dużych nakładów, Kosakowo  nie otworzy się jako istotny port lotniczy. Nie wykluczam, że być może uda się choć minimalnie to uratować, doprowadzając do sytuacji, w której port ostatecznie zostanie otwarty, ale będzie to wymagało z pewnością dużego wspomagania tej inwestycji. Port w Kosakowie może też zostać otwarty w zakresie cargo, general aviation czy do lądowań awaryjnych, jednak poniesione nakłady będą już niewspółmierne co do efektu. Sukces, który jakiś czas temu ogłosiło miasto Gdynia, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości anulował decyzję Komisji Europejskiej, dotyczy oczywiście jednej z wielu decyzji i przedłużyło dalszy bieg sprawy, natomiast nadal jej nie zamknęło w sensie pozytywnym dla Gdyni. Obawiam się, że jeszcze przez długi czas tak nie będzie. Warto tu jednak odnotować, że niewątpliwie w większości miast prezydent, który w taki sposób utopiłby 100 milionów złotych z budżetu, byłby skończony. To decyzja, która oznaczałaby koniec kariery niejednego włodarza. Tymczasem Gdynia zdaje się nie mieć z tym problemu, dlatego – jeśli idzie o PR i komunikację kryzysową trzeba prezydentowi Szczurkowi wystawić najwyższą notę.

Stefczyk.info: Ostatnie pytanie łączy lokalne kwestie ze sprawami makro. To właśnie w Gdyni w ostatnich wyborach samorządowych niespodziewanie wysoki wynik osiągnęło Polskie Stronnictwo Ludowe. Porównując go do wyborów do Parlamentu Europejskiego, był to wzrost o 1100 proc.  Wiele osób kontestowało wówczas te wyniki. Co zrobiono, aby tym razem uniknąć takich wątpliwości podczas wyborów?

Marcin Horała: Odpowiedzią na to pytanie i podobne wątpliwości jest przede wszystkim zmiana ordynacji wyborczej, która zawiera cały szereg rozwiązań mających wprowadzić większą transparentność procesu wyborów. Wprowadzone zasady mają utrudnić występowanie różnego rodzaju nieprawidłowości. Na przykład mężowie zaufania uzyskają dostęp do wszystkich czynności komisji wyborczych, a duże formacje mają gwarancję obecności w każdej komisji wyborczej. Do tego dochodzą: transmisja z lokali wyborczych, przechowywanie kart i wszystkich materiałów z głosowania przez 5 lat, aby w razie konieczności można je było pozyskać i otworzyć. Jeśli taka konieczność wystąpi, sąd lub Państwowa Komisja Wyborcza będą mogły wszystko sprawdzić i policzyć od nowa.

Rozmawiał Jakub Bierecki, fot. za wPolsce.pl

Warto poczytać

  1. Brudzinski20042018 20.04.2018

    "Wynik wyborów w rękach Polaków, a nie ulicy i zagranicy"

    O wygranej lub przegranej PiS zdecydują przy urnach wyborczych Polacy, a nie ulica i zagranica - podkreślał w piątek w Wałczu (Zachodniopomorskie) wiceprezes tej partii Joachim Brudziński

  2. Kukizwiki 20.04.2018

    "Tu ma Pan swoją daninę". Kukiz atakuje Morawieckiego

    Politycy Kukiz'15 krytykują zapowiadaną przez premiera Mateusza Morawieckiego "daninę solidarnościową", którą mają zostać opodatkowani najbogatsi. Pieniądze z daniny zasiliłyby utworzony fundusz wsparcia osób niepełnosprawnych

  3. PomnikACwiki 20.04.2018

    Postkomuna w praktyce. Represjonowani w PRL skazani za zamalowanie sierpa i młota!

    Byli olsztyńscy opozycjoniści muszą zapłacić za usunięcie z Pomnika Wdzięczności farby, którą pomalowali symbole sierpa i młota - uznał w piątek sąd rejonowy w Olsztynie. O zwrot kosztów oczyszczenia monumentu pozostającego w rejestrze zabytków wystąpiła gmina

  4. Cieleckasmolensk 20.04.2018

    Cielecka śmieszkuje pod pomnikiem smoleńskim. Jak nisko trzeba upaść, by coś takiego robić?

    - Mnie się przede wszystkim podobało, że to nie jest Polak. To mógł być Francuz albo Amerykanin, ale nie Polak - tak mówiła niedawno o swoim mężu Magdalena Cielecka. Teraz aktorka drwi z ofiar poległych w katastrofie smoleńskiej. Krótko mówiąc, dno i metry mułu

  5. duda200402018 20.04.2018

    Prezydent Duda wyszedł do rodziców dzieci niepełnosprawnych i… szybko pożałował. To trzeba zobaczyć!

    Prezydent Andrzej Duda spotkał się z protestującymi

  6. 1270komunisci 20.04.2018

    Nie będzie zjednoczenia polskich komunistów

    Czarzasty: nie wystartujemy z Partią Razem w wyborach

  7. respectus19042018 19.04.2018

    Kolejny spot kampanii #RespectUs. Nie trzeba milionów, żeby pokazywać polską historię!

    W ostatnich miesiącach na temat mojej ojczyzny wypowiedzianych zostało wiele kłamstw. Teraz oczekują od nas przeprosin.

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook