Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Manifestacja pod domem Jaruzelskiego

13.12.2013

W 32. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - jak co roku - demonstrowano przed domem Wojciecha Jaruzelskiego, choć generał jest w szpitalu. O północy w kilkunastu oknach kancelarii premiera zapalono świece na znak pamięci ofiar stanu wojennego.

Przed dom 90-letniego generała przyszło w nocy ok. 400 osób, które skandowały hasła m.in. "Przecz z komuną", "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę". Odśpiewali m.in. polski hymn i Rotę. Tegoroczna manifestacja przeciwników wprowadzenia stanu wojennego trwała kilkadziesiąt minut. Jak co roku o północy 13 grudnia przed domem generała na warszawskim Mokotowie ułożono krzyż z kilkudziesięciu płonących zniczy. Zgromadzeni w apelu poległych odczytali nazwiska kilkudziesięciu ofiar stanu wojennego, w ich intencji odmówiono modlitwę.

Przywódca "Solidarności Walczącej" Kornel Morawiecki mówił, że generała już się nie osądzi, bo to bardzo stary człowiek. "Sąd prawdziwy, który należy się tym przestępcom, ale przede wszystkim Polsce, to taki, by wygrać lepszą Polskę - Polskę przyszłości, znowu Polskę naszych marzeń" - uważa Morawiecki. "Naszym celem jest zapamiętać dobro, które robiła wtedy Solidarność, żeby to dobro pociągnąć dalej. To jest waszym, młodzi przyjaciele zadaniem i o to was proszę" - powiedział do zebranych przed domem generała.

Inni mówcy apelowali, by Jaruzelskiemu i innym komunistycznym przywódcom, czy generałom nie organizować państwowych pogrzebów, nie chować ich w alejach zasłużonych, tylko zabrać odznaczenia i zdegradować. "Ja nie nawołuję, by ich mordować, wieszać, ale my musimy ich sprawiedliwie rozliczyć" - mówił przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności Wojciech Podjacki. 

Do wymierzenia sprawiedliwości inaczej - skoro sądy i prokuratura nie mogą tego zrobić - nawoływał jednak jeden z działaczy opozycji w stanie wojennym Edward Mizikowski. "Będąc już na krawędzi życia, wyobrażam sobie coś takiego: żeby młodzi Polacy - dzięki naszym wsparciom o idei wolnej Polski - powołali +sztyletników+. I ci +sztyletnicy+ raz na zawsze niech sprzątną morderców, zbrodniarzy i zdrajców z naszej ojczyzny i z Europy" - powiedział do zebranych. "Sztyletnicy" podczas powstania styczniowego dokonywali zamachów na rosyjskich notabli czy Polaków współpracujący z zaborcą. Mizikowski dopytywany przez PAP, jak rozumie ideę "sztyletników" zaprzeczył, że nawołuje do mordowania ludzi. "Absolutnie nie, to jest dążenie do sprawiedliwości, nie do zabijania. Jestem od tego jak najdalej" - zaznaczył. "+Sztyletnicy+, to jest licentia poetica i jak sobie chcecie, tak sobie myślcie" - dodał.

Wcześniej przed Belwederem ok. 30 osobowa grupa zwolenników Adama Słomki symbolicznie zablokowała bramę pałacu domagając się ukarania winnych wprowadzenia stanu wojennego. Krytykowali prezydenta Bronisława Komorowskiego za współpracę przy sprawach wschodnich z gen. Jaruzelskim. Domagali się też dekomunizacji sądów i prokuratur.

svit, PAP

[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku.

Słowa kluczowe:

stan wojenny

,

komunizm

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook