Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Macierewicz: NPW manipuluje. Nie ma mowy o pomyłce

21.01.2015

Naczelna Prokuratura Wojskowa na konferencji prasowej poinformowała dziennikarzy, że w stenogramach z Jaka-40 oraz smoleńskiej wieży kontrolnej nie pojawia się kwestia komendy zejścia na wysokość 50 metrów. Innego zdania są Antoni Macierewicz i Artur Wosztyl.

„Te zeznania budzą szczególne zainteresowanie – chodzi o kwestię zasadniczą, czy wieża kontrolna dała zgodę na zejście załodze samolotu tupolew na 50 metrów nad ziemią. Fakt taki nie miał miejsca! Przynajmniej tak wynika ze stenogramów i opinii, które otrzymaliśmy…” — mówił prokurator na konferencji prasowej.

Odnosząc się do kwestii zeznań członków załogi Jaka-40, którzy mówili o rosyjskiej komendzie zejścia na 50 metrów, śledczy zaproponował „zwrócić uwagę na ewolucję treści zeznań”. Sugerował, że nieżyjący już Remigiusz Muś mylił się w zeznaniach i wielokrotnie je zmieniał, a i do słów Artura Wosztyla należy podchodzić z dystansem.

„Zachęcam państwa do uważnego przeczytania i przeanalizowania tych opinii. Jeżeli będą państwo mieli taką ochotę, mam również płyty wypalone z zeznaniami i opiniami, jeśli jest problem z wejściem do internetu” — usłyszeliśmy.

Zdaniem prokuratury stenogramy to bardzo ważny dowód w śledztwie smoleńskim.

„Zadajecie sobie pytanie, dlaczego w stenogramie dot. Jak-40 nie ma żadnych informacji. Sprawa jest banalna - po wylądowaniu dowódca zdecydował o wyłączeniu przyrządów, w tym rejestratora, ze względu na oszczędność akumulatorów. Nic się nie nagrało w tym czasie…” — zaznaczył.

Dopytywany o badanie próbki głosów kontrolerów z wieży lotniczej, prokurator przyznał, że śledczy zrobili to tylko dlatego, że poprosił o to mec. Pszczółkowski.

„To nie jest tak, że nie zbadała. Na wniosek mec. Pszczółkowskiego wystąpiliśmy do prokuratury rosyjskiej o przekazanie próbek głosu kontrolerów lotu - i one będą wykorzystane procesowo. Dla nas najważniejsza była treść… (…) Mówię o stenogramach z Jaka-40 i wieży. Nie zapominajcie, że dysponujemy stenogramem najważniejszym - stenogramem z tupolewa. Tam też nie ma 50 metrów, tylko sto…” — odparł.

Pytany o możliwość sfałszowania nagrań z rejestratorów, odpowiedział:

„Nie ma mowy o żadnym fałszerstwie!”— zakończył.

Macierewicz i Wosztyl odpowiadają prokuratorom: NPW manipuluje. „Nie ma mowy o pomyłce ws. rosyjskiej komendy zejścia na 50 metrów”

„Podtrzymuję to, że usłyszałem komendę zejścia do 50 metrów” — mówił kpt. Artur Wosztyl, odpowiadając na konferencję prokuratury wojskowej, która wykluczyła tę możliwość.

Obecny razem z Wosztylem Macierewicz zwracał uwagę, że stenogramy ujawniono ponad 4,5 roku czekania na dokument, który od początku był w polskich rękach.

„Przed prokuraturą polską żadni obcy funkcjonariusze nie mieli tego sprzętu w dyspozycji. Nagranie z tego magnetofonu miało być opublikowane - pierwszy komunikat mówił o tym, że będzie to opublikowane dwa lata temu. Jesteśmy przez ostatnie dwa lata trzymani w napięciu - ale ten dokument wciąż nie został opublikowany. Nie przekazano nagrania z magnetofonu z Jaka-40” — zwracał uwagę.

I dodawał:

„To, co wam przedstawiono to nagrania z wieży, a nie z magnetofonu Jaka-40. Najważniejszy i nietknięty, niepodejrzewany o manipulację ze strony rosyjskiej dokument nie został przekazany. (…) Dysponujemy materiałem, który stwierdza, a w drugim przypadku uprawdopodabnia, że taka komenda zejścia miała miejsce” — mówił polityk PiS.

Artur Wosztyl podkreślał, że komenda zejścia do 50 metrów padła - tyle że wcześniej niż okres nagrania, na który powoływali się prokuratorzy.

„Podtrzymuję to, że usłyszałem komendę zejścia do 50 metrów. Odpowiadając prokuratorom: od samego początku mówię i potwierdzam, że taka informacja padła. Informacja o 50 metrach padła w miejscu, gdzie załoga tupolewa była dopytywana o lotniska zapasowe i pozostałości paliwa. (…) Nie mogłem pomylić 50 i 100 metrów, ponieważ w momencie, w którym załoga tupolewa dostała zgodę na kurs lądowania, ruszyłem na zewnątrz samolotu. Nie bylibyśmy tych „100 metrów” fizycznie usłyszeć” — mówił.

Wosztyl powoływał się przy tym na śp. zeznania Remigiusza Musia, który jako jedyny w „Smoleńsku był w kokpicie, gdy Ił podchodził do lądowania.

Jako jedyny po lądowaniu w Warszawie przesłuchał nagranie z Jaka-40. Jako jedyny był czynnym uczestnikiem tych zdarzeń” — podkreślał Wosztyl.

A Macierewicz dodawał:

„Ta sprawa z punktu widzenia przyczyn katastrofy nie ma większego znaczenia. Tupolew nigdy nie zszedł na wysokość 50 metrów. On zaczął spadać po decyzji odejścia na drugi krąg. To ma znaczenie, jeśli chodzi o manipulację prokuratury”-mówił.

lw, lz

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook