Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Lekarze krytyczni wobec pomysłów Arłukowicza

27.07.2014

Szereg rozwiązań dot. lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, które zawarte są w uchwalonych we wtorek ustawach tworzących tzw. pakiet kolejkowy i onkologiczny, budzą zastrzeżenia tych lekarzy. Obawiają się oni, że kolejki od specjalistów przesuną się do POZ.

W myśl przepisów, które mają wejść w życie od 2015 r. lekarze POZ będą mieli poszerzony katalog badań diagnostycznych, m.in. o takie jak Holter, USG czy badania tarczycy, które mogą zlecić po to - jak przekonywał minister zdrowia - aby mogli wykrywać choroby nowotworowe, a także po to, aby pacjenci nie czekali w kolejce do specjalisty wyłącznie po skierowanie na dane badanie.

Zgodnie z tymi przepisami lekarze POZ mają wykazać się większą czujnością onkologiczną, wykrywać podejrzenia nowotworów i zakładać pacjentom z podejrzeniem nowotworu Karty Pacjenta Onkologicznego uprawniające ich do szybkiej ścieżki diagnostyki i terapii onkologicznej bez limitów. Pacjenci po zakończeniu leczenia onkologicznego mają wracać pod opiekę lekarzy POZ.

Według prezesa Porozumienia Zielonogórskiego Jacka Krajewskiego dodanie 13 nowych badań diagnostycznych pozwoli w wielu przypadkach na lepsze przygotowanie pacjenta do wizyty specjalistycznej i monitorowanie go po takiej wizycie. Jednak podkreślił, że nie wiadomo dotychczas, jakie będzie źródło finansowania tych badań. 

"Daje się nam odpowiedzialność za pacjentów onkologicznych, zarówno jeżeli chodzi o szybkie rozpoznanie, ale także za prowadzenie pacjentów już po wyleczeniu. Nadal nie wiadomo jednak, jakie będą środki finansowe na dodatkowe badania dla takich pacjentów. Wiemy tylko, że stawka za pacjentów onkologicznych wzrośnie, ale nie wiemy jak i o ile; czy będzie to wzrost stawki kapitacyjnej, czy jednorazowe procedury finansowe" - ocenił.

Lekarz POZ otrzymuje stałą stawkę za każdego pacjenta, który złożył deklarację wyboru tego lekarza (maksymalnie 2750 pacjentów u jednego lekarza) i wynosi ona miesięcznie 8 zł, zaś w przypadku niektórych pacjentów np. dzieci lub cukrzyków stawka ta jest większa. "Pacjenci po leczeniu onkologicznym to szczególni pacjenci, nierzadko wymagający rehabilitanta, opiekuna domowego, psychoterapeuty, a my takich możliwości nie mamy" - podkreślił Krajewski. Według niego na POZ zrzuca się nowe zadania, ale nie daje się narzędzi i nie mówi, jak lekarze mają je realizować.

Prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka ocenia, że lekarze POZ są przygotowani merytorycznie do rozpoznawania nowotworów, jednak niezbędne są szczegóły rozwiązań z pakietu kolejkowego, aby ocenić, jak może wzrosnąć ich rola w tym zakresie. "Nasz opór powoduje to, że np. nie wiemy, jak prowadzić pacjenta, który wróci po leczeniu onkologicznym; jak często kierować go na badania, czy np. w przypadku kolejnego nowotworu u tego samego pacjenta trzeba wydać kolejną kartę pacjenta onkologicznego" - zaznaczyła.

Ponadto - jak mówiła Janicka - lekarze mają duże wątpliwości, czy karta powinna być od razu diagnostyczno-lecznicza. "Karta powinna być wydawana dopiero, gdy pacjent ma potwierdzoną chorobę onkologiczną, ponieważ część pacjentów z podejrzeniem choroby, jak dostanie taką kartę, to będzie żyć w strachu przez kilka tygodni, że ma już raka, a potem lekarz będzie mu mówił, że jednak nie jest chory" - mówiła Janicka. Według niej może to prowadzić do depresji u wielu pacjentów.

Minister zdrowia proponuje, aby Karty Pacjenta Onkologicznego mogli wydawać lekarze POZ, którzy będą skuteczni w rozpoznawaniu nowotworów. Jeżeli lekarz POZ będzie miał skuteczność mniejszą niż jeden potwierdzony przypadek choroby na 15 zgłoszonych podejrzeń, wówczas będzie musiał przejść szkolenie z onkologii, aby ponownie móc wydawać Karty Pacjenta Onkologicznego.

Według Krajewskiego wskaźnik skuteczności onkologicznej 1:15 to będzie ograniczenie dla lekarzy, aby nie kierowali na nadmierną diagnostykę. "Od razu zakłada się, że lekarze będą nadużywać zielonej karty, aby diagnozować pacjentów. To demobilizuje i spowoduje, że lekarze będą szczególnie ostrożni, jeżeli chodzi o rozpoznania nowotworów, a to może wydłużyć proces przekazania pacjenta do dalszego etapu leczenia" - mówił.

Zdaniem Janickiej wprowadzanie takiego wskaźnika skuteczności to skandal. Według niej powinien obowiązywać okres przejściowy, w którym byłaby możliwość kierowania na diagnostykę bez badania wskaźnika skuteczności. "Ukaranie lekarza szkoleniem i odebraniem uprawnień do wydawania karty uderzy w pacjenta, bo to on będzie musiał poszukać innego lekarza z uprawnieniami" - podkreślił.

Kolejne rozwiązania z pakietu, które mają wpłynąć na skrócenie kolejek, dotyczą wypisywania recept. Chodzi o wprowadzenie - także dla lekarzy POZ - porady receptowej, czyli możliwości przedłużenia pacjentowi z chorobą przewlekłą recepty bez konieczności osobistego zbadania pacjenta. Receptę w imieniu pacjenta będzie mogła odebrać osoba przez niego upoważniona. Ponadto lekarz będzie mógł wypisać receptę nie na trzy miesiące, jak obecnie, ale na 12 miesięcy. Od 2016 r. uprawnienia do wypisywania recept na niektóre leki zyska też część pielęgniarek.

W opinii szefa PZ możliwość wypisania recepty na 12 miesięcy to ruch w dobrym kierunku. "Chodzi o to, aby pacjent nie wędrował co chwilę do lekarza po kolejną receptę. To ułatwienie dla pacjentów" - mówił Krajewski, zastrzegając, że w praktyce wielu pacjentów i tak będzie chciało przyjść do lekarza co miesiąc. Z kolei możliwość odebrania recepty przez osobę upoważnioną jest zdaniem Krajewskiego obwarowane dużą biurokracją, wypisywaniem oświadczeń, upoważnień itd.

Także Janicka wskazała, że możliwość odebrania recepty przez osobę uprawnioną, ale tylko po uprzednim złożeniu upoważnienia może rodzić pewne problemy. "Takie rozwiązanie nie sprawdzi się np. w środowisku wiejskim, gdzie gdy ktoś jedzie do lekarza, to przy okazji odbiera recepty np. dla sąsiadów. "Czy pacjent będzie upoważniał całą rodzinę i pół wsi do odebrania recepty?" - pytała retorycznie. Jak mówiła, ustawa nie rozstrzyga np. co ma zrobić lekarz w przypadku, gdy po receptę przyjdzie siostra pacjenta po udarze, a ten nie jest w stanie wydać oświadczenia, kto w jego imieniu może odebrać receptę.

Możliwość wypisywania recepty na 12 miesięcy - w ocenie Janickiej - nie sprawdzi się, bo pacjenci wolą przychodzić do lekarza częściej. Ponadto - według niej - przy liście leków refundowanych aktualizowanej co dwa miesiące, pacjenci nie wiedzą, czy za kolejne dwa miesiące dany lek nie potanieje, czy nie zmienią się wskazania do jego refundacji. Z kolei wprowadzenie porady receptowej, to według prezes PPOZ głęboka ingerencja w kontakt miedzy lekarzem i pacjentem.

W ramach nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych od 1 stycznia 2015 r. wprowadzone zostanie skierowanie do lekarza okulisty i dermatologa. Według M, wpłynie to na skrócenie kolejek do tych specjalistów. Krajewski podkreślił, że takie rozwiązanie może nieznacznie skrócić kolejki do okulistów i dermatologów, jednak wydłuży kolejki do lekarzy POZ, a ponadto będzie stanowiło utrudnienie dla pacjentów.

"Obecnie pacjent rejestrował się tylko do jednego lekarza - bezpośrednio do okulisty lub dermatologa, a teraz będzie musiał zapisać się do dwóch lekarzy, odstać swoje do lekarza POZ i dopiero zapisać się do specjalisty. Efekt tej zmiany będzie działał na niekorzyść pacjentów" - uważa Krajewski. Także Janicka obawia się w związku z takim rozwiązaniem większych kolejek do lekarzy POZ.

Jak proponuje, skierowanie nie powinno obowiązywać np. w przypadku wizyty pacjenta u okulisty w celu zbadania wzroku. A pacjenci z chorobami wenerycznymi powinni nadal mieć możliwość zgłaszania się do dermatologa bez skierowania, aby nie narażać ich na stres związany z wizytą u kolejnego lekarza. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało także w ramach pakietu wydłużenie okresów, na jakie świadczeniodawcy podpisują umowy z NFZ; w przypadku POZ umowy będą bezterminowe. Takie rozwiązanie budzi sprzeciw świadczeniodawców POZ.

"Nie wyrażamy na to zgody, jeżeli nie ma jednoznacznej informacji na temat warunków finansowania, waloryzacji, niejasne są zapisy prawne" - podkreśliła Janicka. "Nie ma waloryzacji stawki kapitacyjnej, a mówi się o nowych obowiązkach, więc jak tu podpisać umowę bezterminową" - dodała. Zwróciła uwagę, że obecnie warunki umów były negocjowane co roku przez świadczeniodawców z NFZ, a według nowych regulacji, będzie je odgórnie narzucał minister zdrowia w rozporządzeniu.

Także Krajewski negatywnie ocenił takie rozwiązania. Według niego spowoduje to perturbacje przy podpisywaniu aneksów do umów, w każdym przypadku gdy minister zmieni warunki umów. "Świadczeniodawca, który nie zaakceptuje nowych warunków, będzie musiał wypowiedzieć umowę z NFZ" - dodał.

Przedstawiciele środowiska lekarzy POZ negatywnie oceniają przepisy z pakietu kolejkowego i onkologicznego, które ich dotyczą i czekają z niecierpliwością na szczegóły, które mają znaleźć się po wakacjach w projektach rozporządzeń MZ i zarządzeń prezesa NFZ do tych ustaw. Ponadto wskazują, że wzrost zadań lekarzy POZ powinien wiązać się ze wzrostem finansowania tego sektora.

Ryb, PAP

Fot. [PAP/Leszek Szymański]


Słowa kluczowe:

Bartosz Arłukowicz

,

lekarze

,

zdrowie

,

kolejki

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook