Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Legutko sądzony za "smarkaczy"

04.11.2011

Europoseł, były minister edukacji Ryszard Legutko stanął przed krakowskim sądem. Proces cywilny wytoczyła mu dwójka licealistów, którzy złożyli petycję o usunięcie symboli religijnych ze szkoły. Na pierwszej rozprawie prof. Legutko wyjaśniał, dlaczego nazwał ich „rozpuszczonymi smarkaczami”.

Legutko wyraził gotowość przeproszenia powodów, „o ile oni sami czują się obrażeni". Do zawarcia ugody jednak nie doszło z powodu nieobecności powódki. Sąd przesłuchał strony i świadka.

Całą sprawa dotyczy wydarzeń z listopada 2009 roku. Ówcześni uczniowie klasy maturalnej XIV LO we Wrocławiu złożyli dyrektorowi szkoły petycję, w której prosili o usunięcie symboli religijnych z terenu szkoły. W szkole odbyła się debata na ten temat i symbole religijne pozostały na swoich miejscach. Były minister edukacji, obecny europoseł z okręgu wrocławskiego prof. Ryszard Legutko w publicznych wypowiedziach nazwał uczniów "rozpuszczonymi smarkaczami", a ich działania "typową szczeniacką zadymą". Mówił też o "rozwydrzonych i rozpuszczonych przez rodziców smarkaczach".

Dwoje uczniów poczuło się dotkniętych i uznało, że naruszono ich dobra osobiste. Pozwali Legutkę do sądu. W pozwie domagają się przeprosin na łamach dwóch gazet, w których europoseł wypowiadał się na ich temat, oraz wpłaty 5 tys. zł na cele społeczne.

Ryszard Legutko wyjaśniał przed sądem, że był oburzony sprawą petycji, o której dowiedział się od dziennikarza. Działanie licealistów nazwał agresywnym, arbitralnym i bezprawnym. - Dotyczyło to bardzo agresywnego zachowania, ponieważ nie chodziło o wypowiedź, a o działanie. Sprawa obecności krzyży w szkołach jest uregulowana rozporządzeniem MEN, więc było to działanie sprzeczne z prawem. Ponadto wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lautsi przeciwko Włochom, na który powoływali się licealiści, dotyczył kraju z innym systemem prawnym - wyjaśniał pozwany.

Pytany, czy jego oburzenie wynikało także ze względów światopoglądowych, europoseł wyjaśnił - Ta sprawa jest sprzeczna z moimi poglądami, ale ona nie dotyczy poglądów, tylko konkretnego działania. W Polsce usuwanie krzyży ze szkół kojarzy się jak najgorzej co najmniej od 150 lat - powiedział Ryszard Legutko. Wyjaśnił, że dla niego słowa o „rozpuszczonych smarkaczach” oznaczają "kogoś takiego, który mówi ja to chcę i to chcę natychmiast".

Sąd odroczył kolejną rozprawę do 5 kwietnia 2012 roku. Sprawa jest objęta Programem Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Powodów w postępowaniu reprezentuje pro bono adw. dr Anna-Maria Niżankowska-Horodecka.

Myślę, że większość ludzi rozumie tę sprawę w sposób normalny, tzn. w jej właściwych proporcjach i kontekście i dlatego jest po stronie profesora Legutki – mówi dla Stefczyk.info Marcin Wolski, publicysta, pisarz i satyryk. – Oczywiście za tymi młodymi ludźmi stoją pewne osoby, które dzięki korzystnemu wyrokowi sądowemu chciałyby tu przy okazji ugrać coś ideologicznego.

Dlatego, jak uważa nasz rozmówca - jeśli sąd wyprałby tę sprawę z całego kontekstu i uznał winę prof. Legutki, byłoby to bardzo smutne.

RoJ
[fot. rlegutko.pl]

Warto poczytać

Facebook