Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

"Lech Kaczyński przywracał właściwe proporcje"

14.05.2012

Doceniał patriotów, jak choćby powstańców warszawskich. Honorował tych, którzy poświęcali życie Polsce. Lech Kaczyński podbił moje serce - mówi reżyser Lech Majewski w rozmowie z "GPC".

- Nie śledzę polityki, ale znam historię Polski i doceniam tych, którzy potrafią ją uszanować. Lech Kaczyński przywracał właściwe proporcje. Doceniał patriotów, jak choćby powstańców warszawskich. Honorował tych, którzy poświęcali życie Polsce. Lech Kaczyński podbił moje serce - mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" Lech Majewski, reżyser, producent filmowy, scenarzysta, malarz, muzyk i poeta, uhonorowany nagrodą im. Lecha Kaczyńskiego.

- Dopiero wylądowałem w Polsce po długiej podróży po całym świecie. Od Hongkongu do Bostonu. Z Mel­bourne przez Sewillę do San Francisco. Jestem w nieustającej podróży związanej z zadziwiającą mnie karierą mojego filmu na świecie. Fani filmu „Młyn i krzyż” zrzeszają się w kluby. To rzeczy niezwykłe - przyznaje, nie kryjąc zaskoczenia z tak ogromnego sukcesu, jaki osiągnął filmem, inspirowanym obrazem Bruegla „Droga krzyżowa”. Przyznaje, że nie spodziewał się takiego oddźwięku. Utwierdzali go w tym polscy dystrybutorzy, dla których film był zbyt trudny i wymagający. Mimo, że nie dawano mu szans na kinową sprzedaż, osiągnął światowy sukces.

- 55 krajów wykupiło prawa do filmu, z tego 49 krajów do kin. (...) W zadziwiający sposób kolejne drzwi się otwierały, kolejne kina i dystrybutorzy wyrażali zainteresowanie. W Paryżu i Tokio film jest grany do tej pory, choć miał premierę w połowie grudnia. Brałem udział w sesji naukowej nt. renesansu w kinie dla studentów Harvardu. Wiem, że we Francji powstaje książka, w której będą analizy mojego filmu. Film startował do Oskara za efekty specjalne i zdjęcia. Redaktorzy elitarnego magazynu "American Cinematographer" stwierdzili, że "Młyn i Krzyż jest na tyle nowatorski, że że poświęcili mu duży, analityczny artykuł. Film był prezentowany w wielu prestiżowych miejscach - w Luwrze, w National Gallery of Art w Londynie i oczywiście w Kunsthistorisches Museums w Wiedniu, które ma ten obraz Breuegla - wylicza reżyser. Zapytany o receptę na sukces, odpowiada, że wystarczy realizować swoją pasję.

- Jestem po prostu zgodny z tym, co mnie fascynuje. Raczej nie pracowałem komercyjnie. Zrobiłem wprawdzie duży Hollywoodzki film, ale to też wynikało z mojej fascynacji Brazylią. Staram się obcować z ludźmi i ze sztuką, która mnie fascynuje - mówi.

PiKa, źródło: Gazeta Polska Codziennie

[fot. PAP / A. Hrechowrowicz]

Warto poczytać

Facebook