Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Lawina bezrobocia zalewa Polskę

31.01.2013

Brak pracy będzie w tym roku najprawdopodobniej najpoważniejszych problemem Polaków. Padnie rekord bezrobocia. To skutek między innymi masowych zwolnień.

Tegoroczną wiosnę miliony Polaków zapamięta na zawsze. Zacznie ją na bezrobociu. Według ekspertów jeszcze w lutym bez pracy będzie 2,4 mln osób.

- Styczeń był jednym z najgorszych miesięcy, jakie pamiętam – mówi „Rzeczpospolitej” Adam Panek, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Rzeszowie.

Bezrobocie rośnie lawinowo od końca ubiegłego roku. Dane wskazują, że co miesiąc przybywa 100 tysięcy ludzi bez pracy. Choć średni wskaźnik bezrobocia w lutym ma wynieść 14,5 procent, to są miejsca w kraju, gdzie na pewno przekroczy on 20 procent. Tak jest np. w Kwidzynie w  woj. pomorskim, gdzie już na koniec stycznia bezrobocie obejmie 20 procent osób zdolnych do pracy. Do końca lutego dojdzie kolejny procent.

Jeszcze gorzej jest w Podkarpackiem. W pośredniaku w Brzozowie już grudniu zanotowano 22,2 procent osób na „kuroniówce”. W styczniu było to już 23 procent.

Czy sytuację na rynku pracy poprawią pieniądze przekazane przez rząd w ramach Funduszu Pracy?

Zdania są podzielone. Według niektórych mogą one jedynie złagodzić problem, jednak zdaniem innych skala bezrobocia jest tak duża, że żadne pieniądze na aktywizację nie pomogą w sytuacji, gdy gospodarka jest na „jałowym biegu”.

- Chociaż jest dopiero koniec stycznia, już wydaliśmy praktycznie wszystkie środki z Funduszu Pracy na staże dla absolwentów. Kiedy ogłosiliśmy, że będziemy refundować miejsca pracy, zgłosiło nam się dwa razy więcej chętnych niż mamy pieniędzy – mówi „Rz” Jerzy Bartnicki, dyrektor UP w Kwidzynie.

Zdaniem specjalistów sytuacji na rynku pracy nie poprawia podnoszenie podatków i składek. Praca po prostu staje się zbyt droga dla pracodawców, aby mogli ją zaoferować.

Lawinowy wzrost bezrobocia to skutek m.in. zwolnień grupowych. Jak pisze „Rzeczpospolita” aż 102 tysiące Polaków zostało bez pracy właśnie w wyniku takich zwolnień. To najgorsze wyniki od 2003 r., gdy pracę masowo straciło 128 tys. osób.

Jednak i tak „rekord” może zostać pobity. – Jeśli w połowie roku okaże się, że nie ma oznak ożywienia, a przedsiębiorstwa mają gorsze wyniki finansowe, może nas czekać kolejna fala zwolnień grupowych – tłumaczy Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

Slaw/ Rzeczpospolita

[FOTO: PAP/Leszek Szymański]

Słowa kluczowe:

bezrobocie

,

urzędy pracy

,

pracodawcy

,

praca

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook