Jedynie prawda jest ciekawa

Kto zarobił na smoleńskich trumnach?

10.10.2012

10 kwietnia 2010 r. rząd otrzymał ofertę przekazania bezpłatnie trumien dla ofiar katastrofy smoleńskiej oraz darmowego zorganizowania transportu i pogrzebów. Nie skorzystał z niej. Zamiast tego podpisał umowę na kilkaset tysięcy zł z firmą byłego tajnego współpracownika WSW.

„Superwizjer” TVN wyemitował reportaż o skandalu, do jakiego doszło po katastrofie smoleńskiej. Dziennikarze otrzymali pisma, jakie w dniu tragedii otrzymali najważniejsi ludzie w państwie – m.in. premier, minister spraw zagranicznych i Marszałek Sejmu. Polska Izba Pogrzebowa oferowała bezpłatne przekazanie trumien dla ofiar katastrofy, przetransportowanie zwłok oraz organizację pogrzebów. Pozostały bez odpowiedzi.

Zamiast tego, rząd zlecił zakup trumien i obsługę pogrzebów firmie SOS Agencja Funeralna. Jej prezes Piotr Godlewski był tajnym współpracownikiem Wojskowej Służby Wewnętrznej.

„Donosił na kolegów z wojska. W 1984 roku, przechodząc do cywila oświadczył, iż gotów jest udzielać pomocy w dalszym ciągu, jednakże pod warunkiem, iż pozostanie na łączności oficera kontrwywiadu wojskowego” – podał „Superwizjer”.

11 kwietnia SOS skontaktowało się z szefem firmy Ferrari w Polsce prosząc o pilne dostarczenie 100 trumien. Włosi byli zdziwieni, że sprawą zajmuje się mała, nieznana firma (mieści się w jednym pomieszczeniu warszawskiego bloku, zatrudnia raptem kilku pracowników). Po zatym dodają, ze w tym czasie w magazynach ich polskich kontrahentów znajdowało się około 600-800 trumien ich firmy.

Kto wybrał Agencję Funeralną? Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych.

Według sprzecznych dokumentów cała umowa opiewała na 259-296 tys. zł i obejmowała nie tylko dostarczenie trumien, ale również złożenie do nich ciał w Moskwie, hermetyczne zamknięcie oraz transport trumien z Włoch. Tyle, że to ostatnie Ferrari wykonało… za darmo.

W dodatku nikt żaden z rozmówców dziennikarzy nie przypomina sobie obecności w Moskwie przedstawicieli SOS. Przy wkładaniu ciał obecni byli polscy żołnierze i najwyraźniej to oni wykonali pracę, za którą Agencja Funeralna wzięła pieniądze. 

Za jedną trumnę zapłacono podobno 2850 zł. Zdaniem przedsiębiorców z branży pogrzebowej, współpracujących z wojskiem, to zawyżona kwota. Jeden z nich powiedział „Superwizjerowi”, że ktoś „skrobnął” na tym „lekką ręką” ok. 100 tys. zł.

Żaden z urzędników MON, MSW, kancelarii premiera nie chciał skomentować sprawy przed kamerą. Również szef SOS unikał jakichkolwiek odpowiedzi. Powiedział jedynie:

- Zobowiązałem się do czegoś i to wystarczy. (…) Ja ten temat mam, po prostu mam, jak gdyby cały w ramkach. Z każdej strony tych ramek jest napisane: „Omijać, milczeć, zapomnieć”. (…) Ja się na pewno nie wypowiem w tej sprawie. Nie zmusi mnie do tego nawet prezydent Komorowski, bo na to nie pozwala moje sumienie.

Drugim elementem tego skandalu jest operacja przewiezienia ciał z lotniska na Torwar oraz do pałacu Prezydenckiego. Zajęło się nią warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, wskazane przez stołeczny ratusz.

Część pogrzebów oraz przewiezienia ciał obsługiwały prywatne firmy, które nie wzięły za to ani złotówki. Tymczasem MPUK sam wyceniło na 180 tysięcy złotych. Za pogrzeby miało wziąć znacznie więcej. Istnieje podejrzenie, że mimo bezpłatnych usług firm pogrzebowych, ktoś wystawił za nie faktury.

Rzecznik rządu Paweł Graś w TVN24 obiecłą wyjaśnienie sprawy przez ministrów administracji Michała Boniego (organizującego akcję sprowadzania ciał do Polski) oraz obrony narodowej Tomasza Siemoniaka. Tyle, że już ich tłumaczy:

- Trzeba pamiętać, jaki to był ciężki czas i ile było problemów do rozwiązania. (…) Pamiętam tamte dni i co się działo. Z perspektywy dwóch lat można mówić, co można było zrobić lepiej i co jest oburzające, a co mniej oburzające. Wtedy nikt nie myślał o pieniądzach, nikt nie myślał o kosztach. Polski rząd był skoncentrowany, żeby jak najszybciej udzielić pomocy rodzinom.

Akurat w tej sprawie o pieniądzach – przekazanych byłemu tajnemu współpracownikowi WSW – rząd powinien pomyśleć. Zwłaszcza, że natychmiast po katastrofie miał możliwość nie wydania ani złotówki.

 

ruk

[Fot. J. Kowalski / TVN]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook