Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kto zarobi na "darmowym podręczniku"

12.04.2014

Wydawcy już liczą, ile stracą na rządowym programie "darmowy podręcznik". Zdaniem Polskiej Izby Książki będą straty wydawnictw, autorów i księgarzy w związku z wprowadzeniem przez rząd bezpłatnego podręcznika do szkół. Obliczono, że roczne straty wyniosą 350 mln zł a pracę straci nawet 6 tysięcy osób. MEN odpowiada, że zaoszczędzą rodzice. Z informacji Super Expressu wynika, że na całej sprawie najlepiej zarobi Maria Lorek, która ma otrzymać aż 5 tysięcy złotych za napisanie elementarza.

Drogę do przygotowania bezpłatnych podręczników dla najmłodszych uczniów otworzyła Ministerstwu Edukacji Narodowej tegoroczna nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Dzięki niej już od 1 września uczniowie pierwszych klas szkół podstawowych mają otrzymać bezpłatny podręcznik.

Wydawcy protestowali przeciwko takiemu rozwiązaniu, zwłaszcza temu, by rodzice pierwszoklasistów nie mieli możliwości wyboru spośród wielu podręczników, przygotowanych przez różnych autorów. Obawiają się też, że wprowadzenie w następnych latach darmowych podręczników w kolejnych klasach zniszczy rynek wydawnictw szkolnych w Polsce.

Według wyliczeń, które Polska Izba Książki przekazała PAP, darmowe podręczniki dla klas 1-3 oznaczają spadek przychodów wydawców edukacyjnych o około 350 mln zł rocznie. "Podręczniki dla pierwszych trzech klas to około 25 proc. wartości rynku wszystkich podręczników szkolnych" - podkreślił szef Polskiej Izby Książki (PIK) Włodzimierz Albin.

Jak zaznaczył straty poniosą księgarze, hurtownicy, drukarze, firmy logistyczne, a także autorzy. "Zmarnowany zostanie cały dorobek społeczny tworzenia podręczników dla klas pierwszych tworzony przez ostatnie kilkanaście lat" - ubolewa.  

Szef Sekcji Wydawców Edukacyjnych w PIK Jarosław Matuszewski szacuje, że z powodu reformy w ciągu trzech lat prace może stracić 5-6 tys. osób. "Zbankrutują przede wszystkim małe wydawnictwa, na początku te, które specjalizują się w edukacji wczesnoszkolnej. Jest ich kilka, szkoda ich szczególnie, bo były inne niż wydawnictwa masowe, proponowały rozwiązania niesztampowe, kreatywne, niszowe. Reforma zabije więc oryginalność" - powiedział PAP.

Polska Izba Książki przygotowuje wraz dystrybutorami, księgarzami i organizacją skupiającą przedsiębiorców szczegółowy raport w tej sprawie. Ma zostać opublikowany po świętach.

Matuszewski opowiada, że najbardziej są zaniepokojone małe księgarnie, których w Polsce jest ok. 1,8 tys. "Dwie trzecie z nich żyje przede wszystkim z podręczników szkolnych. Z każdej księgarni trzeba będzie zwolnić co najmniej po jednej osobnie, a skończy się to w ten sposób, że niektóre z nich zamkną działalność" - przewiduje.

Jak zaznaczył teraz wprawdzie darmowy podręcznik dotyczyć ma tylko pierwszej klasy szkoły podstawowej, ale za cztery rata wszystkie podręczniki będą dystrybuowane w trybie regulowanym, dotacyjnym, z pominięciem tradycyjnych księgarń, czy kanałów internetowych. "W tym roku tracimy  kawałek, w przyszłym drugi, za trzy lata z szerokiego rynku znika edukacja wczesnoszkolna" -przewiduje Matuszewski.

Rzeczniczka MEN Joanna Dębek przyznaje, że dojdzie do zmiany na rynku, ale MEN przygotowując reformę patrzyło na sprawę z perspektywy wydatków, które muszą ponosić rodzice.

Apeluje, by nie tworzyć nieprawdziwego wrażenia, że wydawnictwa szkolne znikną, bo wszystkie podręczniki będzie przygotowywało MEN. "To nieprawda, nadal wydawnictwa będą przygotowywały podręczniki. MEN w tym momencie przygotowuje podręcznik dla kasy pierwszej szkoły podstawowej. Docelowo będzie to podręcznik dla klas 1, 2, 3" - powiedziała PAP Dębek.

Przypomniała, że są jeszcze przecież podręczniki do gimnazjów i do szkół ponadgimnazjalnych. Przyznała, że zmieni się sposób ich zakupu, a na wydawców nałożone zostaną nowe obowiązki, m.in. to, by wszystkie podręczniki były wieloletnie.

"Zmiany, które proponujemy są wynikiem tego, co na polskim rynku wydawniczym działo się od bardzo wielu lat. Doszło do patologii: podręczniki z roku na rok były coraz droższe i wiadomo, jakim to było obciążeniem dla rodziców" - podkreśliła rzeczniczka.

To nie jedyny problem, jaki kryje w sobie pomysł Platformy. Ministerstwo nie wyjaśniło jakim kluczem dokonało wyboru autorki, która bez przetargu ma otrzymać 5 milionów złotych za napisanie elementarza. Okazuje się też, że pod płaszczykiem szczytnego celu, jakim jest wyrównywanie szans, może kryć się chęć promowania określonych genderowych poglądów.
Jak przypomina serwis citizengo.org, Maria Lorek, główna autorka darmowego podręcznika dla pierwszoklasistów, w jednym z wywiadów zapewniła, że materiały są konsultowane pod kątem równościowym, ponieważ sama jest wyczulona na ten problem.

PAP/kop
[Fot. Facebook]

Słowa kluczowe:

MEN

,

Kluzik-Rostkowska

,

straty

,

wydawnictwo

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook