Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kto blokuje Jerzego Stuhra?

16.12.2012

Popularny aktor i reżyser Jerzy Stuhr ma problem z realizacją swego najnowszego projektu filmowego, w którym chce zagrać z synem. Komedia o najnowszej historii Polski jest blokowana przez państwowe instytucje kultury. Wsparcia finansowego odmawia Instytut Sztuki Filmowej. – Widocznie jest jakaś natura polityczna – mówi twórca w interesującym wywiadzie dla onet.pl.

„ Chcę zrobić film opowiadający o losach reprezentanta mojego powojennego pokolenia. Od początku do końca, czyli od lat 50-tych, od popiersia Stalina, po dzisiejsze czasy.” – zdradza Jerzy Stuhr.

Reżyser połowę pieniędzy na film – 1,5 mln zł – wykłada z własnej kieszeni. O drugą połowę ubiega się w Państwowym Instytucie Sztuki Filmowej, ale ten od dwóch lat odmawia wsparcia.

„Kilka dni temu odbyło się spotkanie Sejmowej Komisji Kultury a propos mojej sprawy. Napisałem list do komisji, w którym tłumaczyłem mój projekt. Nie rozumiałem decyzji negatywnej, jednoosobowej, dyrektora Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. Blokuje mnie to, że nikt nie chce ze mną rozmawiać więc coś musi być na rzeczy. Unikają mnie. Widocznie jest jakaś natura polityczna” – opowiada Jerzy Stuhr.

Reżyser nie wyklucza, że przyczyną może być to, iż nie zasiadał w komitecie honorowym i nie angażował się w kampanię wyborczą po stronie żadnej partii.

Przyczyny upatruje też w swoim pomyśle na film. ”W moim scenariuszu są wątki antysemickie, które są potraktowane śmiesznie. I już jest gorzej. Mit "Solidarności" jest przenicowany na śmiesznie. I już jest gorzej. Stan wojenny jest przenicowany na śmiesznie. I już jest gorzej” - mówi Jerzy Stuhr.

Ciekawie odnosi się do podziałów wśród Polaków. „A nie czyta Pan recenzji o "Pokłosiu"? Nie czyta Pan "Gazety Polskiej"? Pół narodu czyta. U mnie na wsi, w nowosądeckim, wchodzi Pan do sklepu i pyta: "Jest »Wyborcza«?". "Nie. Ino jedno była dzisiaj. »Gazeta Polska« jest". No i już Pan wie, gdzie Pan jest. Tu ładnie jest na salonach warszawsko-krakowskich, ale naród jest tam” – mówi Jerzy Stuhr.

Nawiązuje też do „Pokłosia”. „Wprawdzie na poważnie, z oporami, z krzykami, ale przeszło. Troszeczkę otworzyły się drzwi. Ale na komediowo? Raczej nie. Ostatnio przekonaliśmy się, że nawet udział aktora, w tym wypadku mojego syna, może być niemile widziany przez niektóre kręgi. Obrona tego filmu przez tegoż aktora, jest nie tylko jego prawem, ale nawet obowiązkiem”.

Jerzy Stuhr tłumaczy syna z kompromitującej wpadki z Cedynią.” Nagle się wszyscy zrobili specjalistami od historii średniowiecznej! Jakby pomylił, że pod Grunwaldem ze Szwedami walczyliśmy! Nagle Cedynia i Głogów najważniejsze” – mówi w wywiadzie dla onet.pl.

 JKUB/onet.pl

[fot. PAP/Bartosz Jankowski]

Warto poczytać

Facebook