Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Krzyż w Sejmie nie narusza dóbr osobistych

14.01.2013

Obecność symbolu religijnego w Sejmie, nie narusza swobody sumienia - orzekł warszawski sąd. Pozew posłów Ruchu Palikota, którzy domagali się, aby sąd nakazał Sejmowi usunięcie krzyża z sali obrad - został oddalony.

Wnioskodawcy zapowiadają apelację. W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że w całej sprawie w ogóle nie doszło do naruszenia dóbr osobistych siedmiu powodów - jak twierdzili. Wyrok jest nieprawomocny; można się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Posłowie RP mówią też o skardze do Trybunału Konstytucyjnego.

Według autorów pozwu (m.in. przewodniczącego RP Janusza Palikota i Romana Kotlińskiego) ich dobra osobiste jako posłów-ateistów narusza krzyż, wiszący od 1997 r. w sali obrad Sejmu. W związku z takim - ich zdaniem - naruszeniem wolności sumienia i wyznania, żądali od Sejmu zaprzestania ich naruszania przez usunięcie krzyża, czego dotychczas zaniechano. Uważają, że krzyż wpływa na podejmowane w Sejmie decyzje.

Pełnomocnik posłów mec. Anna Kubica mówiła przed sądem, że Sejm manifestuje w ten sposób przychylność wobec religii, a krzyż nie jest "symbolem uniwersalnym ani symbolem narodu polskiego". "To dominacja jednej religii, a demokracja polega na respektowaniu praw mniejszości" - dodała. Podkreślała, że krzyż w 1997 r. powiesili posłowie AWS, a nie istnieje akt rangi ustawowej, który by to sankcjonował. Jeden z powodów, poseł Armand Ryfiński dodał, że ten krzyż to "symbol podległości Polski wobec państwa watykańskiego", a powieszono go w Sejmie bezprawnie.

Reprezentująca Sejm Prokuratoria Generalna wnosiła o oddalenie pozwu. Radca prokuratorii Mikołaj Wild argumentował, że symbol religijny nie narusza dóbr osobistych i nie może być "źródłem krzywdy" (jak np. swastyka), a pozew jest "nadużyciem prawa", bo powodowie sami naruszają dobra innych osób. Według Wilda cały problem ma charakter polityczny, a dobra osobiste nie mogą służyć zmianie przekonań społeczeństwa i narzucania mu wartości wyznawanych przez jednostki. Wild dodał, że tylko TK może kontrolować akt normatywny, jakim jest regulamin Sejmu, a RP chciałby aby zakazywał on eksponowania symboli religijnych na sali obrad.

O oddalenie pozwu wnosiła też trójka tzw. interwenientów ubocznych (to osoba, która ma interes prawny w rozstrzygnięciu danego procesu). Według nich powodom chodzi o "walkę z religią i usunięcie krzyży w całej Polsce". Jedna z interwenientów Wanda Moszczyńska przypomniała, że składając ślubowanie poselskie, Palikot dodał: "Tak mi dopomóż Bóg". Interwenienci dodawali, że sprawą mógłby się ewentualnie zająć Trybunał Konstytucyjny, a nie sąd.

Przed wydaniem wyroku sąd - już na pierwszej rozprawie - oddalił wszystkie wnioski dowodowe powodów, włącznie z ich przesłuchaniem oraz powołaniem biegłego. Sąd oddalił też wniosek strony pozwanej by odrzucić pozew, bez jego merytorycznego badania, wobec "niedopuszczalności drogi sądowej".

Jak mówiła sędzia Alicja Fronczyk w uzasadnieniu wyroku trzyosobowego składu sędziowskiego, sąd uznał postępowanie dowodowe za bezpodstawne, bo stan faktyczny sprawy jest bezsporny. Dodała, że spór, który usiłuje wywołać RP wokół krzyża, powinien zostać rozstrzygnięty - jak się wyraziła - na "właściwej drodze", a nie jest nią droga procesu cywilnego przed sądem powszechnym.

Według sądu najważniejszą przyczyną takiego wyroku było uznanie, że nie doszło do naruszenia dóbr powodów. Zdaniem sędzi jako ateiści mogli z tytułu obecności krzyża w Sejmie odczuwać "dyskomfort", ale dla naruszenia dóbr osobistych najważniejsze są kryteria obiektywne, czyli społeczna ocena danego czynu.

Dodała, że większość społeczeństwa, reprezentowanego przez partie polityczne w Sejmie, nie uważa, by kwestia krzyża w Sejmie "wymagała jakiegokolwiek rozstrzygnięcia". Według sądu, gdyby było inaczej, to na przestrzeni 16 lat doszedłby do głosu sprzeciw wobec krzyża w Sejmie, a skoro tak nie było, to jest to dowodem, że obiektywnie obecność krzyża nie narusza dóbr osobistych.

Według sądu nieusuwanie krzyża, zawieszonego bez wiedzy Sejmu w 1997 r., nie jest bezprawne, bo ma to "zakotwiczenie w zwyczaju", ukształtowanym przez 16 lat jego obecności w Sejmie. Sędzia dodała, że zwyczaj to element prawa cywilnego, którego sąd nie może zlekceważyć.

"Jeżeli w Sejmie znaczącą większość uzyska ta część społeczeństwa, której powodowie są przedstawicielami, wówczas będzie należało uznać, że obiektywnie rzecz biorąc, krzyż w Sejmie godzi w swobodę sumienia i wyznania" - dodała zarazem sędzia Fronczyk. Dodała, że wtedy niepotrzebna byłaby droga sądowa, bo wystarczyłaby decyzja sejmowej większości.

Na koniec sędzia podkreśliła dysonans między hasłami tolerancji, głoszonymi przez RP np. w kwestii związków partnerskich, a jej brakiem dla obecności krzyża w Sejmie.

Ryfiński powiedział, że uzasadnienie wyroku było "kuriozalne". Jego zdaniem sąd wyszedł z "zupełnie fałszywej" przesłanki, że większość może narzucać swą wolę mniejszości. "Nikt z nas tego krzyża siłą nie ściągnął" - podkreślił. Wild i interwenienci byli usatysfakcjonowani wyrokiem.

Ruch Palikota od początku kadencji Sejmu domagał się zdjęcia krzyża z sali obrad.

ansa/ PAP

[fot. PAP/Leszek Szymański]

Słowa kluczowe:

sejm

,

pozew

,

apelacja

,

krzyż

,

posłowie

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook