Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kopacz tłumaczy się z wysyłania żołnierzy na Ukrainę

27.02.2015

"Jest różnica między wysyłaniem wojsk na front a wysyłaniem naszych oficerów szkoleniowych po to, żeby w bezpiecznym miejscu, w okolicach Kijowa, gdzie nie toczą się żadne walki" - powiedziała Ewa Kopacz zapytana o kwestię wysłania polskich szkoleniowców na Ukrainę, w kontekście swoich krytycznych wypowiedzi o słowach kandydata PiS na prezydenta Andrzeja Dudy.

Jak stwierdziła premier dzieje się to "w ramach bardzo szerokiej akcji".  "To nie jest akcja wymyślona tylko przez Davida Camerona czy polski rząd, aby dzisiaj wysłać tam instruktorów szkolących wojsko ukraińskie, ale jest to szeroko pojęta akcja pod auspicjami NATO. Dołączają kolejne państwa, które deklarują, że będą swoich oficerów i podoficerów wysyłać w celu przeszkolenia wojsk ukraińskich. I to jest zasadnicza różnica i chciałabym, żebyśmy tę różnicę dostrzegali". 

Ewa Kopacz odwiedziła ośrodek Caritas w Rybakach k. Olsztyna, gdzie mieszkają ewakuowani z Donbasu Polacy. 

Ewakuowani z Donbasu są w dobrym, bezpiecznym miejscu, jakim jest Polska - powiedziała po tej wizycie. Jak relacjonowała, ewakuowani w czasie rozmowy z nią dziękowali władzom i mieszkańcom Polski za opiekę.

"W styczniu przybyli tu do Polski (z Donbasu - PAP), do swojej ojczyzny, to są Polacy, którzy mieszkali na Ukrainie, mieli obywatelstwo ukraińskie, ale są pochodzenia polskiego" - powiedziała szefowa rządu w piątek na konferencji prasowej w 

Jak relacjonowała, rozmawiała z poszczególnymi rodzinami i pytała, jakie mają plany - czy chcą wracać na Ukrainę kiedy zapanuje tam pokój, czy zostać w Polsce. Według Kopacz, osoby, z którymi rozmawiała zapewniały, że nie chcą wracać na Ukrainę. "Powiedzieli, że swoje plany wiążą z tym krajem, (mówili) +chcemy zostać tu w Polsce, to jest nasza ojczyzna+. To były miłe słowa, szczególnie wtedy, kiedy dziękowali za całą serdeczność, opiekę nie tylko władz, ale również mieszkańców polskiej ziemi" - zaznaczyła szefowa rządu.

Kopacz zapewniła, że wszystkie sprawy związane ze stałym pobytem dla ewakuowanych z Donbasu są "bardzo szybko załatwiane". Jak poinformowała, 115 osób ma już karty stałego pobytu w naszym kraju. "Mamy również - dzięki ministerstwu spraw wewnętrznych - bank ofert - około 100 przedsiębiorców złożyło swoje oferty pomocy, ewentualnie propozycji zatrudnienia osób, które tu przyjechały" - dodała.

"(Ewakuowani) byli bardzo wzruszeni każdą wizytą, która tu miała miejsce ze strony kogokolwiek, czy to byli ministrowie, samorządowcy, czy artyści. Oni za każdym razem mówią +o nas nie zapomniano, czujemy się naprawdę serdecznie i dobrze przyjęci+" - mówiła premier. Jak dodała, cieszy się, że ewakuowani z Donbasu - po trudnych chwilach, które przeżyli - są w "swoim, dobrym bezpiecznym miejscu, jakim jest Polska"

W połowie stycznia polski rząd ewakuował z Donbasu 178 osób polskiego pochodzenia - tj. posiadających Kartę Polaka (ew. spełniający kryteria jej otrzymania) lub mogących w inny, udokumentowany sposób, potwierdzić swoje polskie pochodzenie - oraz ich najbliższych członków rodziny. Powodem ewakuacji był trwający na wschodniej Ukrainie konflikt z prorosyjskimi separatystami. Kilka dni temu do Rybaków przyjechało kolejnych kilka osób, w niedzielę mają dotrzeć następne.

Większość ewakuowanych to rodziny z dziećmi, nawet kilkumiesięcznymi; jest też grupa starszych osób. Z powodu pośpiechu, w jakim odbywała się ewakuacja i tego, że każda z rodzin mogła zabrać tylko 30 kg bagażu, niektórzy wracają teraz na Ukrainę po dobytek oraz po to, by załatwić najpilniejsze sprawy, np. zwolnić się z pracy, czy zabrać potrzebne dokumenty.

ansa/ PAP

Słowa kluczowe:

Ewa Kopacz

,

Ukraina

,

żołnierz

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook