Jedynie prawda jest ciekawa

Kopacz z pędzlem w dłoni

26.09.2015

"Pora, żeby stworzyć wspólny front przeciwko tym, którzy umieszczają nienawistne napisy nie tylko na murach, ale również w internecie"

Pora, żeby stworzyć wspólny front przeciwko tym, którzy umieszczają nienawistne napisy nie tylko na murach, ale również w internecie, i powiedzieć stop dla nienawiści, nietolerancji, nacjonalizmu - mówiła w sobotę premier Ewa Kopacz podczas akcji HejtStop.

Akcję zamalowywania rasistowskich, homofobicznych i antysemickich napisów na murach i budynkach zorganizowano w sobotę w kilku miastach Polski. To element kampanii HejtStop, która ma przełamywać bierność wobec mowy nienawiści w przestrzeni publicznej. W warszawskiej akcji wzięła udział Kopacz. Premier zamalowała białą farbą antysemicki napis "Jude Raus", namalowany przez chuliganów na ścianie jednego z osiedlowych garaży przy ul. Powstańców Wielkopolskich na warszawskiej Ochocie. "Dzisiaj zamalowałam ten nienawistny napis, ale tak naprawdę zamalowywanie tego na ścianach jest tylko jednym z etapów. Dzisiaj powinniśmy walczyć o to, aby wykorzenić z serc tych, którzy te napisy umieszczają, nienawiść. Czy nam się to uda? Pewnie tak, jeśli polskie mądre społeczeństwo zrozumie, że nowoczesny patriotyzm, (...) którego jestem wielką zwolenniczką, zawiera w sobie nie tylko miłość do ojczyzny, ale również jest w nim miejsce na tolerancję i na szacunek dla odmienności" - mówiła premier.

"Jest pora, żeby stworzyć (...) jeden wspólny front przeciwko tym, którzy te napisy umieszczają nie tylko na murach, ale również w internecie. I dzisiaj powiedzieć +stop!+ dla nienawiści, nietolerancji, nacjonalizmu" - dodała. Kopacz odnosiła się również do naszej deklaracji o przyjęciu do Polski uchodźców. Jak przypomniała, zadeklarowaliśmy, że będziemy przyjmować tylko tych, którzy potrzebują pomocy, którzy uciekają przed utratą zdrowia lub życia. "Uciekają niekiedy tylko i wyłącznie ze swoimi najbliższymi i z niewielką reklamówką. Tym będziemy udzielać, w ramach solidarności, pomocy i to nie będzie tylko solidarność wobec naszych partnerów europejskich, ale to będzie również solidarność wobec tych ludzi, którzy w obliczu nieszczęścia będą chcieli trafić tu do Polski" - powiedziała.

Pytana, czy nie obawia się, że głos przeciwko imigrantom będzie silniejszy i może się nasilić po ich przybyciu do naszego kraju, Kopacz powiedziała, że wierzy w Polaków i przypomniała, że w obliczu nieszczęścia innych "Polacy zawsze zdawali pozytywnie egzamin". "Potrafiliśmy wyciągać rękę do tych, którzy potrzebują pomocy i to czynimy teraz" - podkreśliła. Zwróciła przy tym uwagę na rolę mediów, ale również polityków i jedności w polityce. "Te napisy, które tu na tym murze są, są autorstwa zwykłych chuliganów, ale najgorszą rzeczą, jest to, że ci chuligani odnajdują się w atmosferze, którą budują politycy" - dodała.

"Ja bym chciała, żeby dzisiaj dominował pogląd, że budujemy taki wiarygodny, dobry obraz naszej ojczyzny. Ojczyzny tolerancyjnej, ojczyzny otwartej, przyjaznej, gdzie dominują miłość i współczucie dla tych, którzy potrzebują pomocy" - podkreśliła Kopacz. Stowarzyszenie Projekt Polska, które organizuje kampanię HejtStop, chce pokazać, jak duży jest sprzeciw wobec obraźliwych treści znajdujących się w przestrzeni publicznej. Koordynatorka kampanii HejtStop Joanna Grabarczyk przypomniała w rozmowie z PAP, że kampania ta realizowana jest od dwóch lat.

W akcji udział biorą organizacje, instytucje, szkoły oraz osoby prywatne. Orężem w walce m.in. z wulgarnymi słowami, znakami szubienic, faszystowskimi hasłami, obraźliwymi inwektywami są farby oraz pędzle i wałki. "Wystartowaliśmy z nią po tym, jak zobaczyliśmy, co stało się w przypadku naszych sąsiadów na Andersa w Warszawie - na ich nigeryjskiej knajpie ktoś namalował czarnych ludzi powieszonych na szubienicach. My wtedy zamalowaliśmy to w ciągu doby, razem z prawie setką osób zwołanych za pomocą mediów społecznościowych" - wspominała Grabarczyk.

"Uruchomiliśmy stronę internetową www.hejstop.pl i wyprodukowaliśmy aplikacje mobilne, które służą do tego, aby ci z nas, którzy zauważą takie nienawistne napisy w przestrzeni publicznej i zrobią im zdjęcie, dzięki któremu da się je zlokalizować, mogli nas o tym poinformować. My informujemy o tym policję i administratorów nieruchomości. Ale także w takich akcjach publicznych, jak ta dzisiaj, zamalowujemy te napisy. Malujemy przynajmniej raz w miesiącu w różnych miastach" - dodała. Zdaniem Grabarczyk w Polsce jest "gigantyczny problem z takimi napisami". "W naszej bazie mamy prawie 2 tys. różnych lokalizacji w różnych miejscach w całej Polsce. Ale to, co do nas trafia, to i tak tylko kropla w morzu" - mówiła. Dodała, że codziennie wpływają informacje o nowych napisach".

Zwróciła uwagę, że w ostatnim czasie w Polsce pojawia się dużo "napisów antymuzułmańskich, antyuchodźczych". Na stacji Metra Wilanowska w Warszawie pojawiły się np. napisy, które szybko usunięto: "Mahomet to pedał", "Wytniemy was wszystkich, ciapaci". "Trzeba pamiętać o tym, że wszystkie napisy, które obrażają, dyskryminują ludzi ze względu na pochodzenie, rasę, wyznanie, które podżegają do przemocy, są nielegalne i karalne" - podkreśliła koordynatorka kampanii. "Nie ma lepszej lekcji tolerancji dla naszych dzieci niż usuwać takie napisy z naszego podwórka" - dodała. Organizatorzy kampanii HejtStop informują, że do ich bazy zgłaszane są przede wszystkim treści antysemickie, rasistowskie, islamofobiczne oraz symbole skrajnych organizacji.

Premier Kopacz odniosła się także do sprawy Krzysztofa Kwiatkowskiego. 

Wydaje mi się, że łatwiej mu będzie wypełniać solidnie swoje obowiązki, gdy udowodni, że jest w tej sprawie bez skazy - powiedziała w sobotę premier Ewa Kopacz, odnosząc się do zapowiedzi prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego o powrocie do normalnej pracy w NIK. "Wolałabym, żeby jednak pan prezes Kwiatkowski bardzo ostrożnie podchodził do takich deklaracji, ale to jest jego decyzja. Wydaje mi się, że łatwiej mu będzie wypełniać solidnie swoje obowiązki, udowadniając, że jest w tej sprawie bez skazy" - oceniła premier podczas sobotniego briefingu, w odpowiedzi na pytanie o zapowiedź Kwiatkowskiego, któremu prokuratura postawić chce zarzuty wpływania na przebieg konkursów na stanowiska w Najwyższej Izbie Kontroli.

Kopacz dodała, że należało by spytać Kwiatkowskiego, czym się kierował, twierdząc, że powróci w tej chwili. "Wiem, że cała sprawa jest w tej chwili rozpatrywana" - mówiła. Kwiatkowski ogłosił w piątek, że wraca do normalnej pracy w NIK. Wyłączył się z prac Izby oraz zrzekł się immunitetu pod koniec sierpnia. Prokurator generalny Andrzej Seremet skierował wówczas do Sejmu wnioski katowickiej prokuratury o uchylenie immunitetów Kwiatkowskiego (ma go jako szef NIK) oraz Jana Burego (PSL) (jako posła). Prokuratura chce przedstawić Buremu i Kwiatkowskiemu zarzuty z art. 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień - co jest zagrożone karą do 3 lat więzienia. W czwartek sejmowa komisja regulaminowa i spraw poselskich miała zająć się wnioskami prokuratury o uchylenie immunitetów Burego i Kwiatkowskiego. Oceniła jednak, że nie jest "właściwa", by zająć się sprawą immunitetu prezesa NIK.

PAP/es

fot.PAP/Radek Pietruszka

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook