Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kopacz chce procesu z Dudą

26.01.2015

Premier Ewa Kopacz oświadczyła, że chętnie weźmie udział w procesie, który zamierza wytoczyć jej kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda. Tłumaczyła, że od każdego z kandydatów oczekuje jasnej deklaracji, iż Polska nie będzie "wchodzić w żadne konflikty zbrojne".

"Pozwy też są dla ludzi, jeśli pozwy będą tylko po to, żeby tłumaczyć, czy kandydat na prezydenta jest osobą konkretną i precyzyjną w swoich wypowiedziach, to niech ten proces się toczy, ja bardzo chętnie będę w tym procesie uczestniczyła. Dzisiaj jedyną rzeczą, która Polakom się należy, to powiedzieć uczciwie i precyzyjnie, że Polska nie wybiera się na żadną wojnę, że Polska dzisiaj nie będzie wchodzić w żadne konflikty zbrojne. Tego oczekuję od każdego kandydata" - powiedziała Kopacz w poniedziałek w Programie I Polskiego Radia.

Jak dodała, prezydent Bronisław Komorowski jest "zwolennikiem przede wszystkim pokojowych rozwiązań i na pewno nie będzie nikogo wysyłał na wojnę".

Kopacz zadeklarowała, że ona sama jest "zwolennikiem pokoju i spokoju". "Nie stoję na czele formacji, która chce wiecznie konfliktu, czy ewentualnie doprowadzać do sytuacji niebezpiecznych.
Podczas swojego expose deklarowałam, że będę robić wszystko, aby po czasie mego premierostwa stanąć przed Polakami i powiedzieć +dotrzymałam słowa+. Dla mnie bezpieczeństwo Polaków jest rzeczą świętą" - oświadczyła premier.

Jak podkreśliła, polityk, który kandyduje na urząd prezydenta, nie może być dwuznaczny. "Nawet jeśli twierdzi, że nie to miał na myśli, to od kandydata na najwyższe stanowisko w tym państwie, oczekuje się przede wszystkim konkretów i jednoznaczności" - zaznaczyła szefowa rządu.

Dopytywana o słowa Dudy, który powiedział, że nie miał zamiaru sugerować, że polscy żołnierze mogliby pojechać na Ukrainę, Kopacz powiedziała: "Rozumiem, że wszyscy inni źle zrozumieli tę wypowiedź, jedynie pan Duda i jego rzecznik zrozumieli dobrze tę wypowiedź".

Premier pytana o poparcie Platformy dla kandydatury Bronisława Komorowskiego na urząd prezydenta powiedziała: 

"Oczywiście, że Platforma wesprze Bronisława Komorowskiego, uważam, że w tej chwili to jest jedyny dobry kandydat, który gwarantuje pokój i spokój w Polsce, ale też bardzo szybkie interwencje i rozwiązania legislacyjne.

Komorowski nie konfliktuje społeczeństwa, a poza tym, tak po ludzku można powiedzieć, jest człowiekiem, który potrafi słuchać innych. Bardzo to sobie cenię w naszym kandydacie, kandydacie Platformy Obywatelskiej, którego nie tylko Platforma będzie popierać, głosząc to, co przed chwilą powiedziałam, ale też będziemy go wspierać na wszystkie możliwe sposoby, także finansowe.

Oficjalne poparcie nastąpi - zgodnie z obowiązującymi zwyczajami - kiedy marszałek Sejmu ogłosi termin wyborów prezydenckich. Chcemy różnić się od tych, którzy rozpoczęli kampanię, to też zadziwiające (rozpocząć kampanię) wtedy, kiedy jeszcze nie wiadomo kiedy odbędą się wybory prezydenckie. Naszym oficjalnym kandydatem niewątpliwie będzie Komorowski".

 "Rząd będzie kierował się dyscypliną finansową, a nie "rozdawnictwem na prawo i lewo" - powiedziała premier Ewa Kopacz w odniesieniu do roszczeń kolejnych grup społecznych. Przypomniała, że ambicją rządu jest wyjście w tym roku z procedury nadmiernego deficytu. 

Premier była w poniedziałek w radiowej Jedynce pytana o wyliczenia "Rzeczpospolitej", według której w budżecie na przyszły rok rząd musiałby znaleźć około 36 mld zł, gdyby chciał spłacić pojawiające się żądania społeczne.

"Podejrzewam, że te żądania w roku wyborczym będą się pokazywać - każdego dnia następne. To nie jest kwestia tylko i wyłącznie 36 mld zł, te żądania mogą być zdecydowanie wyższe. Ale też pamiętajmy, że ten rząd przyjął budżet i ten rząd ma określoną politykę. (...) To jest polityka bardzo odpowiedzialna, ale polityka, w której nie dominują podszepty - ani skrajnych liberałów, ani skrajnych prawicowców. Zdrowy rozsądek i umiar muszą się mieścić w działaniach tego rządu, ale też
w realiach finansowych" - odpowiedziała Kopacz.

Przypomniała, że ambicje, "które w tej chwili posiadamy - i to są ambicje bardzo zdrowe - (...) są takie, aby właśnie w tym roku, w roku 2015, wyjść z procedury nadmiernego zadłużenia". "I myślę, że ta dyscyplina, a nie rozdawnictwo na prawo i lewo, czyli zdrowy rozsądek i realizowanie swojego programu - to jest to, czym będzie kierował się ten rząd - niezależnie od tego, jakie będą w tej chwili wysuwane postulaty" - podkreśliła Kopacz. 

Zauważyła jednocześnie, że zawsze tak było, iż w roku wyborczym "kolejka chętnych" się wydłuża. "Ja nie chcę obiecywać. Chcę realizować ten program, który był programem realnym, zawartym w ramach budżetu, ale też szanującym każdą grupę społeczną i ich potrzeby" - podkreśliła.

W niedzielę Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych zapowiedziało, że chce rozmów z Ewą Kopacz. Rolnicy mówią, że jeśli premier nie spotka się z nimi w ciągu sześciu dni, zorganizują "marsz gwiaździsty" na Warszawę lub zablokują tory czy drogi.

Prezes rolniczego OPZZ Sławomir Izdebski przekonywał, że skoro premier znalazła czas na spotkanie z innymi grupami zawodowymi (np. górnikami), to "musi także znaleźć czas dla rolników, którzy są kołem zamachowym" gospodarki. 

"Jestem zwolennikiem dialogu. Ale na pewno nie jestem zwolennikiem stawiania ultimatum rządowi" - powiedziała premier. Dodała, że dowodem na to, że chce rozmawiać, były rozmowy z górnikami.
Podkreśliła, że dobrym miejscem na rozmowy jest Komisja Trójstronna z udziałem strony rządowej, pracodawców i przedstawicieli związków zawodowych. 

ansa/PAP

[fot.KPRM/M. Śmiarowski]

Słowa kluczowe:

Ewa Kopacz

,

Andrzej Duda

,

proces

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook