Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kopacz: Bazy sprzętu USA stworzą miejsca pracy

09.10.2015

Składy amerykańskiego sprzętu wojskowego w Polsce dadzą miejsca pracy i profity - oceniła w piątek premier Ewa Kopacz. Według szefa MON Tomasza Siemoniaka, "to jest ważny krok w amerykańskiej, sojuszniczej obecności na terytorium" naszego kraju.

W czwartek MON poinformowało, że Polska i USA zawarły porozumienie w sprawie lokalizacji przyszłych składów amerykańskiego sprzętu wojskowego. Amerykanom zostaną udostępnione tereny i obiekty w Łasku, Drawsku Pomorskim, Skwierzynie, Ciechanowie i Choszcznie.

„Musimy być otwarci, a propozycja, żeby magazyny były właśnie w Polsce wynika nie z tego, że kraj jest niestabilny. Wręcz przeciwnie - dlatego, że jest wiarygodny i stabilny, i potrafi rozmawiać, a nie wiecznie się kłócić” - powiedziała w piątek Kopacz. Według szefowej rządu, "te propozycje dadzą miejsca pracy i profity". Według Kopacz, zyskaliśmy to "merytoryczną rozmową, ale też swoją wiarygodnością gospodarczą".

Wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak powiedział w piątek w Pruszczu Gdańskim, że ustalono ostatecznie "ze stroną amerykańską, że w pięciu miejscach w Polsce będą realizowane inwestycje z takiego programu, który Amerykanie nazywają Europejską Inicjatywą Wzmocnienia".

„Można powiedzieć, że w dwóch z tych miejsc (w Ciechanowie i Skwierzynie – red.) znajdzie się ciężki sprzęt, zapewne dla brygady – tak to strona amerykańska mówiła. W jednym z miejsc, czyli w Łasku od trzech lat funkcjonuje tzw. Aviation Detachment, gdzie są na stałe Amerykanie i będzie to rozwinięcie ich obecności i inwestycje. I dwa miejsca, czyi Drawsko Pomorskie jako centrum ćwiczeń i zaplecze do tych ćwiczeń, i Choszczno jako takie miejsce zapasowe” - podkreślił Siemoniak.

„To jest ważny krok w amerykańskiej, sojuszniczej obecności na terytorium Polski, bo znacznie trudniej się przerzuca, zwłaszcza ciężki sprzęt. Przerzut żołnierzy nie jest w tej chwili żadnym problemem” - mówił też Siemoniak. W Gdyni, do której wicepremier pojechał z Pruszcza, powiedział z kolei, że także strona polska zamierza „ponieść pewne koszty” związane z organizacją w naszym kraju pięciu baz, które będą użytkowane przez Amerykanów.

„Zależy nam na obecności amerykańskiej, więc te pięć miejscowości będzie też odpowiednio dofinansowane” - powiedział Siemoniak. Dodał, że szczegóły, w tym możliwe terminy wejścia wojska amerykańskiego do wspomnianych baz, będą ustalane ze stroną amerykańską w najbliższych tygodniach.

„To nasi amerykańscy partnerzy wybrali te miejsca z propozycji kilkunastu miejsc, które im przedłożyliśmy. Różny jest stan spraw w każdym z tych miejsc i różne są też amerykańskie plany co do każdego z nich” - powiedział szef MON.

Przypomniał, że w województwie pomorskim w przyszłym roku ruszy budowa tarczy rakietowej, która powinna być gotowa w 2018 r. Siemoniak dodał, że nie ma żadnych zagrożeń dla tej inwestycji, a Amerykanie wydali już pieniądze na zakup sprzętu.

 „Będzie to szóste ważne miejsce, jeśli chodzi o amerykańską obecność wojskową” -powiedział Siemoniak. Rozmieszczenie amerykańskiego ciężkiego uzbrojenia i sprzętu wojskowego było tematem rozmów podczas majowego spotkania ministra Siemoniaka z sekretarzem obrony USA Ashem Carterem w Waszyngtonie. W Europie miałby zostać rozmieszczony sprzęt dla jednej amerykańskiej brygady.

Jak podawała amerykańska prasa, do Europy Wschodniej miałoby trafić ciężkie uzbrojenie, w tym czołgi i inne wozy pancerne, dla 5 tys. żołnierzy USA. Na terytorium każdego z państw bałtyckich - Litwy, Łotwy i Estonii - miałoby się znaleźć wyposażenie dla 150-osobowej kompanii, a w Polsce, Rumunii, Bułgarii i być może na Węgrzech sprzęt dla 750-osobowych batalionów

Siemoniak wielokrotnie podkreślał, że obecność ciężkiego sprzętu ma większe znaczenie logistyczne niż obecność ludzi, gdyż żołnierzy jest łatwo przerzucić, natomiast ciężki sprzęt pancerny i artyleryjski już nie.

Ryb, PAP

Fot. [PAP/Tomasz Gzell]

Słowa kluczowe:

Ewa Kopacz

,

USA

,

MON

,

Tomasz Siemoniak

Warto poczytać

Facebook