Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Konieczne następne ekshumacje

06.02.2012

Prokuratura wojskowa potwierdza „Gazecie Polskiej Codziennie", że nie wie, kto zidentyfikował ciało śp. gen. Andrzeja Błasika. Rosjanie nie przekazali również dokumentacji sądowo-medycznej generała. Na jaw wychodzą także kłamstwa dotyczące ciała śp. Przemysława Gosiewskiego.

W  poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, na jakiej podstawie polski rząd uczynił współwinnym katastrofy smoleńskiej gen. Andrzeja Błasika i kto odpowiada za rozpropagowanie tej kłamliwej wersji, "Gazeta Polska Codziennie" dotarła do zaskakującej informacji.

W prokuraturze wojskowej, która prowadzi śledztwo smoleńskie, nie ma danych o tym, kto, gdzie i kiedy zidentyfikował ciało gen. Błasika. Gazeta zapytała prokuraturę, czy dysponuje dokumentami, w których są szczegółowo opisane obrażenia gen. Andrzeja Błasika.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie ma tego rodzaju dokument, tj. ekspertyzę wykonaną na podstawie sekcji zwłok gen. Andrzeja Błasika – odpowiedział rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa.

Oznacza to, że ekspertyza została wykonana na podstawie rosyjskiego dokumentu, do którego strona polska nie ma dostępu. Wiarygodność materiałów przekazanych nam przez Rosję już nieraz została podważona.

Będzie kolejna ekshumacja

Jak potwierdziła w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie" senator Beata Gosiewska, prawdopodobnie dojdzie do ekshumacji ciała jej męża Przemysława Gosiewskiego, który zginął w Smoleńsku. Biegli z Wrocławia przygotowują właśnie w tej sprawie opinię dla prokuratury wojskowej, a decyzja ma być podjęta niezwłocznie. Skąd ten pośpiech po blisko dwóch latach marazmu w tej sprawie? Rodzina zmarłego w katastrofie smoleńskiej polityka przecież już od momentu poznania wyników sekcji zwłok podważała wiarygodność rosyjskich ekspertyz sądowo-medycznych. W ekspertyzie sporządzonej w Moskwie wskazano bowiem m.in., że poseł Gosiewski miał 175 cm wzrostu, ważył 90 kg, a jego układ kostny był prawidłowy. Bliscy ofiary dysponują polskimi opiniami lekarskimi, które podważają każde z tych ustaleń. Tym samym nie mają pewności, kogo tak naprawdę pochowali.

Obawy rodziny posła Gosiewskiego o sfałszowanie materiału z rosyjskich sekcji zwłok nie są odosobnione. Wystarczy przypomnieć, że podobne wątpliwości mieli bliscy śp. ministra Zbigniewa Wassermanna. Po ekshumacji okazało się, że nowy protokół sekcyjny różni się od tego sporządzonego w Rosji niemal w 100 proc.

Już po badaniach ciała śp. Zbigniewa Wassermanna prokuratura wojskowa przekazała do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu rosyjską dokumentację sekcyjną dotyczącą kilku innych ofiar katastrof. Śledczy przyznali, że powodem były istotne rozbieżności pomiędzy stanem faktycznym a opisem znajdującym się w rosyjskich dokumentach.

Komisja Millera słyszy głosy?

Inne nowe fakty związane z katastrofą smoleńską dotyczą osoby, która zidentyfikowała głos gen. Błasika rzekomo nagrany na taśmach czarnych skrzynek rządowego Tu-154M. Chociaż to fałszywe stwierdzenie pojawiło się w końcowym raporcie z prac komisji Jerzego Millera, jak dotąd nikt nie zdobył się na tyle odwagi, by przyznać się do tego kłamstwa.

Gazeta przypomina, że zanim biegli z Krakowa wykonali ekspertyzy zapisów z czarnych skrzynek i w styczniu tego roku ponad wszelką wątpliwość wykluczyli, że na taśmach nagrany jest głos gen. Błasika, czarne skrzynki badali eksperci z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i równolegle z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji. Oni również nie przypisali żadnych słów generałowi. Zrobił to członek komisji Millera.

"Gazeta Polska Codziennie"

[fot.arch.]
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook